Pierwszy tropikalny huragan w tym roku o wdzięcznej nazwie Aghata nawiedził w miniony weekend Amerykę Środkową. Niestety, Aghata nie jest łagodna siejąc okrutne spustoszenie. W wyniku powstałego sztormu zginęło co najmniej 150 osób, są setki rannych, a tysiące mieszkańców Gwatemali, Hondurasu i Salwadoru zostało pozbawionych dachu nad głową. Liczenie ludzkich i materialnych strat wciąż trwa.
Najbardziej ucierpiała Gwatemala, gdzie zginęły co najmniej 123 osoby, a 90 uważa się za zaginionych. Ewakuowano 112 tys. ludzi, 29 tys. zostało zmuszonych do zamieszkania w tymczasowych schroniskach – dane na ten temat podał gwatemalski prezydent Alvaro Colom.
Dużą część zniszczeń stanowią efekty lawin błotnych, które zasypały liczne domostwa, niejednokrotnie nie dając możliwości ucieczki ich właścicielom. Zanotowano dramatyczny wzrost poziomu wody w 9 rzekach, co przyczyniło się do zerwania 13 mostów.
W północnej części miasta Gwatemala, gwałtowne deszcze utworzyły gigantyczny lej, który pochłonął obszar całego skrzyżowania. Mieszkańcy tamtejszej dzielnicy twierdzą, że trzykondygnacyjny budynek zapadł się w tym miejscu.
W chwili powstania gigantycznej dziury w ziemi mógł zginać prywatny ochroniarz zatrudniony w budynku, ale władze nie potwierdziły ostatecznie tej informacji. Mieszkańcy twierdzą, że lej powstał z winny zaniedbań infrastrukturalnych w sieci kanałów burzowych. Podobną wyrwę w ziemi odnotowano w zeszłym roku.
W Hondurasie zginęło co najmniej 14 osób. Prezydent Porfirio Lobo ogłosił w niedzielę stan wyjątkowy. Blisko 3,5 tys. ludzi musiało opuścić swoje domy podczas ewakuacji. Zupełnie zniszczonych zostało 140 domów, a 700 nadaje się do remontu – podały władze Hondurasu.
W Salwadorze zginęło 9 osób. Jednak pogoda uległa w poniedziałek znacznej poprawie i udało się już przywrócić zajęcia szkolne dla uczniów.
PAP, LP meritum

