Wręcz internacjonalistyczne podejście FIFA do przyznawania organizacji wielkich turniejów piłkarskich zaczyna się coraz bardziej wszystkim odbijać czkawką. Tendencja geograficznego zapełniania białych plam w kwestii imprez o globalnym wymiarze może i ma swoje uzasadnienie, tyle że – jak pokazuje praktyka – niesie ze sobą ogromne ryzyko. Bo jeśli gospodarzem staje się kraj mniej cywilizowany trudno wyeliminować zdarzenia patologiczne. A wielka rzesza gości prowokuje lokalnych złodziei do wzmożonego działania. No i gdy piłkarze walczą na stadionach, fala pospolitych kryminalistów zalewa ich oraz innych osób przybyłych na World Cup hotelowe pokoje. Tak więc wzniosłe idee, mające w zamierzeniu popularyzować futbol we wszystkich zakątkach świata przegrywają z kretesem z lokalną – w tym konkretnym przypadku Republiki Południowej Afryki – przestępczością.
Słynny Gabriel Batistuta (na zdjęciu) komentował w argentyńskiej telewizji mecz swoich rodaków z Koreą Południową. A w tym czasie złodzieje zajęli się jego pokojem hotelowym. Emocji i zwycięstwa “Albicelestes” “Batigolowi” nikt nie odbierze. Karty kredytowe i ubrania jak najbardziej.
Batistuta został zakwaterowany w hotelu w Johannesburgu. Gdy komentował mecz z Soccer City Stadium (jego rodacy pokonali Koreę Południową 4-1 i są o krok od awansu do 1/8 finału) złodzieje buszowali po jego pokoju. Zginęły karty kredytowe, sprzęt elektroniczny i ubrania “Batigola”. Policja przyjechała na miejsce, zebrała zeznania i zapowiedziała wyjaśnienie sprawy.
41-letni obecnie Gabriel Batistuta to najlepszy strzelec w historii Argentyny – w 78 meczach zdobył 56 bramek. Sukcesu na mundialu nigdy nie odniósł – w 1994 roku wyeliminowali go Rumuni, cztery lata później Holendrzy, a w 2002 roku… Szwecja, Nigeria i Anglia do spółki.
To nie pierwsze kradzieże podczas mundialu w RPA. Ofiarami złodziei padli fotoreporterzy z Portugalii i Hiszpanii (jednemu przystawiono lufę pistoletu do głowy), a potem piłkarze reprezentacji Grecji oraz Urugwaju.
PAP, tvn24.pl, LP meritum.us
