Zadziwiająca nagła śmierć kilku tysięcy kosów w sylwestrową noc w małym miasteczku w Arkansas tłumaczona jest przez ornitologów nagłym stresem ptaków wywołanym fajerwerkami. Można by tę teorię przyjąć za wiarygodne tłumaczenie przez – jakby nie było – naukowców, gdyby nie miał miejsca kolejny przypadek tajemniczej śmierci kosów. Tym razem w Luizjanie. O co w tym wszystkim chodzi? Dochodzi do tego jeszcze śnięcie 100 tysięcy ryb, także w Arkansas. No, tu przyczyną mogłyby być fajerwerki, ale chyba tylko podwodne… Ciekawe, jaka jest prawdziwa przyczyna tych niespodziewanych spustoszeń w przyrodzie?
Pół tysiąca martwych kosów spadło na ziemię w Luizjanie. Kilka dni temu podobny incydent wydarzył się w sąsiednim stanie Arkansas. Wówczas zginęło aż 5 tysięcy kosów. Wysłaliśmy próbki do laboratorium w Missouri i czekamy. Mam nadzieję, że uzyskamy konkretne informacje – powiedziała Olivia Watkins z Departamentu Przyrody i Rybołówstwa (LDWF).
Według lokalnych mediów, ptaki mają wewnętrzne obrażenia, które doprowadziły do śmiertelnie groźnych skrzepów krwi. Niewykluczone, że stado na dużej wysokości wleciało w zimny front powietrza, co spowodowało, że kosy zamarzły w locie.
Amerykanie są jednak coraz bardziej podejrzliwi, bo 160 kilometrów od Beebe w rzece Arkansas z nieustalonych dotychczas przyczyn zdechło 100 tysięcy ryb. Nie wierzymy, że te dwie sprawy mają ze sobą jakiś związek – skomentowała Olivia Watkins.
LP meritum.us, AFP/rmf24.pl

