Polakom w kraju ponoć żyje się coraz lepiej, stąd zjawiska kryminogenne powinny ulegać systematycznemu spadkowi. Powinny, a jednak paradoksalnie jest odwrotnie. Bo i skoro ludziom powodzi się coraz lepiej to i złodziejskie łupy są okazalsze. No i fala kradzieży wzrasta, a patologia rośnie. Zdaje się, iż włamań z rozbojami i napadami na fizyczne osoby nie było na tak masową skale nigdy w historii. Przynajmniej odnośnie Polski południowej. Bandyci są coraz bardziej rozzuchwaleni i okrutni w swych czynach wszak policja nie radzi sobie z problemem. Istny Dziki Zachód, gdzie zdesperowani bezradnością chroniących ich organów obywatele zaczynają oddolnie tworzyć swoistą samoobronę. Tylko patrzeć, jak mieszkańcy podkrakowskich wsi i małych miasteczek zaczną wybierać spośród siebie szeryfa i pojawi się syndrom Włodowy. Tam właśnie 1 lipca 2005 roku miał miejsce bezprecedensowy w cywilizowanych krajach nowego stulecia lincz. W okolicach dawnej stolicy Polski bezwzględnym bandytom-złodziejom zdesperowani poszkodowani już teraz grożą samosądem.
LP meritum.us
Mieszkańcy podkrakowskich gmin nie czują się bezpieczni. Złodzieje i włamywacze przychodzą do nich coraz częściej. W Kamieniu w gm. Czernichów, gdzie w ciągu ostatnich dwóch tygodni doszło do trzech napadów, ludzie boją się nawet przebywać we własnych domach. Napastników nie odstrasza światło na piętrze. Forsują okna piwnicy i plądrują parter. Mieszkańców zastraszają.
Zimą przestępstwa nasilają się niemal we wszystkich podkrakowskich powiatach. Policjanci mówią, że włamywaczom łatwiej obserwować domy. Widzą dokładnie, gdzie świeci się i kiedy. W Myślenicach policja korzysta z pomocy proboszczów i prosi, by podczas ogłoszeń parafialnych namawiali do niepozostawiania domów bez opieki. – Złodzieje włamują się, gdy ludzie idą do kościoła, na śluby, a nawet na pogrzeby. Sąsiedzi powinni nawzajem doglądać swoich domów – mówi mł. asp. Szymon Sala, rzecznik policji powiatowej w Myślenicach.
Złodzieje okradają altanki, domy należące do mieszkańców Krakowa, którzy przyjeżdżają tylko raz lub dwa razy na tydzień. – Często kradzieże z włamaniami zdarzają się w domach nowo budowanych. Kradną grzejniki, piece, armaturę, drzwi, okna oraz narzędzia firm budujących te domy – mówi asp. sztab. Bogdan Błaszczyk z Komendy Powiatowej Policji w Wieliczce. Tylko w ostatni weekend odnotowano w tym powiecie pięć kradzieży.
Mieszkańcy Kamienia, w którym ostatnio było kilka napadów, nie do końca liczą na policję. Przyznają, że w swojej gminie mają posterunek, ale wyliczają, że np. w weekendy na dojazd policji czekają godzinę. – Zdarza się, że patrol jedzie do nas z Przegini. Trudno czekać tylko na policję. Dlatego chyba przywrócimy samosąd – mówi jeden z mieszkańców Kamienia. W tej wiosce napastnicy działali ostatnio wyjątkowo bezczelnie. W biały dzień, podając się za policjantów, weszli przed południem do domu starszej kobiety. Dusili ją, by powiedziała, gdzie trzyma oszczędności. A potem grozili, że wrócą, jeśli zgłosi napad na policję. – Musimy zaangażować się sami w zapewnienie bezpieczeństwa swoim rodzinom i całej wiosce. Prędzej czy później wytropimy bandytów – zaznaczają mężczyźni z Kamienia. Nazwisk nie podają, gdyż nie chcą, by napastnicy atakowali ich bliskich ze zdwojoną siłą.
W powiecie krakowskim w ostatnim czasie znacznie zwiększyła się liczba włamań i kradzieży. – W miniony weekend tylko w gminie Czernichów było siedem kradzieży i rozbojów – mówi podinsp. Wadim Dyba, komendant powiatowy policji w Krakowie. Wylicza, że w styczniu ubiegłego roku włamań w powiecie krakowskim było 34, w tym roku 47. – To statystyki, ale okazuje się, że kiedy łapiemy sprawcę, to w trakcie dochodzenia udowadniamy mu nie jedną kradzież, ale 10. Docieramy potem do mieszkańców, którzy przyznają, że ktoś się włamał, zginęły np. taczki, ale nie zgłaszali tego policji – zaznacza komendant Dyba.
Policjanci proszą, by mieszkańcy obserwowali, czy w ich wioskach nie pojawiają się obce samochody, osoby coś notujące lub fotografujące domy. Wszystkie takie zdarzenia należy zgłaszać policjantom.
– A jeśli już dochodzi do napadu, najlepiej działać tak, by wypłoszyć przestępców. Zdarzenie szybko zgłosić policji i podać opis sprawców – instruuje podinsp. Wadim Dyba.
Barbara Ciryt
Dziennik Polski

