0328-obamaccBarack Obama podjął decyzję o udziale Stanów Zjednoczonych w operacji “Świt Odysei”, mającej na celu odsunięcie libijskiego dyktatora Muammara Kadafiego od władzy, samodzielnie. Brak konsultacji o wysłaniu wojsk amerykańskich praktycznie na wojnę z Kongresem wywołał burzę niezadowolenia, nawet wśród Demokratów. Urzędujący prezydent USA dzisiaj w publicznym wystąpieniu wytłumaczył Amerykanom pobudki, którymi się kierował oraz zapewnił, iż na pewno Libia nie będzie drugim Irakiem.

– Stany Zjednoczone nie powinny bać się działania, gdy bieg historii stawia wyzwanie wobec “naszego wspólnego człowieczeństwa” – podkreślił  Barack Obama w przemówieniu wygłoszonym na temat interwencji w Libii.

– Błędem byłoby rozszerzenie zakresu misji w Libii tak, by obejmowała także zmianę systemu politycznego – podkreślił prezydent, dodając, że byłoby to powtórzeniem scenariusza z Iraku. Zaznaczył, że szerszym celem USA w Libii jest państwo, które nie należy do dyktatora, lecz narodu.

Zapowiedział, że USA będą współpracować z innymi krajami, by przyspieszyć odejście libijskiego przywódcy Muammara Kadafiego od władzy. Zastrzegł jednak, że może do tego dojść nie od razu. Jego zdaniem siły zachodniej koalicji powstrzymały zwycięski pochód sił lojalnych wobec Kadafiego.

Obama ogłosił też, że przekazanie NATO dowództwa nad operacją koalicji odbędzie się w środę, a rozmowy “grupy kontaktowej” ds. libii w Londynie we wtorek skupią się na kwestii politycznych nacisków, które zmusiłyby Kaddafiego do oddania władzy.

LP meritum.us, PAP