Ogłoszony dziś przez radcę generalnego Światowego Kongresu Żydowskiego Menachema Z. Rosensafta apel do Żydów na całym świecie o pozbawienie Polski dolarów z turystyki i innych do czasu uchwalenia ustawy, dotyczącej roszczeń ofiar i ich spadkobierców jest niczym innym, jak wezwaniem do bojkotu Polski. Sytuacja zdaje się być coraz bardziej napięta i – zważywszy na choćby potężne wpływy lobby żydowskiego w USA – niekorzystna dla naszego kraju. Zadziwia też sama forma wyrażania pretensji przez diasporę żydowską, która jest niczym innym jak najzwyklejszym szantażem. Niespodziewanie więc mocno zaiskrzyło w relacjach Polski z Żydami i to – co ciekawe – bez większego udziału państwa Izrael.
– Minister Bartoszewski, jako pełnomocnik rządu ds. relacji z diasporą żydowską, na pewno kompetentnie zabierze głos w tej sprawie – stwierdził szef MSZ Radosław Sikorski, pytany o deklarację działacza Światowego Kongresu Żydów, wzywającego do bojkotu Polski w związku ze sprawą odszkodowań za majątek stracony w czasie Holokaustu. Minister zachęcał też do starania się o odzyskanie zagrabionego majątku na drodze sądowej.
– Ministerstwo spraw zagranicznych prowadzi relacje z państwami – stwierdził Sikorski, wykluczając odpowiedź MSZ na apel radcy generalnego Światowego Kongresu Żydów Menachema Z. Rosensafta. Minister sprecyzował, że kompetentny do reakcji na wezwanie do bojkotu Polski jest minister Władysław Bartoszewski, jako pełnomocnik rządu ds. dialogu międzynarodowego (w tym z diasporą żydowską).
Sam Sikorski uchylił się komentarza, zasłaniając się koniecznością lepszego zapoznania się treścią deklaracji Rosensafta. – Trzeba sprawdzić status tego, co pojawiło się w mediach, bo to wymaga weryfikacji – stwierdził enigmatycznie minister.
Jednocześnie szef MSZ zachęcił przedstawicieli diaspory żydowskiej, którzy chcą odzyskać w Polsce majątki zagrabione w latach PRL, do występowania na drogę sądową. – Sądy nawet nie wiedzą, kto ma jakie wyznanie czy narodowość. O ile wiem, setki spraw już skończyły się oddaniem mienia – mówił Sikorski.
Apel o bojkot Polski, który wystosował Rosensaft, odpowiadający w Światowym Kongresie Żydów za sprawy prawne, został opublikowany na stronie organizacji w środę 30 marca.
– Dopóki nie powstanie prawo, które będzie odpowiadać roszczeniom ofiar Holokaustu i ich spadkobiercom, społeczność żydowska, ocaleni i ich rodziny w szczególności powinni powstrzymać się przed wpompowywaniem dolarów z turystyki i innych dziedzin w polską ekonomię – napisał Rosensaft.
Deklaracja prawnika jest reakcją m.in. na słowa premiera Donalda Tuska, że “Polski nie stać” obecnie na przeprowadzenie ustawy reprywatyzacyjnej, która zadowoliłaby między innymi Żydów.
Oświadczenie uzupełnia też wcześniejszy list sekretarza generalnego WJC Michaela Schneidera, który apelując o restytucję mienia pisał, iż “ocaleni z Zagłady potrzebują rekompensat za mienie utracone w Polsce, aby radzić sobie z problemami starości”.
Oświadczenie Rosensafta w większej mierze polemizuje jednak z wypowiedziami szefa polskiego MSZ, który w odpowiedzi na list od WJC mówił m.in. w “Kropce nad i” w TVN24, że “reprywatyzacja w Polsce ma miejsce: toczy się w sądach i obywatele odzyskują mienie po tym, jak sądy zweryfikują te wnioski”.
Zdaje się, że żydowska diaspora poczuła się urażona stwierdzeniem Sikorskiego, iż polskie sądy traktują tak samo wszystkich walczących o rekompensaty za utracone mienie lub zwroty majątku trwałego, bez względu na wyznanie i narodową przynależność. Najwyraźniej widać, że według panów Rosensafta i Schneidera tak okrutnie doświadczony przez holocaust naród, jakim są Żydzi, powinien być traktowany szczególnie. Tylko czym się różni walczący o zwrot majątku rodzinnego Kowalski od występującego z takimi samymi roszczeniami Rosembauma?
LP meritum.us, tvn.24
Na zdjęciu serce największego przez kilka stuleci żydowskiego miasta na świecie, a później dzielnicy Krakowa – Kazimierza. Obecny bój o zwrot majątku polskim Żydom dotyczy w wielkim stopniu właśnie kamienic w tej historycznej już części dawnej stolicy Polski.
Foto: Paweł Haduch
