0506-osamabinladenNiemal 10 pełnych lat poszukiwań zakończonych błyskawiczną akcją i równie szybkim pochówkiem (pozbyciem się ciała) największego terrorysty dekady pobudziło wszelkiej maści malkontentów do kwestionowania prawdziwości tak operacji SEALs, jak i samej śmierci megaterrorysty. Unicestwienie Osamy bin Ladena odbyło się w tak ekspresowym tempie, że natychmiast tu i ówdzie zaczęto powątpiewać w zabicie autora zamachów na WTC 11 września 2001 r., a obecnie duchowego przywódcy al-Kaidy. Ponadto wczorajsze oświadczenie Białego Domu, jakoby prezydent Barack Obama nie widział samego momentu zabicia światowego lidera islamskich terrorystów (przerwa w łączach w trakcie przekazu na żywo) zwolennicy spiskowej teorii dziejów odebrali jako pewną asekurację. Tymczasem dzisiaj liczne grono powątpiewających w śmierć ściganego pod wszystkimi szerokościami geograficznymi i ostatecznie zlikwidowanego bin Ladena zostało zbite z pantałyku, wszak sama al-Kaida potwierdziła zabicie swego ideologicznego wodza. Przy okazji kolejne, bardziej szczegółowe opisy najbardziej spektakularnej akcji XXI wieku jednoznacznie wskazują, iż przeprowadzający ją mieli za zadanie – używając kolokwializmu – po prostu wybić wszystkich dorosłych, z wodzem na czele, napotkanych w kryjówce bin Ladena. Ciekawe, ale wielu czołowych światowych polityków, i to nie tylko tych skrajnie lewicowych, wyraziło oburzenie z powodu bezwzględności Amerykanów. Odwołując się do humanitaryzmu, czego miałoby być przejawem pojmanie i osądzenie przywódcy nowej formy dżihadu. Jakby zapominając, na kogo polowano. Bo i czy ten barbarzyńca, zlecający zabijanie absolutnie przypadkowych, zupełnie niewinnych ludzi zasługiwał na ludzkie potraktowanie? Przez wieki ludzkość odeszła od stosowania w praktyce Kodeksu Hammurabiego, czyli stosowania w praktyce generalnej zasady oko za oko, ząb za ząb. Czy jednak w skrajnych przypadkach powrót do powyższej maksymy nie jest zasadny? Przed osądzaniem kogokolwiek każdy sam musi sobie odpowiedzieć na to pytanie. Wszak łatwo jest ferować wyroki, wcześniej jednak należałoby się wczuć w sytuację rodzin kompletnie przypadkowych ofiar zamachów w Nowym Jorku, Waszyngtonie, Madrycie czy Londynie. Których zleceniodawcą był szatański Osama bin Laden.

Leszek Pieśniakiewicz

meritum.us

W oświadczeniu umieszczonym na islamskich stronach i forach internetowych al-Kaida potwierdziła śmierć swojego przywódcy, Osamy bin Ladena – podała organizacja SITE, zajmująca się monitorowaniem internetowej aktywności grup terrorystycznych. Bin Laden został zabity w niedzielę przez amerykańskich komandosów w Pakistanie.

W oświadczeniu umieszczonym na islamskich stronach internetowych al-Kaida zagroziła, że krew Osamy bin Ladena “nie zostanie zmarnowana”, zapowiadając dalsze ataki na Stany Zjednoczone i ich sojuszników.

Oznajmiła też, że upubliczni nagranie bin Ladena, zarejestrowane tydzień przed śmiercią lidera Al-Kaidy.

Bin Laden został zabity w niedzielę przez amerykańskich komandosów w Pakistanie. Cała akcja trwała dokładnie 38 minut, w następstwie powtarzających się raportów CIA, które informowały o wysokim mężczyźnie, który przechadza się podwórku posiadłości mieszkalnej w Abbottabad, będącej pod ciągłym monitoringiem. Amerykańskie władze nigdy w stu procentach nie ustaliły wcześniej, że ten mężczyzna to rzeczywiście bin Laden, ale wyciągnęły w końcu takie wnioski, gdy podczas działań operacyjnych zgromadzono odpowiednią ilość dowodów.

Następnie żołnierze przeszli do głównego, trzypiętrowego budynku, gdzie zastrzelili brata kuriera. Kiedy szli w górę po schodach i wokół barykady, w ich kierunku wybiegł jeden z dorosłych synów bin Ladena, który również został zabity. Żaden z tych mężczyzn nie miał przy sobie broni – ujawnił informator.

Amerykański przedstawiciel powiedział, że następnie komandosi weszli do pokoju na trzecim piętrze, gdzie znajdował się bin Laden wraz ze swoją żoną Yemeni i małymi dziećmi. Przywódca al-Kaidy przesuwał się, prawdopodobnie w kierunku broni, która była w pokoju, kiedy został postrzelony, najpierw w klatkę piersiową i później w głowę. On nie miał w ręku broni, ale podobnie, jak pozostali mężczyźni, stanowił bezpośrednie zagrożenie – dodał informator CNN. Zginęła także niezidentyfikowana kobieta.

Po wszystkim, jeden z komandosów położył się obok bin Ladena, aby w ten sposób zmierzyć jego wysokość i potwierdzić, że w rzeczywistości był to mężczyzna, który od lat umieszczony był na samym szczycie listy FBI, która zawiera nazwiska “Najbardziej Poszukiwanych Terrorystów Świata”. Mężczyzna miał w gotówce 500 euro i dwa numery telefonów wszyte w swoje ubranie, które miał na sobie w momencie śmierci.

W ten właśnie sposób zakończył się pewien pewien rozdział najnowszej historii świata. Co będzie dalej? Czy islamski terroryzm zostanie całkowicie zdławiony? Na to pytanie na dziś dzień nie jest w stanie opowiedzieć literalnie nikt.

LP meritum.us, PAP