0510-psychoza1Niespodziewaną wypadkową fizycznego zlikwidowania ideologicznego lidera al Kaidy Osamy bin Ladena zdaje się być rosnąca psychoza strachu w amerykańskim społeczeństwie. Po pierwszej euforii na wiadomość o śmierci poszukiwanego od dekady autora zamachów na WTC w Nowym Jorku i Pentagon w Waszyngtonie 11 września 2001 r. oraz opadnięciu emocji Amerykanie nagle uświadomili sobie zagrożenie z powodu ewentualnych odwetowych zamachów. Tu i ówdzie słychać nawet przebąkiwania, iż dla świętego spokoju może lepiej było zaniechać ścigania bin Ladena lub go pojmać i sądzić, ale nie zabijać. Mentalność tłumu jest objawem jakiejś totalnej niekonsekwencji. Najpierw ludzie szydzili, iż władze Stanów Zjednoczonych ośmieszają się nie mogąc zlikwidować najbardziej przez Amerykanów znienawidzonej postaci na świecie, a gdy to się dokonało zaczynają podważać słuszność unicestwienia poszukiwanego, wszak oznacza to powrót terrorystycznego zagrożenia. Pewnie stąd ostatnia seria absurdalnych incydentów w samolotach i innych środkach komunikacji publicznej. Strach ma wielkie oczy, a ludźmi targają skrajnie sprzeczne emocje…

Leszek Pieśniakiewicz

meritum.us

Zaostrzone środki bezpieczeństwa w USA po zabiciu Osamy bin Ladena przez komandosów amerykańskich zaowocowały serią incydentów, które zdaniem niektórych obserwatorów wskazują na psychozę strachu przed terrorystami.

Władze amerykańskie ostrzegły po śmierci przywódcy al Kaidy, że można się obawiać akcji odwetowych ze strony terrorystów.

W niedzielę trzy samoloty zawrócono z trasy wskutek podejrzanych zachowań ich pasażerów.

W samolocie linii Continental lecącym z Houston do Chicago jeden z pasażerów próbował otworzyć drzwi w czasie lotu. Został obezwładniony przez załogę i innych pasażerów. Jak się okazało, dostał ataku paniki. Samolot wylądował awaryjnie w Saint Louis.

Tego samego dnia samolot Delty zawrócono z trasy z San Diego do Detroit, kiedy załoga otrzymała anonimową wiadomość o zagrożeniu terrorystycznym. Po wylądowaniu w Albuquerque w stanie Nowy Meksyk wszystkich pasażerów przesłuchano, zanim samolot wystartował do lotu do Detroit.

W lecącym z Chicago do San Francisco samolocie American Airlines młody mężczyzna zaczął krzyczeć i walić pięściami w drzwi kabiny pilotów. Obezwładniono go i aresztowano. Miał paszport Jemenu na nazwisko Rageit Almurisi.

W Dallas w Teksasie ewakuowano dwie stacje kolejki podmiejskiej DART, kiedy pies policyjny zwrócił uwagę funkcjonariuszy na pasażera pociągu z dwoma – jak się zdawało podejrzanymi – pakunkami. Okazało się, że bagaże nie stanowiły żadnego zagrożenia.

W Nowym Jorku wszczęto w niedzielę alarm po dziwacznym incydencie na linii kolei dojazdowej PATH. Młody mężczyzna, Reymundo Rodriguez, wszedł w nocy na tory w tunelu pod rzeką Hudson prowadzącym do sąsiedniego stanu New Jersey. Przeszedł torami przez cały tunel, zanim został zatrzymany. Policji powiedział, że zostawił na torach bombę. Tej jednak nie znaleziono.

Fałszywy alarm wywołała też w niedzielę w Nowym Jorku mini-ciężarówka zaparkowana na jednej z ulic na górnym Manhattanie. Podejrzewano, że ukryto w niej ładunek wybuchowy, ale okazało się, że w samochodzie go nie było.

Ciekawe, ale do tej pory nie było praktycznie żadnego przypadku faktycznego zagrożenia terrorystycznego. Wszystkie ostatnie incydenty to efekt wyobraźni. No, ale może lepsza jest przesadna ostrożność niż faktyczny dramat.

LP meritum.us, PAP