0512-newt-gingrichRepublikanie wysunęli bardzo poważnego kandydata na fotel prezydencki. W najbliższych, przyszłorocznych wyborach będzie wszak kandydował Newt Gingrich. Postać to znana i w wielu kręgach szalenie popularna. Ponadto mająca wiele znaczących sukcesów na polu dyplomatycznym. W przeciwieństwie do innego kandydata GOP, biznesmena Donalda Trumpa, Gingrich jest politykiem z krwi i kości. Wczoraj wieczorem, w programie stacji FOX były spiker Izby Reprezentantów potwierdzi, ogłoszoną wcześniej w Twitterze, chęć kandydowania na prezydencki urząd. Mając w perspektywie tego formatu rywala, szanse Baracka Obamy na reelekcję – mimo ostatniego wzrostu popularności wśród Amerykanów – zdają się być wręcz minimalne. Teoretycznie na niekorzyść Gingricha mógłby mieć wpływ obyczajowy epizod z jego życia, czyli niegdysiejszy romans zakończony rozwodem i nowym ożenkiem. Tyle tylko, że taki argument miałby z pewnością decydujące znaczenie jakieś 10 czy 20 lata temu. Teraz jednak Ameryka jest coraz mniej purytańska i w kwestiach – powiedzmy – czystości moralnej bardziej tolerancyjna. Ponadto w kryzysowych latach społeczeństwo przekonuje przede wszystkim fachowość kandydata a nie jego poprawność obyczajowa.

Republikanin Newt Gingrich, były spiker Izby Reprezentantów, rozpoczął kampanię, której celem jest zwycięstwo w wyborach prezydenckich w 2012 r.

Gingrich ogłosił formalnie swoją kandydaturę za pośrednictwem portalu społecznościowego Twitter i nagrania wideo, które umieścił na YouTube. – Dzisiaj ogłaszam moją kandydaturę na prezydenta Stanów Zjednoczonych – oświadczył.

Występując w programie konserwatywnej telewizji Fox News, Gingrich poddał ostrej krytyce politykę prezydenta Obamy głosząc tradycyjne konserwatywne hasła niskich podatków, zrównoważonego budżetu, zmniejszenia roli rządu i większego uniezależnienia się od importu ropy poprzez zwiększenie krajowego wydobycia.

– Ameryka zasługuje na o wiele lepszą przyszłość z większą liczbą miejsc pracy, lepszym systemem opieki zdrowotnej i ze zdecentralizowanym państwem – przekonywał 67-letni Gingrich na YouTube.

Komentatorzy zwracają uwagę, że Gingrich ogłosił swoją kandydaturę wkrótce po tym jak demokratyczny prezydent Barack Obama ogłosił sukces misji amerykańskich komandosów w Pakistanie, którzy zabili przywódcę al Kaidy Osamę bin Ladena. Wskaźnik poparcia dla Obamy podskoczył po tym fakcie do 60 proc., czyli do najwyższego poziomu od 2 lat a ponad połowa Amerykanów uważa obecnie, że zasługuje on na wybór na drugą kadencję.

Associated Press zauważa, że dawne komplikacje w życiu osobistym Gingricha, który ujawnił romans ze swoją obecną trzecią żoną nie będąc jeszcze rozwiedzionym z drugą, mogą zniechęcić do jego kandydatury część konserwatywnych wyborców.

LP meritum.us, PAP