Pierwszy od 25 lat strajk generalny chicagowskich nauczycieli niestety wciąż trwa.
Mimo wcześniejszych oczekiwań strajk będzie kontynuowany do najbliższej środy – zdecydowali w niedzielę wieczorem pedagodzy z “Wietrznego Miasta”.
Po raz kolejny protestowi ciała pedagogicznego sprzeciwił się burmistrz Chicago Rahm Emanuel. – Na początku strajk był świadomym wyborem naszych nauczycieli. Obecnie już ich działania uderzają w nasze dzieci – podkreślił Emanuel, który będzie szukał rozwiązania obecnej sytuacji na drodze prawnej. – Wybieram się do sądu z wnioskiem o wydanie natychmiastowego nakazu zakończenia protestu – dodał włodarz “Wietrznego Miasta”.
Przypomnijmy, że strajkuje 26 tysięcy nauczycieli. Ponad 350 tysięcy dzieci ma przedłużone wakacje. Tymczasem, jak informują niezależni obserwatorzy, podpisanie nowego kontraktu zakończy się falą zwolnień w środowisku nauczycieli, wiele szkół zostanie zamkniętych.
Podwyżka płac dla nauczycieli to zapowiedź większych podatków, w tym i tak najwyższego w kraju podatku od nieruchomości. Na szczęście wiele wskazuje, iż władze nie ulegną żądaniom związków zawodowych chicagowskich pedagogów, a strajk zakończy się ich totalną klęską. Niebywała chciwość jednej z lepiej sytuowanych grup zawodowych w Illinois może oznaczać samookaleczenie towarzystwa belfrów, tzn. swoisty strzał w kolano. Byli finansowo nienasyceni to teraz mało, że nie utrzymają dotychczasowych przywilejów a jeszcze skutkiem ich bezwzględnego szantażu najprawdopodobniej będą redukcje kadrowe. Chciało się więcej, więcej i więcej to teraz będzie płacz, zgrzytanie zębami i pomstowanie na wszystkich wokół.
BeKa, eLPe
meritum.us
