410 morderstw odnotowano do tej pory w Chicago na dwa i pół miesiąca miesięcy przed zakończeniem roku. To 25% wzrost w porównaniu z  tym samym okresem roku ubiegłego roku – wynika z najnowszych statystyk służb porządkowych “Wietrznego Miasta”.

W związku z tymi jakże niechlubnymi danymi dla Chicago, odpowiedzialność za każdą wystrzeloną kulę spadnie na wszystkich posiadaczy broni palnej i to w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Biuro przewodniczącej rady powiatu Cook Toni Preckwinkle rozważa bowiem wprowadzenie podatku od broni i amunicji w ramach zmniejszania jej ilości na ulicach “Wietrznego Miasta”. Powiat Cook jest świadkiem nieustannej przemocy przy użyciu broni palnej.

– Łatwy dostęp do jej zakupu i amunicji potęgują ten problem – twierdzi Preckwinkle. – Przemoc kosztuje nie tylko życie ludzkie ale wpływa na koszty utrzymania przeciętnego obywatela, w tym wzrost podatków. Co zrobić aby oszczędzić życie ludzkie i pieniądze? – zastanawia się Preckwinkle. – Alternatywą dla zaistniałej sytuacji jest wprowadzenie podatku od broni i amunicji.

Jak się oblicza, obecny roczny budżet Powiatu Cook wynosi 3 miliardy dolarów. Z tego około 2 miliardy przeznaczone zostają na szpitale i kliniki, sądy oraz więzienie powiatu Cook.

– Przemoc z użyciem broni wpływa na zwiększenie kosztów jakie ponosi nasz powiat – dodaje przewodnicząca Preckwinkle. – Samo utrzymanie więźnia kosztuje 143 dolary dziennie. Ofiary postrzeleń ratowani przez lekarzy szpitala powiatowego zwiększają tylko rachunki medyczne. W przypadku braku ubezpieczenia, średni koszt leczenia jednego rannego pacjenta wynosi 53 tysiące dolarów.

Na jakim poziomie zostanie ustalony podatek od broni, wciąż nie wiadomo. Według zapewnień Toni Preckwinkle na pewno zostanie wprowadzony w życie.

Bodek Kwaśny

meritum.us