O budownictwie w Polsce coraz głośniej na świecie. Konkretnie, dwa architektoniczne cacka z Warszawy o skrajnie przeciwstawnych gabarytach wzbudzały w tym tygodniu zainteresowanie opinii publicznej na całym globie: Stadion Narodowy i właśnie otwarty najwęższy dom na świecie.

Pierwszy jako obiekt wyjątkowo efektowny, jeden z najdroższych w europejskiej skali stadionów piłkarskich, ale z wadami konstrukcyjnymi i usterkami wypływającymi z deszczem na światło dzienne, zaledwie 9 miesięcy od otwarcia. Drugi wywołuje już bardziej pozytywne emocje. Chodzi o oddanie do użytku najwęższego domu świata. Mianowicie w samym centrum stolicy Polski w szczelinie między od lat stojącymi budynkami (z jednej strony przedwojenna kamienica, z drugiej blok z komunistycznych czasów) powstał budowlany ewenement, architektoniczne cacko wysokie na trzy kondygnacje, a mające szerokość od 92 do 152 centymetrów, ale powierzchnia użytkowa raczej chyba mieszkania niż domu w powszechnym rozumieniu wynosi 46 metrów kwadratowych. Czyli wcale nie aż tak mało.

Właścicielem mini-domu jest żydowski pisarz Edgar Keret, którego rodzina wywodzi się z Polski, a jej dramatyczne przeżycia z czasów II wojny światowej mogły być w jakimś stopniu inspiracją dla polskiego architekta Jakuba Szczęsnego. Mianowicie matka Kereta pochodzi z Warszawy i jako dziecko przeżyła okupację (m.in. pobyt i ucieczka z getta) dzięki pomocy Polaków, z kolei dla jego ojca domem podczas wojny była głównie podziemna kryjówka, nie wiadomo jednak w jakim rejonie Polski. Faktyczne wejście – tuż za drzwiami i maleńkim holem – do oddanego właśnie do użytku szalenie oryginalnego mieszkania stanowi klapa, którą trzeba unieść, aby dostać się do środka. Przemieszczanie się pomiędzy kondygnacjami odbywa się po drabinie, a wszystko jakby nawiązywało do najgorszych, także klaustrofobicznych, wspomnień rodziców Kereta. Różnicę – i to zasadniczą – stanowi jednak światło. Mianowicie trzy strony budynku (dwie części plus dach) są maksymalnie przeszklone, stąd przebywanie w mikroskopijnym mieszkanku jest przyjemne, bez jakichkolwiek depresyjnych zagrożeń przy dłuższym w nim pomieszkiwaniu.

Pierwszym lokatorem wywołującego powszechne zainteresowanie mini-domu będzie sam właściciel. Później pisarz planuje przyjmowanie w nim swoich gości z zagranicy.

LP meritum.us, www.businessinsider.com