Ameryka jeszcze nie ochłonęła po ataku terrorystycznym podczas Maratonu Bostońskiego i wciąż opłakuje zabitych i współczuje rannym a tu kolejna tragedia. Wczoraj około 8:00 wieczorem czasu lokalnego potężna eksplozja dwóch zbiorników z amoniakiem wstrząsnęła fabryką nawozów sztucznych w miejscowości West, ok. 20 mil na północ od Waco w Teksasie. Pierwsze informacje są przerażające – zginęło od 5 do 15 osób a około 180 jest rannych.

Huk eksplozji słyszany był aż w Waxahachie, położonym 45 mil na północ od West, płomienie sięgały setek metrów. Zniszczonych jest wiele budynków, ewakuowano okolicznych mieszkańców. Trwa akcja ratunkowa, strażacy próbują gasić płonące budynki, w tym szkołę i dom opieki społecznej. Służby ratownicze wycofały się z terenu fabryki w obawie przed kolejnymi wybuchami.

Eksplozja wizualnie miała dramatyczny wyraz. Słup dymu niczym po wybuchu bomby jądrowej i chwilę potem iście wojenny krajobraz wprowadził w szok lokalną społeczność, a Ameryka i świat wstrzymały oddech.

Nie są znane przyczyny tego kataklizmu. Jest przedwcześnie na wyciąganie jakichkolwiek wniosków, niemniej intrygować może miejsce i czas zdarzenia: niemal w rocznicę (19 kwietnia 1993 roku) ataku agentów wielu służb na kompleks budynków należących do niewielkiej sekty religijnej Dawida Koresha. Oblężenie zakończyło się śmiercią około 80 cywili, wśród nich wielu kobiet i dzieci, a wszystko to wydarzyło się w Waco, czyli niemal tym samym miejscu w Teksasie, gdzie wczoraj rozegrał się horror. Jeżeli to zbieg okoliczności to życie napisało jakiś wyjątkowo okrutny scenariusz.

SS, LP

meritum.us