Już latem bieżącego roku polonijnych kibiców boksu czekają nie lada emocje.

Andrzej Fonfara jest postacią, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Popularny chicagowski bokser przez kilka ostatnich miesięcy nie walczył, gdyż zmagał się z poważną kontuzją prawej dłoni. Przeszedł operację i kilka dni temu wznowił treningi. “Polski Książę” tym samym rozpoczął przygotowania do sensacyjnej bokserskiej gali, która będzie miała miejsce w sierpniu bieżącego roku na stadionie drużyny baseballowej Chicago White Sox.

– Twoja ostatnia walka miała miejsce 16 listopada ubiegłego roku. Pokonałeś Tommy’ego Karpency, w okolicznościach dość kontrowersyjnych. Co się wtedy stało?

– Zacznijmy od tego, że w pierwszej rundzie dostałem kontuzji, co miało wpływ na późniejsze wydarzenia. W tej samej pierwszej rundzie dwa razy położyłem go na deski. Potem niestety z rundy na rundę miałem coraz większe kłopoty z tą prawą dłonią, nie byłem w stanie bić tak, jak zaplanowałem.

– Prawa ręka jest tą ważniejszą?

– Tak, jestem praworęczny. Lewą także potrafię posługiwać się w ringu, ale wolę prawą. Ważne jest to, że przez większą część pojedynku z Karpencym musiałem walczyć lewą dłonią, co jednak nie było dla mnie najlepszym rozwiązaniem.

W szóstej rundzie Karpency nie chciał wychodzić na ring, ale został dosłownie wypchnięty do walki przez ludzi ze swego obozu. Przeprowadził wtedy samobójczy atak, postawił wszystko na jedną kartę. Chciał mnie znokautować, nie udało mu się to. Obróciłem go, on upadł na ring. Sędzia zapytał, czy chce nadal walczyć, a Karpency odparł, że ma dość. Wtedy pojedynek został zakończony. Ja się oczywiście cieszę, że wygrałem i zostałem mistrzem świata. Mam oczywiście lekki niedosyt, przecież nie zakończyło się to tak, jakbym chciał. Nie mogłem bić prawą ręką, a ciężko jest w takich sytuacjach boksować.

– Co Ci się stało w rękę?

– Miałem złamaną kość śródręcza (na dłoni Fonfary widać bliznę po operacji – przyp. red.), oprócz tego złamane też były dwie mniejsze kostki w dłoni. Nadal mam lekką opuchliznę, ale powoli wszystko wraca do normy. Ręka się goi, a ja szykuję się do powrotu na ring.

– Czy są szanse na jakiś rewanż z Karpencym?

– Nie planuję takiej walki. Gdybym miał wtedy tą prawą rękę zdrową, na pewno walka zakończyłaby się wcześniej, nokautem Karpency’ego. Trzeba iść do przodu, ja nie chcę się cofać, chcę walczyć z coraz lepszymi pięściarzami.

– Dwa tygodnie temu, czyli 22 marca, [rozmowa miała miejsce 4 kwietnia – przyp. red.] miałeś walczyć z Kanadyjczykiem Nicholsonem Poulardem. Do tej walki jednak nie doszło. Co się stało?

– Cóż, czekałem na ten pojedynek, ale odnowiła mi się ta kontuzja. Musiałem być operowany, to skomplikowało mi plany.

– Nie walczyłeś już kilka dobrych miesięcy, czas więc na przypomnienie o sobie kibicom boksu. Co przed nami?

– Przed nami walka zaplanowana na 16 sierpnia bieżącego roku. Odbędzie się ona na stadionie drużyny baseballowej Chicago White Sox.

– Czeka więc nas wielkie bokserskie show w Chicago…

– Tak, to będzie naprawdę wielkie wydarzenie. Boks na stadionie, tego w “Wietrznym Mieście” nie było od ponad 50 lat. Będzie to swego rodzaju powrót do korzeni, wiele lat temu bokserskie pojedynki na stadionach gromadziły dziesiątki tysięcy ludzi. Myślę, że zapełnimy po brzegi stadion White Sox i pokażemy boks na najwyższym poziomie.

– Z kim będziesz walczył?

– Tego jeszcze nie wiadomo, cały czas trwają negocjacje. Mamy kilka pomysłów, kilka propozycji. Nie chcę tego zdradzać, ale będzie to zawodnik z najwyższej półki.

– Twojego przeciwnika nie znamy, ale przecież tego dnia na stadionie White Sox odbędą się jeszcze inne walki. Kogo jeszcze zobaczą kibice?

– Oprócz mnie prawdopodobnie odbędzie się rewanż walki Artura Szpilki z Mikiem Mollo, będzie walczył też George Donovan, są również inne nazwiska. Na pewno karta fighterska na tę galę będzie bardzo interesująca i przyciągnie wielu kibiców.

– Kto wpadł na ten oryginalny pomysł? Boks na stadionie to jednak wielkie przedsięwzięcie.

– Wszystko wymyślił mój promotor Dominic Pesoli razem z Frankiem Magnoli. Pomył jest niewątpliwie bardzo fajny, ja postaram się pokazać dobry boks i przyciągnąć jak najwięcej kibiców.

– Jaka będzie stawka Twojego pojedynku?

– Tego jeszcze nie wiadomo. Ja będę miał walkę wieczoru, będę bronił swego pasa IBO, może też będzie to walka o kwalifikację do któregoś z innych pasów. Tego jeszcze nie mogę zdradzić, ale wszystko wyjdzie na jaw już wkrótce.

– Jaka telewizja będzie transmitowała sierpniowe show?

– Prawdopodobnie ESPN, a może jakaś inna stacja, taka jak Showtime oraz HBO. Najpewniej jednak ESPN, oni już pokazywali mnie i Szpilkę, mój promotor ma z nimi dobry kontakt.

– Będziesz walczył na stadionie, na otwartym powietrzu. To jednak coś innego niż hala.

– Na pewno otoczenie będzie inne, ring na płycie boiska, dookoła duży stadion, dużo ludzi i przede wszystkim świeże powietrze. Będę więc musiał robić treningi i sparringi na zewnątrz. Może być wilgotność, płuca szybciej będą się męczyły. To wszystko trzeba oczywiście brać pod uwagę podczas przygotowań.

– Jeśli wszystko odbędzie się zgodnie z planami, będziesz głównym aktorem najważniejszego wydarzenia bokserskiego Ameryki ostatnich lat.

– Nie wiem, czy Ameryki, ale na pewno Chicago i okolic. Ja się z tego bardzo cieszę, nie zawiodę kibiców, wyjdę na ring i dam z siebie wszystko.

– Czy ruszyła już przedsprzedaż biletów?

– Na razie jeszcze nie. Jest medialna cisza, tak zwana cisza przed burzą.

– Wiemy, że już zacząłeś cykl treningowy. Masz jeszcze sporo czasu, do 16 sierpnia pozostały przecież ponad cztery miesiące.

– Po tej kontuzji miałem trochę przestoju, nie trenowałem. Przez prawie dwa miesiące trochę biegałem, trenowałem chłopaków w Hyper Fight Club w Schiller Park, cały czas prowadzę tam zajęcia, także dla dzieci. Teraz potrzebuję wrócić do optymalnej formy. Jeszcze nie ćwiczę na pełnym obciążeniu, teraz są treningi wprowadzające. Mniej więcej od maja ruszam pełną parę.

– Czy zaszły jakieś zmiany w Twoim zespole?

– Zmian nie było. Są ze mną Sam Colona, Bogdan Maciejczyk, Rafał Radkowski, Maciej Soja, Jerry Owen, cały sztab. Są oczywiccie moi bracia Marek i Maciek, cała rodzina, wszyscy mi pomagają, za co bardzo dziękuję. Planuję jakiś obóz, może na Florydzie, gdzie byłem na świętach i bardzo dobrze się czułem.

Z Andrzejem Fonfarą rozmawiał Piotr Micuła

foto: Jacek Boczarski/FonfaraTeam