Wraz z nadejściem (kalendarzowej) wiosny przywędrował do Rzymu biskup z Argentyny, który zaimponował światu pokorą. Chce mieszkać bez przepychu, skromnie się ubierać, a nawet jeździć autobusem. I co w tym złego.

Oby tak pozostało, Kościół szczególnie teraz potrzebuje dobrego pasterza. Potrzeba nam wszystkim Chrystusowej skromności i prawdy, która dewaluuje się każdego dnia. Rozproszone owce trzeba pozbierać i wskazać im drogę, która nie będzie prowadzić do wymyślnych małżeństw. Chyba każdy z nas ma dość rozmaitych afer, domniemanych molestowań, a bezcelowo wyrzucone miliony można by rozdać biednym dzieciom, których i dzisiaj na świecie nie brakuje. Domagamy się sprawiedliwości, więc ją uszanujmy.

Jeśli nie znajdziemy skromności wśród najwyższych dostojników Kościoła, to gdzie mamy jej szukać. Bez niej naśladowanie Chrystusa nie ma sensu, tylko ona może pomóc wzmocnić wiarę. Skromność, to cudowna cecha – właśnie w niej tkwi siła i mądrość.

Franciszek z Asyżu pokazał swoim życiem jaką ścieżką należy kroczyć, szkoda tylko, że tak niewielu podążyło za nim. Zatem prowadź nas Papieżu Franciszku w to nowe tysiąclecie do normalności i pokoju. Jest tak wiele biedy, której można choćby częściowo zaradzić, nie jedną widziałeś w Argentynie. Podobna jest wszędzie i wcale nie tak trudno do niej dotrzeć. Właśnie tylko skromność potrafi ją zrozumieć. Biedy nie można zredukować podróżami w pierwszej klasie, lub siedząc w luksusowej limuzynie.

Największą sztuką jest dzielenie się z innymi, rozdawanie pieniędzy biednym. Bogaci pomocy nie potrzebują choć oferty najczęściej tam płyną.

Wyciąganie ręki o pomoc jest najtrudniejszą rzeczą jaka może w życiu spotkać człowieka. Jak często wyśmiewamy żebrzących, tylko dlatego, że nam się trochę poszczęściło. Nikt nie jest w stanie przewidzieć jakie będzie jutro. Jeśli chcemy poprawiać świat każdy musi zacząć od siebie. Rozsądne myślenie w dzisiejszych czasach nie należy do łatwych. W wielu przypadkach trzeba się narazić, niekiedy złamać istniejącą barierę, czy wreszcie zmienić styl rządzenia.  Mamy wiele nawyków nie zawsze szlachetnych, ale utarło się, że zmieniać ich nie wolno, albo po prostu nie wypada, bo co powiedzą inni.

***

Kiedy ludzie ograniczają myślenie lub całkowicie przestają myśleć z pomocą nadchodzi wiosna, która wprawia w ruch nawet najleniwsze umysły. To wspaniała pora dla wszystkich artystów, a szczególnie malarzy i poetów. Kto nie napisze dobrego wiersza wiosną, nie napisze go nigdy. Nie wszyscy lubimy wytężać umysły, ale jeśli pisarz nie rozmyśla nie może być pisarzem. Tylko z głębokich myśli może zrodzić się dobry tekst. Umysł podobny mięśniom – nie ćwiczony wiotczeje. Jeśli wiersze zaczną pisać komputery nie będzie to już prawdziwa poezja, ponieważ maszyny nie mają serca. Tylko rozumny człowiek potrafi wydumać coś sensownego, a maszyna może to jedynie utrwalić i powielić.

Jak na dobę komputerów wcale tak mało nie piszemy. Na łamach gazet można spotkać dobre teksty, choć nie brakuje tych słabych. Poziom pisania zależy od wielu czynników, niekiedy nawet od aury, a już na pewno od pogody ducha. Myślę, że wiosna ma pozytywny wpływ, nawet wtedy gdy pada. Nie wszyscy musimy zajmować się polityką i pisać o niej. Temat to ważny, ale nic w nim się nie zmienia od wielu lat. Złośliwi mówią, że jeśli poeta zaczyna pisać o polityce, to bliski koniec jego twórczości. Ale z drugiej strony ile można patrzeć jak robią nas w konia.

Dzisiaj niemal w każdym państwie polityk dba jedynie o siebie, pragnie się dobrze ustawić, a ludzie? Stwarza się pozory, by całkiem ich nie ignorować, choć ostatnio nie dba się i o to.

Najważniejsze są wybory, a po nich każdy sobie rzepkę skrobie, jeśli go na nią stać. Wałkowanie tych samych tematów może zanudzić najodporniejszych. Co można powiedzieć o równouprawnieniu, kiedy jakiś tam prezes mianowany przez minister Muchę zarabia 10 tysięcy dolarów miesięcznie. Generał odchodzący z urzędu otrzymuje 18 pensji z góry i 10 tys. emerytury, nie wspomnę o cieplutkiej posadzie. Wielu z wysokich urzędników po opuszczeniu stanowiska skierowana jest na placówki dyplomatyczne. Wszyscy mają zapewniony doskonały byt, a reszta? Każdy wie jak to się ma do zwyczajnego robotnika, urzędnika czy emeryta. Czym minister i jego praca różni się od innych, chyba tylko wysokością poborów i jakością świadczeń. Jeśli to nie ulegnie zmianie nie możemy mówić o jakiejkolwiek sprawiedliwości społecznej i prawach człowieka. Wszyscy jesteśmy tacy sami, ale inni w oczach władzy. Nadaremnie szuka się pieniędzy, które są bezmyślnie wyrzucane przez okna urzędów. Tylko tyle trzeba zrobić, by żyło się wszystkim ludziom lepiej – wyrównać zarobki, zredukować do minimum wysokie emerytury. Przynajmniej od tego należy zacząć. Sprawowanie najwyższych funkcji w państwie samo w sobie powinno być wyróżnieniem, a niewielka pensyjka winna ułatwiać egzystencję. Uważam, iż znalazłoby się wielu chętnych fachowców do sprawowania wysokich stanowisk za niewielkie wynagrodzenie. Sam honor powinien wystarczyć patriocie, wszak władza ma służyć Ojczyźnie i narodowi. Zatem dlaczego szuka się pieniędzy wśród ubogich emerytów i rencistów. Nie trudno wskazać na źródło wypływających pieniędzy z kraju. Nikt dzisiaj nie chce służyć, wszyscy chcą zarabiać, choć mówią jednogłośnie o poświęceniu. Jakie to poświęcenie za pieniądze. Jeśli zwyczajny obywatel może wyżyć za skromną wypłatę, dlaczego za tyle samo nie potrafią utrzymać się rządzący.

Za niektóre ustawy posłowie i senatorowie powinni być ukarani, a nie wynagradzani.

Właśnie o tym piszemy najmniej i może to jest przyczyną tych nierówności. Ludziom trzeba podpowiadać, szczególnie tym, którzy z szarą codziennością nie mają nic wspólnego.

Na okrętach wszyscy jedli z jednego garnka: oficerowie i marynarze. Żołądki mamy podobne, choć ambicje niektórych przerosły. Jeśli obok jakiejś budy (szumnie nazwanej fabryką) stoi wieżowiec, a w nim bezmiar biurokratów, nie można mówić o dobrej kondycji tej firmy. Matematyka obowiązuje wszędzie, jeśli jeden pracownik przypada na jednego urzędnika lub więcej, trudno mówić o zdrowym rozsądku. Zysk w dobrym rozumieniu, to produkt powstały z pracy rąk. Wszelkie giełdy i im podobne to istne machlojki. Brak produkcji powinien się równać brakiem zysku. Nie można wszystkiego nazywać biznesem, bo nie wszystko nim jest. Dobra gospodarka nie polega na wydawaniu pożyczonych pieniędzy, a na wytwarzaniu produktu. Nie jest tajemnicą, że w głównej mierze opieramy się na pożyczkach zaciągniętych na niekorzystny procent. Nie potrzeba Barcelowicza, by odkrywać to, co dawno odkryte. Byłoby dużo pieniędzy gdyby rozliczył wszystkich urzędników poczynając od ery Gierka. Gdyby zajrzał do rajów podatkowych, których jest aż 38 na świecie. Są to pieniądze wypracowane przez nas i naszych ojców od czasu zakończenia wojny.

Nagrody dla marszałków i vice w Sejmie i Senacie świadczą, że Polskę stać na wyższe emerytury i wynagrodzenia. Polskę stać na wszystko, należy tylko zmniejszyć biurokrację i z większą uwagą kontrolować tych, którzy coraz bardziej kontrolują nas, obywateli.

Władysław Panasiuk

meritum.us