Co się stało z młodymi Amerykanami? Gdzie popełniamy błędy wychowawcze skoro nasze dzieci popełniają takie okrutne czyny? Media społeczne w Stanach Zjednoczonych zadają te pytania po ostatnich „wyczynach” swoich młodych obywateli.

Bo rzeczywiście zagadką na razie jest dlaczego tak wielkie kłopoty z adaptacją w środowisku mieli obaj młodzi Czeczeni, którzy dopuścili się w Bostonie tak okrutnej zbrodni. Co ukluło się w głowie młodego szalenca, że strzelał  do małych dzieci w Newtown jak do kaczek?

Dwa ostatnie przypadki pokazują jak głęboki jest kryzys wartości młodych Amerykanów. Nastoletni Cameron Dambrosio z Methuen w  Massechusetts został aresztowany kilka dni temu  gdy umieścił  na Facebooku filmy, w których rapuje teksty o zamachu bostońskim dokładając jeszcze Biały Dom. Oskarżono go o terroryzm, wyznaczono kaucję miliona dolarów i grozi mu do 20 lat więzienia. W lutym Jessicę Winslow Ti’jeanae Harris, uczennice szkoły średniej w Rapids Parish w Luizjanie zatrzymano i aresztowano za grożenie e-mailami kolegom i wykładowcom. W styczniu Alex David Rosario z Armada Village w Michigan groził swoim kolegom z Subway’a, gdzie pracował po szkole, że ich powystrzela. Abdell Ahmad Tounisi z Chicago przesiedział wiele miesięcy po tym jak w Internecie szukał kontaktu z syryjską milicją.

Nastolatki muszą przejść okres młodzieńczego buntu. Któż z nas nie myślał o telefonie do szkoły z wiadomością o bombie bo zagrażała straszna klasówka? Ale to była sfera marzeń, głupich i nigdy nie zrealizowanych. Dziś dostęp do Internetu daje nieograniczone możliwości do przeglądania stron przeróżnych. Brak nad tym kontroli, tak jak wielogodzinne sesje z grami komputerowymi ociekajacymi krwią i przemocą powodują, że rzeczywistość miesza się w głowach małolatów z fikcją.

W szpitalu na przedmieściach Salt Lake City zmarł sędzia piłkarski pobity przez młodego zawodnika. 46-letni Ricardo Portillo (na zdjęciu) podczas meczu drużyn szkolnych pokazał 17-letniemu bramkarzowi żółtą kartkę za pchnięcie rywala. Gdy arbiter schylił się by zapisać nazwisko, ukarany podbiegł do sędziego i uderzeniem pięści w głowę powalił go na ziemię. Po kilku dniach Portillo zmarł w szpitalu, cios małolata okazał sie śmiertelny, uszkodzona czaszka nie wytrzymała. Być może chłopak myślał, że będzie jak na filmach czy w komputerowej batalii i trafiony rywal wstanie i nie będzie śladu. Niestety młodzieniec trafił po meczu do poprawczaka i wkrótce pewnie stanie przed sądem oskarżony o zabójstwo. Kolejne zmarnowane młode życie.

Czy nie jesteśmy po trosze wszyscy winni tych tragedii? Może popełniamy grzech zaniechania? Nadmiernie tolerujemy małe, a potem coraz większe przewinienia i przestępstwa, które przecież popełniane są wokół nas? Rozejrzyjmy się wokół siebie, może nasze pociechy czy dzieci sąsiadów potrzebują naszej uwagi? Do wielu tragedii mogłoby nie dojść gdyby w porę zareagowano na symptomy nienormalnych zachowań.

S. Sobczak

meritum.us