Nielegalna imigracja do Stanów Zjednoczonych zmniejszy się tylko o 25 proc. – wynika z badań Biura Budżetowego Kongresu. CBO pracuje nad zmniejszeniem deficytu federalnego, który jest porażająco wielki. Zwolennicy wprowadzenia nowego prawa imigracyjnego wskazują na potencjalny wzrost gospodarczy mający nastąpić, gdy miliony dziś tzw. nielegalnych po wejściu prawa w życie wejdą na rynek pracy i zaczną płacić podatki.

Congressional Budget Office dostrzega te pozytywy ale jednocześnie ostrzega, że mimo planowanego uszczelnienia granicy nie skończy się proceder nielegalnego jej przekraczania, a nawet sytuacja się pogorszy. Z obliczeń biura wynika, iż w ciągu najbliższych 20 lat liczba nielegalnie przekraczających granicę spadnie tylko albo aż o 2,5 mln osób.

Brian Fallon, rzecznik demokratycznego senatora Chucka Schumera, który jest jednym z autorów nowej ustawy twierdzi, że liczby te są zawyżone bo wprowadzony równolegle system kontroli wiz pozwoli właścicielom biznesów ustrzec się przed zatrudnieniem nielegalnych. Granic ma strzec także bardzo długa, wszak aż 13-letnia procedura przyznawania obywatelstwa amerykańskiego. Najwięcej poprawek do projektu wnieśli republikańscy senatorowie John Hoeven i Bob Corker. Jeszcze gorszy klimat panuje w Izbie Reprezentantów, gdzie przewagę mają konserwatyści i nic nie zapowiada, iż uda się przekonać połowy z nich by projekt choćby wszedł pod obrady. Podczas głosowania nad poprawką zmieniającą kwalifikację przekroczenia prawa nielegalnego imigranta z kategorii cywilnej na przestępstwo federalne zagrożone karą więzienia demokratyczni parlamentarzyści skandowali: „Wstyd, wstyd!”. Z kolei w tłumie wokół Kapitolu widać było plansze trzymane przez przeciwników reformy wyzywające republikańskiego senatora Marco Rubio, współautora projektu ustawy, od „Idioty Obamy”.

Małe są szanse nad wniesieniem projektu pod obrady do Święta Niepodległości tymczasem raport CBO wskazuje na pozytywy reformy. Wg tej analizy PKB brutto wzrośnie o 3,3 proc. w ciągu najbliższych lat w porównaniu do sytuacji dnia dzisiejszego i o 5,4 proc. w następnej dekadzie. CBO mówi też o zmniejszeniu deficytu federalnego o 197 mld dolarów w ciągu najbliższych 10 lat, do czego mają się przyczynić podatki płacone przez nowych rezydentów USA. Wprowadzanie nowego prawa ma kosztować budżet 2 mld dol. rocznie przez najbliższe 20 lat. Ekspertyza zapowiada też spadek przeciętnego wynagrodzenia do 2025 roku i nieznacznie większe niż dziś bezrobocie.

Dzisiaj poważnym wzmocnieniem dla zwolenników reformy było wystąpienie senatora z naszego stanu, republikanina Marka Kirka, który po odwróceniu się od projektu znów został jego sympatykiem. Jest to niewątpliwie efekt ataków na niego, jakie nastąpiły po „dezercji” ze strony The Illinois Coalition for Immigrant and Refugee Rights i innych organizacji, także polonijnych. Sam Kirk przyznał dziś: – Muszę się słuchać osób w swoim domu. Żyjemy w stanie imigrantów, jest tu mnóstwo Polaków, z którymi pracuję, a nawet próbuję nauczyć się języka polskiego. Ponad pół miliona osób w Illinois nie ma udokumentowanego pobytu, z nimi tworzymy naszą społeczność, to jest nasz wspólny problem. Wyprowadźmy ich z cienia, to pomoże wielu małym biznesom. Jak przewiduje CBO (Congressional Budget Office) spowoduje to ogromne ożywienie gospodarcze.

No cóż, Kirk wrócił na stare tory przyciśnięty do muru przez działaczy i niezadowolonych imigrantów. Czy ruszy to projekt reformy z miejsca? Osobiście wątpię.

Sławek Sobczak

meritum.us