Co najmniej 67 osób doznało obrażeń w wyniku strzelanin od minionej środy, 3 lipca, gdy dla wielu chicagowian rozpoczął się długi świąteczny weekend. Aż 11 osób zginęło od kul napastników, ostatnia oddała życie w Lawndale, gdzie do grupy osób zaczęła strzelać dwójka napastników z przejeżdżającego samochodu.
W użyciu były niemal wszystkie rodzaje broni: pistolety, rewolwery, shot guny i karabiny. Szpitale, zwłaszcza powiatowy im. Johna H. Strogera Jr., pełne są ofiar przemocy w różnym stanie, są też ranni w stanie krytycznym. Pełne wybuchów noce w okresie Święta Niepodległości to nic nowego, także fakt, że w okolicach 4 lipca dochodzi w całych Stanach Zjednoczonych do zwiększonej liczby zabójstw, bo dźwięki strzelanin zlewają się z feeriami eksplozji fajerwerków. Policja nie potwierdza tych doniesień ale pobieżna choćby analiza tylko artykułów prasowych potwierdza tę teorię.
Patrząc na mapę miejsc zajść z użyciem broni w Chicagolandzie również nie jesteśmy zdziwieni. Wspomniane już Lawndale, Humbolt Park, South Austin, Roseland, Englewood, West Pullman, Back of the Yards od lat są znane jako rejony gdzie lepiej się – zwłaszcza w nocy – nie zapuszczać. Na liście ofiar są głównie młodzi ludzie ale i kilkuletnie dzieci oraz starsze panie. Zginąć od kul można w Chicago nie tylko po zmierzchu, pistoletowe i karabinowe palby słychać coraz częściej w dzień.
Władze miejskie walcząc z ogromną falą przestępczości w “Wietrznym Mieście” równocześnie ograniczają godziny nadliczbowe policjantów czyli przeczą same sobie. Kreatywna księgowość czyli zaniżanie liczby popełnionych przestępstw poprawia statystyki i wizerunek ratusza oraz policji, ale mieszkańcy metropolii widzą co się dzieje naokoło i wiedzą swoje. Internetowy portal pcscoreboards.com podał, iż do 4 lipca w Chicagolandzie doszło do 1.073 strzelanin, w których zginęło 209 osób. A przed nami gorące lato, kiedy Latynosom i Afroamerykanom, czyli grupie najbardziej bojowych społeczeństw zamieszkujących aglomerację chicagowską, przychodzi ochota by sobie (na szczęście głównie do siebie) postrzelać. Wojna gangów zbiera jednak swoje okrutne żniwo także pośród niewinnych osób, czasem tak jak ostatnio dzieci.
Inna strona internetowa crimeinchicago.com w okrutnie satyryczny sposób skrytykowała działanie policji proponując udział w nietypowym safari. Zapewniony jest w nim: 3 posiłki składające się z kurczaków z bieda baru Harolda i miejsce w motelu New Halsted z kratami w oknach i potrójnymi zamkami w pancernych drzwiach, tudzież alarmowym dzwonkiem w razie napadu. Motel gwarantuje pościel z jedną stroną czystą i 99 proc. gwarancję, iż nie znajdziecie w pokoju igieł do wprowadzenia narkotyku w żyłę i fajeczek do cracka. Safari to także możliwość obserwowania wielu zwierząt w ich naturalnym środowisku, a główną atrakcją jest obejrzenie co najmniej jednej ofiary śmiertelnej i pięciu kryminalnych zdarzeń w ciągu trzech dni touru. Śmieszne? Dla mnie tylko trochę, ale jakże prawdziwe!
Sławek Sobczak
meritum.us

