Pierwszy w historii USA wyrok za spowodowanie śmierci przez prowadzącego rower wydał sędzia w San Francisco.

Do tragedii doszło w marcu ub. roku. Ofiarą był przechodzący z żoną na pasach 71-letni Sutchi Hui, sprawcą 37-letni Chris Bucchere. Wyrok zapadł po porozumieniu sędziego z oskarżonym, który przyznał się do winy i nie jest szokująco wysoki, a wręcz przeciwnie: Bucchere przepracuje społecznie 1.000 godzin społecznie będąc skazany na 3 lata w  zawieszeniu.

Rowerowy pirat jechał przez zatłoczony teren Castro District z prędkością 30 mil na godzinę, Hui zmarł 4 dni po kraksie w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń. Śledczy odkryli, iż będący z zawodu komputerowcem Bucchere używał aplikacji opartej na GPS, a mającej na celu porównywanie rekordów rowerowych na trasach. Dodatkowym czynnikiem obciążającym cyklistę był fakt, iż przejechał on w pogoni za rekordem czerwone światło.

Oczywiście nie był to pierwszy śmiertelny przypadek kolizji rowerzysty, ale tym razem prokurator zakwalifikował czyn nie jako wypadek, ale akt przestępczy. Oskarżony uniknął więzienia w wyniku porozumienia z sędzią, po tym jak syn Sutchi Huia oznajmił, iż nie chce dla zabójcy ojca kary odosobnienia.

W Kalifornii za spowodowanie drogowego wypadku ze skutkiem śmiertelnym można dostać maksymalną karę 6 lat bezwzględnej odsiadki.

Sławomir Sobczak

meritum.us