Drugą najstarszą organizowaną bez przerwy imprezą sportową w Stanach Zjednoczonych jest zakończony wczoraj 138. Westminster Kennel Club Dog Show.

Dłużej o dwa lata, od 1875 roku, trwają tylko konne wyścigi Kentucky Derby. Westminster czyli nieoficjalne mistrzostwa psich piękności w Stanach Zjednoczonych rozgrzewają publiczność do białości, wszak społeczność nie tylko w Ameryce dzieli się ponoć na miłośników psów i kochających koty. Pierwsze zawody ograniczały się do psów myśliwskich, na początku rywalizacja o purpurowe wstęgi rozgrywana była w hotelu Westminster w Nowym Jorku. Zaowocowała ona powołaniem klubu hodowców czworonogów, który do dziś jest organizatorem pokazów, z nazwą wziętą od miejsca rozgrywania zawodów.

Pierwszymi nagrodami dla hodowców-zwycięzców były pistolety z perłowymi rękojeściami, dziś oprócz splendoru najważniejsza jest gwałtowna zwyżka wartości psa ogłoszonego Best in Show, dochodzi bowiem do ćwierć miliona dolarów! Do udziału w najważniejszej wystawie psów w USA dopuszcza się tylko 2.800 czworonogów, w tym roku po raz pierwszy w nowożytnej historii imprezy pozwolono na udział nieczempionów, czyli psów, które jeszcze nie zdobyły tytułów mistrzowskich na innych zawodach, choć organizowanych jest ich w Stanach ponad 150 rocznie. Znalezienie się wśród grona występujących w ogromnej nowojorskiej hali Madison Square Garden to wyczyn nie lada. Fachowcy oceniają, że hodowcy potrafią wydać na promocję swojego pupila nawet 100 tys. dolarów, a sito eliminacji jest zaiste bardzo gęste. Ogłoszenie reklamujące zwierzaka w branżowych periodykach typu: Canine Chronicles czy Dog News to przy okładce wydatek rzędu $4.500. Niewątpliwie jednak pies jest wtedy zauważony przez sędziów, którzy mają – nie ma co tu ukrywać – decydujące zdanie na zawodach. The American Kennel Club podał ostatnio informację, że Amerykanie wydają rocznie na podróże na psie wystawy 300 mln dolarów. Chętni  przyjrzenia się psom na Westminster Show wydają w Nowym Jorku średnio $900, wejściówka do MSG to $75, wejście do strefy, gdzie psy przebywają cały dzień – zwanej benching area – to $140, średnia cena doby hotelowej w rejonie imprezy to $200. Właściciele psów rzadko oglądają swoich pupili, wolno im spotkać się z ulubieńcem (choć może bardziej inwestycją)  raz na dwa tygodnie, natomiast miesięcznie wydają na trening i utrzymanie psa ok. $650.

Wystawa na tak ogromnym terenie to oczywiście okazja do zaprezentowania tysięcy rzeczy „niezbędnych” psom. Największy wystawca, Cherrybrook Premium Pet Supplies  przyznaje, że sprzedaż gadżetów podczas Westminster stanowi 5 proc. ich rocznego przychodu. Na miejscu są oczywiście weterynarze, którzy za jedyne 75 zielonych zbadają psa i wydadzą niezbędny do startu w zawodach certyfikat zdrowia. Najbardziej popularny wśród hodowców nowojorski hotel Pennsylvania oferuje otwarte 24 godziny na dobę psie spa z możliwością skorzystania z salonu piękności, sali do ćwiczeń, masażu czy psychologa. Potrzebne maleństwu ćwiczenie yogi? Proszę bardzo, fachowiec czeka na chętnych. Jeśli jest życzenie zapalone będą podczas zabiegu świeczki i włączona muzyka relaksacyjna, skorzystanie z 30-minutowej kąpieli w jacuzzi z użyciem szamponu i wzmacniacza do włosów to już właściwie konieczność. Ceny za usługi są znormalizowane: minuta psiej przyjemności kosztuje dolara.

O psim biznesie można by długo, ale wróćmy do tegorocznej wystawy w Nowym Jorku, który przynajmniej w okolicach MSG przystrojony został w bordowo-złote barwy przynależne od ponad stu lat Westminster Show.  Wielkim wygranym tegorocznej edycji został utytułowany, pięcioletni foksterier szorstkowłosy o pięknym imieniu Sky. Psisko umaszczenie ma imbirowo-białe, wyraz pyska dostojny, wdzięku posiada mnóstwo. Sky w pokonanym polu zostawił faworytów publiczności: Bloodhounda Nathana i portugalskiego psa wodnego Matisse, a wśród finalistów dwudniowych zmagań były jeszcze: biały pudel, irlandzki spaniel wodny, miniaturowy pinczer i Welsh corgi cardigan. W sumie zaprezentowano 187 ras.

Sky został czternastym przedstawicielem swojej rasy, który wygrał Westminster Kennel Club Dog Show, w nagrodę dostał na rok tytuł “America’s Dog”, wielką wstęgę zwycięzcy i steka do zjedzenia w słynnej restauracji Sardi’s na 44 Ulicy, premii bowiem w tych zawodach nie ma. Telewizyjną relację na żywo przeprowadziła stacja USA Network, obraz sprzedano do kilkudziesięciu krajów świata. Czy Sky powtórzy sukces? Wątpliwe, choć do tej pory jedynym psem, który trzykrotnie został wyróżniony tytułem najlepszego na Westminster w historii mistrzostw był foksterier, tyle że krótkowłosy. Wabił się Ch. Warren Remedy i zbierał laury w latach 1907-1909. Generalnie teriery są najbardziej utytułowane w histori nowojorskich zmagań, w sumie z wczorajszym wygrały Westminster 46 razy, szorstkowłose foksteriery z kolei są najczęściej czempionami, Sky jest już trzynastym reprezentantem tej rasy. Tylko sześciu właścicieli psów na wystawie westminsterskiej wygrywało więcej niż raz, co ciekawe: samce wygrywają dwa razy częściej Westminster Dog Show niż suki. Najstarszym zwycięzcą był 10-letni spaniel Sussex, najmłodszym triumfatorem zaś 9-miesięczna Rough Collie. Ostatnimi zwycięzcami w Nowym Jorku był pinczer małpi, pekińczyk i chart szkocki, tu naprawdę wszystko się może zdarzyć. Opiekunem Sky był Gabriel Rangel, który do triumfu poprowadził cztery lata temu szkockiego terriera więc można powiedzieć, że ma dobrą rękę. Sędzią główną zawodów była Betty Regina Leininger.  

Sławomir Sobczak

meritum.us