Kończący się właśnie sezon świąteczny to także dla handlowców okazja do podsumowań i analiz. Dziennik “New York Times” przyjrzał się prezentom pod choinkę biorąc pod uwagę wyszukiwarkę Google czyli na jakie rzeczy były najczęściej urządzane internetowe „polowania”.
Niespodzianki nie ma, iPhone 6 w różnych wersjach nadal wzbudza największe pragnienie posiadania, podobnie jest z konsolą Xbox Sony czy elektroniką, najlepiej spod znaku ugryzionego jabłka. NYT zrobił jednak zestawienie przedmiotów, które awansowały najbardziej na giełdzie rzeczy sprawiających największą radość obdarowanych. Oto minianaliza trendów panujących w 2014 roku w metropoliach amerykańskich:
Austin – tu najczęściej poszukiwano ubrań Patagonia, firmy szyjącej elegancką odzież dla turystów tak drogą, że nazywa się ją PataGucci. Czytnik e-booków Kindle Paperwhite i Kinetic Sand to pozostałe prezenty-marzenia przy czym to drugie to zabawka zrobiona z ziaren piasku i nietoksycznego polimeru, który nigdy się nie rozsypuje dzięki czemu nadaje się dla przedszkolaków od lat 2 do 100.
Baltimore – tam króluje American Girl Doll, 18-calowa lalka, która niebawem skończy 30 lat i dla której stworzono cały świat akcesoriów. Choć skierowana do dziewczynek ponoć bawią się i nastolatki, i dorośli. Peppa Pig to z kolei brytyjska antropomorficzna świnka – bohaterka serialu animowanego dla przedszkolaków z grami w różnych formach. Brązowy medal dla kurtek Columbia co akurat rozumiem.
Boston – kurtki North Face, swetry Harvard i słuchawki Beats na trzech czołowych miejscach utwierdziły mnie w przekonaniu, że na świecie może być normalnie.
Chicago – wszystko z kolekcji projektanta Michaela Korsa, klocki Lego i Cards Against Humanity. Dwie pierwsze pozycje nie wymagają komentarza, ta trzecia to darmowa gra imprezowa dla okropnych ludzi. Polega na zabawnym uzupełnianiu zdań za pomocą wylosowanych kart. W mieście, gdzie mieszka kilkaset tysięcy Polaków niestety nie przeforsowaliśmy żadnego prezentu z Cepelii, której zresztą od wielu lat już w Chicago nie ma.
Dallas – spodnie do joggingu, zegarki od Korsa i Ouija to pierwsza trójka. Nie wiecie co to jest to ostatnie? To oznacza, że nie bywacie na seansach spirytystycznych i o planszy z literami lub znakami, które wskazuje duch nie macie pojęcia. Tak jak ja zresztą…
Denver – bezprzewodowe słuchawki, Lego i kolejna lalka z kolekcji Disney’a z całą infrastrukturą do zarabiania pieniędzy czyli Frozen Toys.
Detroit – tu królują buty na ciężką śnieżną zimę Sorel Joan of Arctic, Slingbox czyli pudełko do oglądania domowej telewizji wszędzie i zabawki Paw Patrol tzn. sześć sympatycznych psiaków chroniących Zatokę Przygód – jakżeby inaczej – całym arsenałem dodatków do figurek.
Houston – widać, że w Teksasie kochają koszykówkę, tu najczęściej pytają w internecie o buty Kevina Duranta KD7 i Michaela Jordana Retro 13. Widać kochają tu i najnowsze gadżety bo trzecim najbardziej trendy przedmiotem jest telefon Samsung Galaxy Note 4, pierwszy na świecie, który może wykorzystywać równocześnie trzy pasma transferu danych.
Indianapolis – jeansy firmy Robin, wszystko co wyprodukował Louis Vitton i… Pokemony!
Los Angeles – niemal identycznie jak w Dallas: spodnie typu Jogger, cokolwiek od Michaela Korsa i torby Mansur Garvriel.
Miami – buty Jordana, telefon Galaxy i Cards Against Humanity.
Nowy Jork – ubrania Bape, koszykarskie buty tym razem od Jamesa Lebrona 12 i magiczna skrzyneczka rozdzielająca sygnał telewizyjny i z internetu na wszelakie sposoby o nazwie Roku.
San Francisco – kalosze, bezprzewodowa ładowaczka i inteligentny zegarek Pebble – zupełny odlot w porównaniu do reszty.
Seattle – tu poszukiwano kultowego LG Nexus 5 wyprodukowanego wspólnie z Google, słuchawki Beats, Cards Against Humanity.
Waszyngton – królują: Patagonia, Jordan, Frozen.
Uff, jak widać sweterki z reniferami, skarpetki i krawaty niespecjalnie wzbudzają zainteresowanie poszukujących pomysłu na prezent pod choinkę. Osobiście od zawsze najbardziej cieszyły mnie w święta otrzymane od św. Mikołaja książki. Na swoje nieszczęście nie wziąłem do serca rady rosyjskiego majora, który ładując do kontenera nasz księgozbiór zapytał tylko czy przeczytałem już je wszystkie i słysząc twierdzącą odpowiedź jedynie wycedził: ” no to w p…u z nimi”. I tak męczę się na 70 metrach z wcale dużą kolekcją, której nie mogę uporządkować bo półek brak. A w Austin mają to wszystko w małym Kindle’u….
Sławomir Sobczak
meritum.us
