
Pentagon potwierdził informację o rozpoczęciu wirtualnej inwazji na Państwo Islamskie. ” Zrzucamy cybernetyczne bomby na ISIS czego dotąd nie robiliśmy” – mówił na briefingu Robert Work, zastępca Sekretarza Obrony USA. -“Tak jak przeprowadzamy ataki powietrzne tak przeprowadzamy kampanię w Internecie. Wykorzystujemy wszystkieęmożliwości jakie mamy”, kontynuował urzędnik Pentagonu opowiadając o walce z Daesh. ” Teraz członkowstwo w ISIS jest do bani ” – tu Work zrobił zadowoloną minę raczej na wyrost. Wojna w Internecie niesie za sobą ryzyko paraliżu działalności wywiadowczej CIA w rejonie. Czy rzeczywiście atakujące Europę Państwo Islamskie przeżywa trudne chwile u siebie? Jeszcze w lutym Ash Carter, Sekretarz Obrony Stanów Zjednoczonych w wywiadzie dla CNN zapowiedział cyberataki na punkty dowodzenia ISIS, co pozbawia dowódctwo ekstremistów islamskich kontroli społeczeństwa i gospodarki.

Na rynku naftowym lekkie ożywienie. Ceny ropy naftowej zwyżkują powyżej 44 dolarów za baryłkę co poprawia humory koncernom, ale do wyrównania strat daleko. Jak się okazuje nie wszyscy w branży ponieśli straty w okresie gwałtownego spadku cen czarnego złota. Handlarze skorzystali z sytuacji, w której cena kontraktu terminowego jest wyższa niż cena transakcji natychmiastowej. Ich strategia opiera się na tanim zakupie surowca, jego magazynowaniu na tankowcach i sprzedaży z wykorzystaniem instrumentów pochodnych. Np. Vitol Group BV wykazał w zeszłym roku zysk netto w wysokości $1,6 mld. Vitol wynajął w tym celu jeden z największych tankowców na świecie – Overseas Laura Lynn – zdolny do przenoszenia 3 mln baryłek ropy, którego zadaniem było magazynowanie ropy poza Dubajem. Konkurenci, w tym Glencore Plc, wynajęli powierzchnie magazynowe na Karaibach oraz w RPA. Również wielkie koncerny znane głównie z wydobycia, rafinowania i sprzedaży paliw, takie jak BP, Royal Dutch Shell oraz Total, należą do potentatów handlu ropą. To jednak firmy specjalizujące się w handlu ropą osiągnęły najwyższe zyski. I tu jednak jest coraz gorzej, różnica w bieżącej cenie i cenie futures na początku tego roku spadła do $3,5 za baryłkę, podczas gdy w pierwszych miesiącach 2015 roku wynosiła aż $12.

Fantastyczne dane przyniósł wczorajszy raport Rezerwy Federalnej, a dotyczący wzrostu płac w Stanach Zjednoczonych. Tzw. Beżowa Księga wykazuje wzrost płac w 11 z 12 okręgów Fed-u, tylko Atlanta nie wykazuje poprawy w tej dziedzinie. Średnia płaca godzinowa w USA zwiększyła się w marcu o 2,3 proc. mierząc rok do roku. W skali rocznej polepszyło się umiarkowanie względem płac w Nowym Jorku, St. Louis, Minneapolis i San Francisco, łagodny wzrost odnotowano w Chicago, największy w Kansas, najgorzej jest w Georgii. Największa presja na podwyżki wynagrodzenia jest w zawodach gdzie notuje się największy niedobór siły roboczej, a branże odnotowują największy wzrost obrotów. Istotne podwyżki zanotowano w przemyśle , rzemiośle i strefie informatyki w Bostonie, Cleveland i St. Louis. W Chicago poprawiła się pozycja robotników słabokwalifikowanych, odwrotną tendencję zanotowano w Filadelfii.

Wraz z rozprawą sądową w Teksasie na pierwsze strony amerykańskich gazet wrócił Ethan Couch, nastolatek skazany na dwa lata więzienia za złamanie warunków zwolnienia warunkowego. Chłopak kilka lat temu, mając 16 lat i będąc kompletnie pijanym, spowodował wypadek samochodowy w którym zginęły cztery osoby, a jedna z ofiar ma trwale uszkodzony mózg. Obrońcy nastolatka przekonali wówczas arbitra w sądzie dla małoletnich, iż chłopak to zdeprawowane dziecko majętnych rodziców, ofiara tzw. zjawiska „affluenzy”. To osoba rozpieszczona, która ma problemy psychiczne i nie odróżnia dobra od zła. Wyrok w zawieszeniu oznaczał 10 lat rozbratu z alkoholem, ale już po kilku miesiącach chłopak nie pojawił się na spotkaniu z kuratorem. W Internecie pojawiło się natomiast nagranie z balującym pijanym Ethanem Couchem, co rozwścieczyło amerykańskie władze i doprowadziło do aresztowania go w Meksyku, dokąd wywiozła go nadopiekuńcza i nieodpowiedzialna matka. Zabawa skończyła się w poniedziałek gdy Couch skończył 19 lat i odtąd sądzony jest jak dorosły.

Science-fiction staje się rzeczywistością. Tesla, BMW czy Mercedes pracują nad projektami autonomicznych samochodów już od paru lat, swoją cegiełkę dorzucają również firmy niezwiązane na pierwszy rzut oka z motoryzacją, chociażby Google. Według raportu Business Insider, w ciągu najbliższych pięciu lat nastąpi prawdziwy przełom w kwestii samochodów samojezdnych. Za kilkanaście lat autopilot w samochodach może być tak powszechną funkcją jak wspomaganie kierownicy czy ABS. Ten przełom dzieje się na naszych oczach. Już teraz po drogach jeżdżą samochody mające częściowego autopilota. Tesla Model S ma możliwość autonomicznej jazdy na autostradach, samochody te mają również możliwość samoczynnego wyjeżdżania z garażu i podjeżdżania pod właściciela. Ciężarówki Volvo mają funkcję „konwoju”, czyli śledzenia innych ciągników przed nimi. Do końca 2020 roku na drogach ma jeździć 10 mln samochodów częściowo lub w pełni autonomicznych.

Miniony wtorek był kolejnym obchodzonym w Ameryce Dniem Równości Płacy. Świętem, którego kobiety raczej nie powinny celebrować, ze względu na wciąż dzielącą je od mężczyzn przepaść w wynagrodzeniu za pracę. Dobrą nowiną dla pań jest fakt, iż ta różnica się zmniejsza. W 1964 r. płeć piękna otrzymywała 59 proc. płacy panów. W 2014 r. było to już 79 proc. pensji mężczyzn. Tylko czy aż 79 proc? Zrównania wynagrodzenia za tą samą pracę w Stanach Zjednoczonych nie będzie do 2059 r., twierdzi Institute for Women’s Policy Research. Jednak w zależności od rejonu, wieku, rasy czy wykształcenia proces ten może trwać znacznie dłużej. Azjatyckie kobiety zarabiają dziś wg American Association of University Women 90 proc. tego co biali mężczyźni. Panie rasy kaukaskiej już tylko 78 proc. pensji białego zatrudnionego. Afroamerykanka może liczyć na 63 proc.Indianka na 59, Latynoska zaledwie na 54 proc. wynagrodzenia białego pracownika. Kobiety w wieku 55 – 64 lata zarabiają średnio 76 proc. tego co mężczyźni w tym wieku. Mieszkanki Luizjany dostają zaledwie 65 proc. pensji kolegów z pracy. Pań nie ratuje też doktorat czy profesura. Nawet te najlepiej wyedukowane Amerykanki zarabiają 74 proc. tego co panowie wykonujący to samo zajęcie.

Niebotyczne ceny nieruchomości i najmu w San Francisco powodują sytuacje absurdalne. Jedną z nich jest sądowy zakaz mieszkania u kolegi w wielkim pudle ze sklejki. Pewien 25-latek znalazł sposób na obniżenie ceny wynajęcia kąta u przyjaciela i zamieszkał w salonie kilkupokojowego mieszkania w skleconym z tzw. playwoodu zamykanym pomieszczeniu o powierzchni 32 stóp kwadratowych, służącym mu jako bawialnia i sypialnia. Peter Berkowitz zamiast $3,590, taka jest średnia cena wynajęcia apartamentu w San Francisco, płacił dolarów 400 i był wielce zadowolony. Tylko chyba niepotrzebnie pochwalił się talentem na miarę pomysłowego Dobromira, bo kalifornijski sąd zakazał takiej praktyki. Inny sędzia w tym samym mieście okazał natomiast serce dla 99-letniej kobiety, rezydentki pewnego mieszkania od lat 40-tych. Starsza pani miała zagwarantowane w umowie prawo do apartamentu do swojej śmierci za 700 dolarów miesięcznie , co jak już wiemy, jest w mieście nad zatoką kwotą śmieszną. Prawnicy właściciela kamienicy póbowali wykorzystać fakt, że Iris Canada wylądowała w szpitalu po udarze i podważyli prawo do zamieszkania tłumacząc to długą nieobecnością w lokalu. Iris może sobie tanio pomieszkać – przynajmniej do czasu, aż kamienicznik czegoś nie wymyśli…

Co było najważniejszym wydarzeniem w amerykańskim sporcie 13 kwietnia 2016 roku? Dla jednych pobicie przez koszykarzy Golden State Warriors rekordu zwycięstw w sezonie regularnym NBA, dla drugich, i tych pewnie jest więcej, ostatni w karierze oficjalny mecz Koby’ego Bryanta. Czarna Mamba, rocznik 1978, nigdy nie był studentem. Zaraz po szkole średniej został wybrany z numerem 13 w naborze do najsilniejszej koszykarskiej ligi świata. Kilka dni później Charlotte Hornets wymienili go z Los Angeles Lakers za Vlade Divaca. KB24 przez 20 lat odpłacał się włodarzom Jeziorowców za podjętą decyzję, zostając wielką gwiazdą drużyny, prowadząc ją do pięciu tytułów mistrzowskich. Bryant jest zdobywcą wielu tytułów, m.in. dwa razy triumfował z teamem USA na igrzyskach olimpijskich. W NBA tylko czterech koszykarzy ma w historii większy dorobek. Licząc pierścienie mistrza, miano MVP sezonu, finałów i gier All Star, Obrońcy Roku, Gracza Roku, Debiutanta Roku oraz Najlepszego Rezerwowego Koby ma 12 wyróżnień i może poprawić osiągnięcie gdy zostanie Trenerem Roku, jeśli planuje karierę szkoleniowca. Niekwestionowanym królem w tym prestiżowym zestawieniu jest Michael Jordan – 22 tytuły, za Latającym Mike’m są: Bill Russell -17 wyróżnień, Kareem Abdul – Jabaar z 15 statuetkami i Magic Johnson mający o jeden tytuł więcej od Czarnej Mamby. Prześcignąć Bryanta może w tym sezonie Tim Duncan z San Antonio Spurs, wyrównać osiągnięcie Le Bron James z Cleveland Cavaliers. Obaj to świetni zawodnicy, ale charyzmy sportowego od wczoraj emeryta nie mają. Żegnaj Koby, byłeś wielki!
Opracował: Sławek Sobczak
