Dow Jones kończył sesję wzrostem o niespełna 0,2 proc., a w przypadku S&P500 nie przekroczył on 0,1 proc. Dla obu indeksów był to szósty wzrost z rzędu. Nasdaq przerwał serię siedmiu wzrostów z rzędu i tracił na zamknięciu 0,9 proc. Na amerykańskich rynkach akcji wydarzeniem dnia była w piątek publikacja danych o rynku pracy w lipcu.  Jego projekcja wskazała, że w lipcu przybyło 1,763 mln nowych etatów poza rolnictwem wobec 4,791 mln przed miesiącem. Przy czym rynek spodziewał 1,580 mln nowych etatów. Do tego odczytano spadek stopy bezrobocia do 10,2 proc. oraz wzrost dynamiki płacy godzinowej do poziomu +4,8 proc. r/r. Pomimo panującej pandemii wyniki zaskoczyły na plus, co przekierowało globalne kapitały w stronę amerykańskiego dolara. Niejednokrotnie stanowi on również bezpieczną przystań co często potęguje także odpływy z rynku złota. Tak było i tym razem, gdy koszyk dolara zyskał w miniony piątek 0,61 proc. a złoto skorygowało się o 1,63 proc. Odczyt był lepszy niż oczekiwano, ale reakcja rynku była negatywna. Tłumaczono to tym, że w sumie pokazał wyhamowanie dynamiki wychodzenia z kryzysu. Wyjaśniano to także w ten sposób, że lepsze niż oczekiwano dane zmniejszają presję na Biały Dom i Demokratów, aby dogadali się w sprawie przedłużenia wsparcia finansowego dla Amerykanów najmocniej dotkniętych przez kryzys. Faktycznie, piątkowe rozmowy sekretarza skarbu z liderami Demokratów zakończyły się brakiem porozumienia. Steven Mnuchin zasugerował, że prezydent Donald Trump rozważy obecnie podjęcie jednostronnych działań i może to się stać już podczas weekendu. Negatywnie na rynek wpływały także doniesienia dotyczące konfliktu amerykańsko-chińskiego. Poza sprawą ewentualnego wyrzucenia z amerykańskiego rynku TikToka i WeChat, w piątek w trakcie sesji USA ogłosiły objęcie sankcjami licznej grupy oficjeli z Chin i Hongkongu. Z pozytywnych impulsów, które pojawiły się w piątek, można wskazać wiadomość o pierwszym w tym roku wzroście kredytu konsumenckiego w czerwcu i co ważniejsze, przesądził o tym wzrost kredytu nieodnawialnego.

Donald Trump w związku z impasem w Kongresie stara się zapewnić pomoc bezrobotnym uciekając się do zarządzeń wykonawczych (executive orders). Pozostawia to jednak sporo wątpliwości, ponieważ zapisy tych zarządzeń balansują na krawędzi prawa. Ostatni pomysł Trumpa to współfinansowanie dodatkowych zasiłków dla bezrobotnych z funduszy stanowych. Gubernatorzy nie są jednak przychylni temu rozwiązaniu i mają ku temu istotne powody.  Zarządzenia wykonawcze prezydenta USA dają bezrobotnym prawo do dodatkowego zasiłku tygodniowego w wysokości 400 dolarów. Trump powiedział przy tym, że 25 proc. tej kwoty powinno zostać pokryte z kas stanowych.  Stanowi gubernatorzy są jednak zdania, że poczyniony przez Trumpa plan nie uwzględnia braku pieniędzy w większości stanowych kas, które zostały wydrenowane w wyniku pandemii koronawirusa. Gubernator Nowego Jorku, Andrew Cuomo, powiedział, że zarządzenie prezydenta opierało się na „chwiejnym prawnie gruncie” i że “niemożliwe: jest, by stany płaciły. Przeciwna planom Trumpa jest także gubernator stanu Michigan, Gretchen Whitmer, która oświadczyła: – Jego odmowa zapewnienia pełnego finansowania federalnego stanom w całym kraju, aby pomóc nam w walce z tym wirusem, zaszkodzi odważnym mężczyznom i kobietom na pierwszej linii frontu.  Budżety stanowe w większości przypadków muszą być co roku równoważone, co różni je od budżetu rządu federalnego, który może mieć ogromne deficyty. Stad też finansowanie zasiłków dla bezrobotnych z pieniędzy stanowych mogłoby wpłynąć na ograniczenie świadczonych usług, podniesienie podatków, etc. Jednakże, posunięcie Trumpa z wykorzystaniem executive orders może sprawić, że przedstawiciele Kongresu szybciej dogadają się ws. stymulacji: – Zawstydzeni decyzją Trumpa przedstawiciele obu partii zapowiedzieli powrót do negocjacji nad stymulacją. Zarówno demokraci, jak i republikanie wyrażają wolę kompromisu i sugerują gotowość do ustępstw. Jeszcze w tym tygodniu partie chcą powrócić do rozmów i przyjąć ostateczną wersję pakietu pomocowego – komentował TMS Brokers. Trump już zapowiedział, że w przypadku braku porozumienia wykorzysta dostępne instrumenty do wstrzymania poboru podatku dochodowego oraz przedłużenia dopłat do zasiłków dla bezrobotnych (choć na niższym poziomie). Ponieważ opozycja nie może sobie pozwolić na bycie winowajcą wstrzymania pomocy (Biden już nieco stracił w sondażach) mają zostać wznowione rozmowy na temat mniejszego pakietu, w zakresie którego zgadzają się obydwie strony. To podtrzymuje dobre nastroje na rynkach, choć oczywiście nasuwa się pytanie – co będzie w przyszłym roku, kiedy impuls wygaśnie a gospodarki zostaną z gigantycznymi poziomami zadłużenia?