
Wtorkowe cofnięcie na rynkach akcyjnych nie okazało się początkiem szerszego ruchu spadkowego. Amerykańskie indeksy w dniu wczorajszym szybko powróciły w okolice historycznych szczytów, a największy wpływ na ten stan rzeczy miało świetne zachowanie technologicznych gigantów. Nasdaq zyskał przeszło 2.5 proc., a S&P 500 1.5 proc. Na zamknięciu środowej sesji na amerykańskiej giełdzie S&P 500 było tylko niecałe 6 punktów poniżej rekordowego poziomu z 19 lutego. Amerykański indeks zyskał już 51 proc. od tegorocznego minimum 2237,40 punktów z 23 marca. Zachęceni przez wtorkową przecenę inwestorzy kupowali w środę akcje na amerykańskich rynkach. Popytem cieszyły się głównie akcje spółek nowych technologii. Dobrych nastrojów nie popsuły „niedźwiedzie” wypowiedzi szefów Fed z Dallas i Bostonu, sugerujące dłuższy okres wychodzenia amerykańskiej gospodarki z kryzysu. Nie popsuły ich także doniesienia wskazujące na dalszy brak porozumienia między Białym Domem i Demokratami w sprawie dalszego wsparcia milionów Amerykanów dotkniętych skutkami kryzysu spowodowanego przez pandemię. Pozytywnym impulsem dla rynku mogły być dane o inflacji cen detalicznych w lipcu. Okazała się wyższa niż oczekiwano, choć nie tak duża, aby mogła zaniepokoić Fed.

Na froncie walki z pandemią spada liczba osób hospitalizowanych w USA. Czwartkowy poranek przynosi jednak lekką zadyszkę i niewielkie cofnięcie notowań kontraktów terminowych, niemniej jednak należy pamiętać, że cały czas rynki pozostają w okolicach lutowych maksimów dzięki ogromnej stymulacji gospodarczej odrabiając już całość z marcowego załamania związanego z pandemią koronawirusa. Inwestorzy odsuwają od siebie ryzyko ponownego wprowadzania silniejszych obostrzeń, ciesząc się z postępującej odbudowy gospodarczej. Obecnie podobnie jak i w lutym największe zagrożenie dla rynków zaczyna być generowane przez amerykańsko-chińskie relacje. Audyt pierwszej fazy porozumienia z początku roku ma być przeprowadzony do końca tygodnia i jego wydźwięk może mieć spore znaczenie dla sytuacji rynkowej. Ta jak na razie pozostaje świetna.

Letni handel w pełni. Nastroje na globalnych rynkach nadal są bardzo dobre, kontrakty na indeksy mocno podbiły i w przypadku S&P500 cały czas eksponowane są szczyty wszech czasów. Kontrakt na DAX wyszedł ponad 13000 punktów, ostre zwyżki również na parkiecie w Tokio. Dolar, po lipcowej przecenie cały czas szuka kierunku, co przekłada się na krótkoterminowy trend boczny w jego notowaniach. Inwestorzy wygaszają podejścia w kierunku lokalnych ekstremów, co jest najbardziej oczywistym wyborem, pójściem po rynkowej najmniejszej linii oporu. W ostatnich dniach szansa na głębszą korektę słabości dolara została zaprzepaszczona i notowania cofnęły się w środek przedziału wahań z sierpnia. Na poziomie indeksu dolarowego pozytywnym dla amerykańskiej waluty symptomem byłoby wyjście ponad 94,00. W przypadku EUR/USD przekłada się to na barierę 1,17. Dobry sentyment na rynku walutowym przekłada się na odpływ od dolara, a kurs EURUSD wraca powyżej 1.18. Lepsze od oczekiwań lipcowe dane z australijskiego rynku pracy wsparły AUDa, choć notowania AUDUSD pozostają poniżej 0.72. Gołębi wydźwięk wczorajszego posiedzenia RBNZ i możliwość wprowadzenia ujemnego poziomu stóp procentowych może obecnie negatywnie rzutować na waluty antypodów. W dniu dzisiejszym główny ekonomista banku centralnego Yuong Ha podkreślił, że RBNZ jest zdeterminowany do osłabienia kursu dolara nowozelandzkiego.
Większość azjatyckich giełd zwyżkuje, po tym, gdy akcje spółek technologicznych doprowadziły w środę do wzrostów na Wall Street. Japoński Nikkei wzrósł o 1,9 proc., podczas gdy indeks Hang Seng w Hongkongu spadł o 0,1 proc.

Afery Wirecard c.d
Deutsche Boerse usunie Wirecard ze swojego benchmarkowego indeksu DAX przed regularnym kwartalnym przeglądem. Decyzja została podjęta po konsultacjach z przedstawicielami rynku. „Zgodnie z nowymi zasadami, niewypłacalne spółki będą usuwane z indeksów DAX z dwudniowym wyprzedzeniem” – głosi oświadczenie Deutsche Boerse. Następca Wirecard zostanie ogłoszony 19 sierpnia, a zmiany zaczną obowiązywać od 24 sierpnia. Tymczasem filipińskie ministerstwo sprawiedliwości potwierdziło śmierć Christophera Bauera. To jedna z kilku osób, wobec których prowadzono dochodzenie ws. wielomiliardowego oszustwa w niemieckiej firmie płatniczej, pisze Reuters. Były pracownik Wirecard, a następnie partner biznesowy firmy, zmarł 27 lipca z przyczyn naturalnych w szpitalu w Manili w wieku 44 lat. Jego ciało poddano kremacji. Christopher Bauer był jedną z osób, wobec których toczy się śledztwo prowadzone przez filipińskie organy ścigania w sprawie skandalu księgowego. Filipiny zostały połączone z aferą Wirecard, kiedy niemiecka firma twierdziła, że brakujące środki zostały zdeponowane w dwóch filipińskich bankach, co według nich nie jest prawdą. Filipiny były również powiązane z Wirecard za pośrednictwem byłego dyrektora operacyjnego Jana Marsalka, który został zarejestrowany jako wjeżdżający do kraju 23 czerwca, a następnie wyjeżdżający do Chin dzień później, mniej więcej w okresie, gdy pojawiły się pierwsze wieści o skandalu w firmie.
