Piłka nożna:
Liga Mistrzów:
W pierwszym meczu półfinałowym na Estadio da Luz w Lizbonie ekipa Paris Saint-Germain w pewnym stylu pokonała RB Lipsk 3:0 i tym samym pierwszy raz w historii klubu zapewniła sobie awans do finału Ligi Mistrzów. Spotkanie niemieckiego kopciuszka z francuskim gigantem było zapowiadane przede wszystkim jako konfrontacja dwóch dobrych znajomych na ławkach trenerskich – Thomasa Tuchela oraz Juliana Nagelsmanna. Obaj mieli okazję współpracować ze sobą w zespole rezerw Augsburga, a we wtorkowy wieczór “skrzyżowali rękawice” w walce o finał Champions League. PSG finałowe starcie rozegra 23 sierpnia. Jego rywalem będzie zwycięzca środowego meczu Olympique Lyon – Bayern Monachium. Początek starcia o godzinie 21:00.
RB Lipsk – Paris Saint-Germain 0:3 (0:2)
Bramki: Marquinhos 13, Di Maria 42, Bernat 56
RB Lipsk: Peter Gulacsi – Nordi Mukiele, Dayot Upamecano, Lukas Klostermann (Willi Orban 83) – Angelino, Marcel Sabitzer, Kevin Kampl (Tyler Adams 64), Konrad Laimer (Marcel Halstenberg 62) – Christopher Nkunku (Emil Forsberg 46), Dani Olmo (Patrik Schick 46), Yussuf Poulsen
PSG: Sergio Rico – Thilo Kehrer, Thiago Silva, Presnel Kimpembe, Juan Bernat – Leandro Paredes (Julian Draxler 83), Marquinhos, Ander Herrera (Marco Verratti 83) – Neymar, Kylian Mbappe (Maxim Choupo-Moting 86), Angel Di Maria (Pablo Sarabia 87)
Po wygranej PSG nad RB Lipsk, która zapewniła klubowi pierwszy w historii awans do Ligi Mistrzów, francuscy kibice tłumnie ruszyli świętować na ulicach Paryża. Sytuację próbowała uspokajać policja, która starła się z fanami. W Paryżu na długo zapamiętają wtorkowy wieczór. PSG, nie dość że w bardzo efektownym stylu rozbiło RB Lipsk, to jeszcze dzięki temu zapewniło sobie pierwszy w historii klubu awans do finału Ligi Mistrzów. Nie dziwi zatem, że kibice postanowili tłumnie ruszyć świętować tak historyczny moment. Problem stanowił jednak fakt, że nikt nie myślał o jakichkolwiek zasadach dotyczących zapobiegania zakażeniom COVID-19. We Francji w wielu miejscach publicznych wciąż obowiązuje nakaz noszenia maseczek, a chociażby Wielka Brytania utrzymuje 14-dniową kwarantannę dla każdej osoby przylatującej na Wyspy z tego kraju. Sytuację starała się opanować miejscowa policja. Do rozproszenia tłumu użyła gazu łzawiącego, a według niektórych relacji również pałek. Policjanci długo starali się rozgonić gromadzących się fanów, którzy za nic mieli panującą pandemię. Kibice gromadzili się nie tylko na Polach Elizejskich, ale także pod stadionem PSG. Wokół Łuku Triumfalnego odpalono natomiast fajerwerki.
Legia Warszawa wygrała z Linfield FC (1:0) w pierwszej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Mistrz Polski nie zaprezentował jednak przekonującego stylu gry i na gola dającego awans musieliśmy czekać aż do 82. minuty. Honor drużyny z Warszawy uratował wówczas Jose Kante, który oddał piękny strzał z dystansu i przełamał niemoc podopiecznych Aleksandara Vukovicia. Pierwszym zespołem stojącym na drodze Legii Warszawa do upragnionej fazy grupowej Ligi Mistrzów był mistrz Irlandii Północnej. Linfield FC od lat dominuje krajowe rozgrywki, czego dowodem są tytuły wywalczone przez tę drużynę. Do klubowej gabloty trafiły jak na razie 53 trofea za mistrzostwo kraju oraz 43 za północnoirlandzki puchar. Ostatecznie zwycięstwo Legii stało się faktem, choć rodziło się ono w niesamowitych bólach.
Legia Warszawa – Linfield FC 1:0 (0:0)
Bramka: José Kanté 82′.
Legia: Artur Boruc – Michał Karbownik, Mateusz Wieteska, Artur Jędrzejczyk, Filip Mladenović – Paweł Wszołek, Domagoj Antolić, Bartosz Slisz (46′ Maciej Rosołek), Walerian Gwilia, Luquinhas – Tomáš Pekhart (70′ José Kanté).
Triumf w Lidze Mistrzów to nie tylko prestiż. To też, co oczywiste, ogromny zastrzyk gotówki dla klubowych budżetów. Tegoroczny zwycięzca, tylko ze strony UEFA, zarobić może nawet 82,5 miliona euro. Oczywiście kluby zyskują nie tylko ze strony UEFA. Wszyscy uczestnicy biorą również udział w podziale pieniędzy za prawa marketingowe. Te, w tym roku, wycenione zostały na 292 miliony euro. Tu jednak wynik sportowy jest tylko jednym z czynników decydujących o wysokości wypłat. I tak, duży utytułowany klub, który odpadł we wczesnej fazie, może zgarnąć więcej, niż kopciuszek, który zaskoczył wszystkich dochodząc kilka rund dalej. Każda kolejna pokonana runda oznacza jednak spore bonusy od UEFA. Za awans do 1/8 finału klub otrzymuje 9,5 miliona euro, za ćwierćfinał – 10,5, półfinał to kolejne 12 milionów. Finaliści mogą natomiast liczyć na odpowiednio – 19 milionów dla zwycięzcy i 15 milionów dla przegranego.
Ciekawostki piłkarskie:
Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej (FIFA) wprowadziła kolejne zmiany w kalendarzu meczów ze względu na pandemię koronawirusa. Przełożono wszystkie spotkania drużyn narodowych planowane na 31 sierpnia – 8 września, ale decyzja ta nie dotyczy Europy. To oznacza, że mecze m.in. reprezentacji Polski w Amsterdamie 4 września i Bośnią i Hercegowiną w Zenicy trzy dni później mają się odbyć zgodnie z planem. Ale tak będzie tylko na Starym Kontynencie. Spotkania drużyn należących do innych konfederacji zostały przełożone na 24 stycznia – 1 lutego 2022 roku. Potwierdzono także, że Puchar Narodów Afryki odbędzie się w styczniu 2022, ale dokładny termin na razie nie został podany do wiadomości. Z kolei Złoty Puchar CONCACAF planowany jest na 10 lipca – 1 sierpnia 2021 roku, zaś runda wstępna potrwa od 2 do 6 lipca.
Czas na nowe rozdanie w Dumie Katalonii. Nowym trenerem wicemistrzów Hiszpanii został Holender Ronald Koeman. To początek rewolucji po fatalnym sezonie dla Barcelony. Po fatalnym występie w ćwierćfinałowym meczu Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium (2:8), z posadą pierwszego trenera FC Barcelona pożegnał się Quique Setien. 61-latka zastąpił w środę Ronald Koeman, dla którego jest to powrót na Camp Nou po kilkunastu latach przerwy. Koeman najpierw był piłkarzem klubu w latach 1989-1995. Rozegrał 264 spotkania, w których zdobył 88 bramek. Na Camp Nou pracował również jako asystent trenera Louisa van Gaala (1998-2000). Później był już pierwszym szkoleniowcem w Vitesse, Ajaxie, Benfice, PSV, Valencii, AZ Alkmaar, Feyenoordzie, Southampton czy Evertonie. Koeman przez ostatnie dwa lata prowadził reprezentację swojego kraju. Pod jego wodzą Holendrzy dotarli do finału Ligi Narodów, w którym polegli 0:1 z Portugalią, a także pewnie awansowali do przyszłorocznych mistrzostw Europy zajmując drugie miejsce w swojej grupie eliminacyjnej ulegając jedynie Niemcom. Holenderski szkoleniowiec będzie musiał zatrzeć złe wrażenie po fatalnym sezonie, w którym po raz pierwszy od 12 lat klub nie zdobył żadnego trofeum. Koeman musi pożegnać się z kilkoma ważnymi piłkarzami, którzy występują w stolicy Katalonii od wielu sezonów. Według prezydenta Josepa Bartomeu, nie na sprzedaż są tylko Lionel Messi, Antoine Griezmann, Nelson Semedo, Marc-Andre ter Stegen, Frenkie De Jong, Ousmane Dembele, Clement Lenglet i młodzi zawodnicy, na czele Ansu Fatim.
Zaskakujący zwrot akcji w sprawie przyszłości Arkadiusza Milika. Według informacji opublikowanych przez włoski dziennik “Corriere dello Sport” po napastnika SSC Napoli zgłosiła się AS Roma. Władze rzymskiego klubu zaoferowały Cengiza Undera oraz 15 mln euro. Milik jest obecnie związany z SSC Napoli kontraktem, który wygasa z końcem czerwca 2021 roku. Już kilka miesięcy temu poinformowano o problemach z przedłużeniem umowy 26-letniego napastnika. W minionym sezonie Serie A Polak zagrał 26 meczów, w których strzelił 11 goli, jest to najlepszy wynik w klubie. W minionych rozgrywkach napastnik zdobył Puchar Włoch.
Koszykówka:
Anwil Włocławek i Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp. poznali rywali w FIBA Europe Cup. Zespół z Ostrowa zagra w grupie C. Zespół Łukasza Majewskiego m.in. z izraelskim Ironi Ness Ziona. Anwil także poznał swoich potencjalnych rywali w przypadku niepowodzenia w kwalifikacjach do FIBA Champions League. Anwil może zagrać w grupie A (jeśli pokona Belfius Mons-Hainaut, ale odpadnie w drugiej rundzie) albo do grupy E (jeśli przegra z Belfius Mons-Hainaut). Wszytko zależy od tego jak brązowi medaliści poprzedniego sezonu spiszą się w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. W pierwszy wariancie zespół Dejana Mihevca zagrać może z Egis Kormend (Węgry), Pallacanestro Reggiana (Włochy) oraz z przegranymi z pary Iraklis (Grecja) – Keravnos (Cypr).
Jeśli natomiast Anwil przegra z Belfius Mons-Hainaut to trafi do grupy w E, w której zagrają z London Lions (Wlk. Brytania) oraz z przegranymi z par: Dnipro (Rosja) – Donar (Holandia), Sporting (Portugalia) – Fribourg (Szwajcaria). Z kolei Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp. zagra w grupie C z Szolnoki Olajbanyasz (Węgry), Ironi Ness Ziona (Izrael) oraz zwycięzca pary Sporting Clube de Portugal (Portugalia) – Fribourg Olympic (Szwajcaria)
NBA:
Play-offy rozpoczęły się sensacyjnie – ósma drużyna Konferencji Wschodniej pokonała pierwszą. Orlando Magic w pierwszej rundzie prowadzą z Milwaukee Bucks 1-0. Podopieczni Steve’a Clifforda świetnie rozpoczęli wtorkowy mecz, bo w pierwszych 12 minutach pozwolili rywalom rzucić tylko 23 punkty, a sami zdobyli ich 33. Magic po zrywie 15-2 w drugiej kwarcie doprowadzili nawet do wyniku 51:33, a po zmianie stron kontynuowali to, co zaczęli w pierwszej połowie. Bucks próbowali odrabiać straty, ale koszykarze z Orlando nie dali wydrzeć sobie zwycięstwa i pokonali rywali 122:110.
Milwaukee Bucks – Orlando Magic 110:122 (23:33, 29:29, 27:30, 31:30)
(Antetokounmpo 31, Hill 16, Bledsoe 15 – Vucevic 35, Ross 18, Clark 15, Fultz 15
Fatalna skuteczność, bo Los Angeles Lakers trafili zaledwie 35-proc. oddanych rzutów z gry, przełożyła się na porażkę drużyny z Hollywood. Słaby dzień rywali wykorzystali Portland Trail Blazers, którzy objęli prowadzenie w serii 1-0. LeBron James we wtorek po raz pierwszy wystąpił w fazie play-off w barwach Los Angeles Lakers. Trzykrotny mistrz NBA po meczu nie miał jednak powodów do zadowolenia, bo Portland Trail Blazers okazali się tak groźni, jak sam przewidywał. Damian Lillard, który został wybrany MVP ośmiu meczów rozstawiających sezonu zasadniczego 2019/2020 w “bańce” na Florydzie, zachwyca także w play-offach. Lider Portland rzucił 34 punkty, wykorzystał 6 na 13 oddanych rzutów za trzy i wszystkie 10 wolnych.
Los Angeles Lakers – Portland Trail Blazers 93:100 (25:36, 31:21, 19:21, 18:22)
(Davis 28, James 23, Kuzma 14 – Lillard 34, McCollum 21, Nurkic 16)
Stan serii: 1-0 dla Trail Blazers
Houston Rockets nie przeszkodził brak kontuzjowanego Russella Westbrooka, który przez ostatnie 11 lat reprezentował barwy Oklahomy City Thunder. Teksańczycy zdominowali rywali i zwyciężyli nadspodziewanie łatwo, wtorkowy mecz w kompleksie ESPN Wide World of Sports zakończył się wynikiem 123:108. James Harden w 34 minuty zdobył 37 punktów i 11 zbiórek, Jeff Green dodał 22 “oczka” z ławki rezerwowych, a 21 miał ich Eric Gordon. Rockers trafili 20 rzutów z dystansu i popełnili przy tym tylko siedem strat.
Houston Rockets – Oklahoma City Thunder 123:108 (28:20, 40:32, 36:31, 25:19)
(Harden 37, Green 22, Gordon 21 – Gallinari 29, Paul 20, Adams 17)
Stan serii: 1-0 dla Rockets
Jimmy Butler był nie do zatrzymania w końcówce spotkania, Goran Dragić trafił kilka ważnych rzutów w czwartej kwarcie, a Miami Heat po świetnych ostatnich 12 minutach (32:21) pokonali Indianę Pacers 113:101. Butler zapisał przy swoim nazwisku 28 punktów, a Dragić 24. Jest 1-0 dla zespołu z Florydy.
Indiana Pacers – Miami Heat 101:113 (33:27, 29:19, 25:28, 32:21)
(Warren 22, Brogdon 22, Holiday 11, Sampson 10 – Butler 28, Dragic 24, Adebayo 17)
Stan serii: 1-0 dla Heat
Mike Conley, rozgrywający Utah Jazz, nie zagrał w pierwszym meczu fazy play-off z powodu narodzin syna. Zdołał już jednak wrócić do Orlando i najprawdopodobniej wspomoże swój zespół w trzecim meczu serii. Mike Conley jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w składzie Utah Jazz. Jego brak w pierwszym spotkaniu serii play-offowej z Denver Nuggets był więc aż nadto widoczny, chociażby w postaci rewelacyjnego występu Donovana Mitchella. Gwiazdor Jazzmanów zdobył aż 57 punktów, ale i to nie wystarczyło do wygranej, gdyż w swoich poczynaniach był bardzo osamotniony. Jeśli drużyna z Utah marzy o pokonaniu w serii swoich rywali, potrzebuje przede wszystkim głębi składu. Jeszcze w trakcie zawieszenia rozgrywek z rotacji Jazz wypadł przecież Bojan Bogdanović, który w sezonie był jednym z kluczowych zawodników (śr. 20 punktów), a na dosłownie chwilę przed play-offami okazało się, że w I rundzie nie zagra również podkoszowy Ed Davis.
Hokej:
NHL:
Vegas Golden Knights jako pierwsi zameldowali się w 2. rundzie play-off dzięki zwycięstwu 4:3 nad Chicago Blackhawks w meczu numer 5 serii konferencji zachodniej. “Złoci Rycerze” jeszcze w pierwszej tercji przegrywali 0:2, a później także 2:3, ale decydujący okazał się gol Alexa Tucha z 42. minuty. Amerykanin wcześniej zdobył zwycięskiego gola także w decydującym o rozstawieniu z numerem 1 w konferencji zachodniej meczu z Colorado Avalanche. Wczoraj pierwszą bramkę i asystę w tych play-offach zaliczył dla zwycięzców Max Pacioretty, Alec Martinez trafił do siatki w fazie play-off po raz pierwszy od swojego gola na wagę Pucharu Stanleya dla Los Angeles Kings w finale 2014 z New York Rangers, a listę strzelców uzupełnił Mark Stone. Bramka Martineza była jedyną strzeloną w tej serii przez jego drużynę w przewadze. Golden Knights w półfinale konferencji zagrają z najniżej rozstawioną w konferencji zachodniej drużyną, która zostanie w rywalizacji. Blackhawks zagrali w rozszerzonych play-offach NHL, mimo że w momencie przerwania sezonu zasadniczego byli na ostatnim miejscu w dywizji centralnej. W rundzie kwalifikacyjnej wyeliminowali jednak wyżej notowany zespół Edmonton Oilers.
Vegas Golden Knights – Chicago Blackhawks 4:3 (1:2, 2:1, 1:0)
Pacioretty (20.), Stone (21.), Martinez (28.), Tuch (42.) – Toews (11.), DeBrincat (19.), Kane (25.)
Stan serii: 4:1. Awans Golden Knights.
Aleksandr Owieczkin, jak przystało na kapitana, obronił Washington Capitals przed odpadnięciem z rywalizacji już po 4 meczach pierwszej rundy play-offów. “Stołeczni” w serii z New York Islanders przegrywali 0:3, a w 4. spotkaniu po pierwszej tercji 0:2. Owieczkin strzelił jednak 2 gole, w tym zwycięskiego, a Jewgienij Kuzniecow zaliczył bramkę po przejechaniu niemal całej tafli i asystę, dzięki czemu ich drużyna odwróciła losy meczu, który wygrała 3:2.
New York Islanders – Washington Capitals 2:3 (2:0, 0:2, 0:1)
Pageau (4.), Barzal (10.) – Kuzniecow (24.), Owieczkin (26.), (44.)
Stan serii: 3:1. Piąty mecz w czwartek.
Jedno zwycięstwo dzieli od awansu do półfinału konferencji wschodniej drużynę Philadelphia Flyers. “Lotnicy” wczoraj pokonali Montréal Canadiens 2:0 i podwyższyli prowadzenie w serii 3:1. W drugim kolejnym spotkaniu nie dał się pokonać ich bramkarz Carter Hart.
Montréal Canadiens – Philadelphia Flyers 0:2 (0:1, 0:1, 0:0)
Raffl (7.), Myers (38.)
Stan serii: 1:3. Piąty mecz dziś w nocy.
Kapitan Jamie Benn w 13. minucie meczu “Gwiazd” z Calgary Flames w osłabieniu wykorzystał podanie Tylera Seguina i trafił do bramki rywali, przy okazji usuwając ją z przepisowej pozycji. Był to już 16. gol w mniej liczebnym składzie, jaki padł w tych play-offach. To już w tej chwili najlepszy wynik od 6 lat, gdy zawodnicy NHL w takich sytuacjach 18 razy trafiali do siatki.
Dallas Stars – Calgary Flames 2:1 (1:1, 0:0, 1:0)
Benn (13.), Klingberg (42.) – Backlund (20.)
Stan serii: 3:2. Szósty mecz w czwartek.
W wieku 57 lat walkę z nowotworem żołądka przegrał Dale Hawerchuk, legenda Winnipeg Jets i Buffalo Sabres, występujący także w St. Louis Blues oraz w Philadelphia Flyers. Nazwisko Kanadyjczyka znajduje się również w Hall of Fame. Jego pamięć uczczono minutą ciszy przed rozpoczęciem wtorkowego meczu Konferencji Wschodniej pomiędzy Philadelphia Flyers a Montréal Canadiens. Center rodem z Toronto sześciokrotnie przebijał barierę 100 punktów zdobytych w jednym sezonie. Gdziekolwiek się pojawił, od razu zostawał gwiazdą. W 1981 został draftową „jedynką”, trafiając pod skrzydła Winnipeg Jets. W następnym roku został wyróżniony Trofeum Caldera, przyznawanym najlepszym debiutantom NHL. Przez 9 lat był motorem napędowym Jets, a następnie przeniósł się do Buffalo Sabres, gdzie również stanowił ważne ogniwo zespołu. W jego biografii znajdziemy także epizod w Saint Louis, karierę zakończył natomiast w Filadelfii w 1997 roku. 4 lata później, w roku 2001, włączono go do prestiżowego grona Hall of Fame.
Tenis:
Amerykańska Federacja Tenisa (USTA) poinformowała o pierwszym przypadku wykrycia zakażenia koronawirusem wśród zakwaterowanych w “bańce”. Pozytywny wynik testu miała osoba o statusie “poziomu 1”, lecz nie jest to tenisista. Do Nowego Jorku przybywa coraz więcej tenisistów, którzy zamierzają wystąpić w turniejach Western & Southern Open (21-28 sierpnia) i w wielkoszlemowym US Open (31 sierpnia – 13 września). Uczestnicy nowojorskich imprez oraz towarzyszące im osoby muszą poddać się izolacji i przestrzegać protokołu sanitarnego. Jednym z punktów są obowiązkowe badania na obecność koronawirusa w organizmie. We wtorkowy wieczór Amerykańska Federacja Tenisa (USTA) poinformowała o wykryciu pierwszego przypadku zakażenia COVID-19 wśród przebywających w “bańce”. Koronawirusa zdiagnozowano u osoby o statusie “poziomu 1”, lecz nie jest to tenisista Nie wiadomo, czy zakażenie nastąpiło po przylocie do Nowego Jorku, czy wcześniej. Chory nie wykazuje żadnych objawów.
W poniedziałek rozpoczęły się pierwsze turnieje cyklu ITF World Tennis Tour w dobie pandemii COVID-19. We wtorek z premierowej wygranej cieszył się Kacper Żuk, który w tym tygodniu gra w austriackim Vogau. Po udanym występie w Pucharze Davisa przeciwko ekipie Hongkongu tenisista z Nowego Dworu Mazowieckiego wystąpił w kilku imprezach zaliczanych do Lotos PZT Polish Tour. Do Bydgoszczy już nie pojechał, bo postawił na walkę o rankingowe punkty. Notowany aktualnie na 305. pozycji w rankingu ATP Żuk został rozstawiony z “ósemką” w Vogau. We wtorek jego pierwszym przeciwnikiem był Johannes Haerteis. Niemiec podawał po zwycięstwo w pierwszym secie, ale Polak odrobił straty. W drugiej partii również okazał się lepszy o jedno przełamanie, dlatego wygrał ostatecznie 7:5, 6:3. W czwartkowym pojedynku II rundy jego przeciwnikiem będzie młody Duńczyk Holger Vitus Nodskov Rune.
F1:
Mercedes ma w ostatnich tygodniach spore problemy z oponami, przez co Lewis Hamilton przegrał GP 70-lecia. Brytyjczykowi nie podoba się obecne ogumienie Pirelli i domaga się zmian. Wprawdzie Lewis Hamilton odniósł w tym roku zwycięstwa w czterech z sześciu wyścigów Formuły 1 i pewnie kroczy po kolejny tytuł mistrzowski, ale nie wszystko w F1 podoba się Brytyjczykowi. 35-latek ma spore zastrzeżenia do opon Pirelli, które w wysokich temperaturach szybko si rozwarstwiają. Hamilton wygrał GP Wielkiej Brytanii, ale na metę wjeżdżał na feldze, po tym jak na ostatnim okrążeniu eksplodowała opona w jego bolidzie. W GP 70-lecia kierowca Mercedesa poniósł porażkę, bo okazało się, że bolid niemieckiej produkcji szybciej zużywa ogumienie niż konkurencyjny Red Bull Racing. Dopiero w GP Hiszpanii aktualnemu mistrzowi świata udało się uniknąć większych problemów z oponami. – Musimy wywrzeć dużą presję na Pirelli. W zeszłym roku nie wykonali dobrej roboty pracując nad oponami na sezon 2020, więc w użytku pozostało ogumienie z 2019 roku – powiedział Hamilton, którego cytuje “Motorsport”.
Wtorek przyniósł pierwsze decyzje zespołów Formuły 1, co do podpisania Porozumienia Concorde i pozostania w stawce w sezonach 2021-2025. Jako pierwsze dokument zawarły McLaren i Ferrari, wieczorem komunikat prasowy w tej sprawie opublikował również Williams.Poruszenie ekip F1 nie dziwi, bo zawarcie Porozumienia Concorde do 19 sierpnia premiowane jest dodatkowym bonusem finansowym, wartym kilka milionów dolarów. Decyzja Williamsa o tym, by zobowiązać się do startów w F1 w latach 2021-2025 nie dziwi, bo nowe Porozumienie Concorde jest znacznie korzystniejsze dla małych ekip. Właściciel królowej motorsportu, Liberty Media, chce uczynić dyscyplinę bardziej wyrównaną i ciekawsza. Dlatego w nowej perspektywie finansowej premie mają być dzielone w sposób sprawiedliwy. Do tej pory faworyzowały gigantów F1 – Mercedesa, Ferrari i Red Bull Racing.
Nie będzie rewolucji i żaden z zespołów nie opuści Formuły 1 po sezonie 2020. W środowy poranek F1 ogłosiła, że wszystkie ekipy podpisały nowe Porozumienie Concorde. Tym samym cała stawka zobowiązała się do rywalizacji w latach 2021-2025. “Umowa zapewni długoterminową i zrównoważoną przyszłość Formule 1. W połączeniu z nowymi przepisami, które ogłoszono w październiku 2019 roku, a wejdą one w życie w sezonie 2022, zmniejszą się różnice finansowe między zespołami, jak i te na torze. Pomoże to wyrównać szanse, stworzy bardziej wyrównane wyścigi, których oczekują fani” – poinformowała Formuła 1.
MMA:
To będzie jedna z najważniejszych walk w historii polskiego MMA. Organizacja UFC potwierdziła, że Jan Błachowicz będzie walczyć z Dominickiem Reyesem o pas wagi półciężkiej. To już pewne! UFC ogłosiło w mediach społecznościowych, że Jan Błachowicz (26-8) zmierzy się z Dominickiem Reyesem (12-1) o pas wagi półciężkiej. Do pojedynku dojdzie podczas gali UFC 253, która odbędzie się 26 września. Dotychczasowym posiadaczem tego tytułu był Jon Jones, który zdecydował się zwakować pas. Amerykanin przechodzi bowiem do ciężkiej kategorii wagowej, nazywanej też “królewską”. – Potwierdzam, że wakuję pas mistrzowski kategorii półciężkiej UFC. Oficjalnie jest on do wzięcia. To była niesamowita podróż, szczerze dziękuję wszystkim swoim rywalom – pisał Jones na Twitterze. W rankingu UFC Błachowicz jest sklasyfikowany na trzecim miejscu. Polak wygrał 7 z ostatnich 8 walk. Nokautował m.in. Coreya Andersona czy Luke’a Rockholda. Po lutowym zwycięstwie głośno zapowiadał, że chce stoczyć walkę o pas mistrzowski z Jonesem. Ostatecznie będzie walczył o tytuł mistrza, ale z Reyesem.
Opracował: Sławek Sobczak
