Piłka nożna:

Puchar Ligi:

Tottenham Hotspur pierwszym finalistą Pucharu Ligi Angielskiej. “Koguty” nie dopuściły do sensacji i ograły u siebie niżej notowany Brentford FC 2:0.  4. zespół The Championship (drugi poziom rozgrywkowy) próbował postawić opór faworytowi, jednak ekipa Jose Mourinho miała zdecydowanie więcej atutów i umiejętnie je wykorzystała.

Tottenham Hotspur – Brentford FC 2:0 (1:0)
1:0 – Moussa Sissoko 12′
2:0 – Heung-Min Son 70′

Tottenham zwyciężył 2:0 i czeka teraz na rywala w finale. Będzie nim Manchester United lub Manchester City. Do spotkania tych drużyn dojdzie w środę.

 

Premier League:

Smutne wieści dotarły z Anglii. Nie żyje Colin Bell, legenda Manchesteru City. Były piłkarz zmarł nagle z powodu krótkiej choroby. W przeszłości grał w reprezentacji.  “Z najgłębszym smutkiem i ciężkim sercem ogłaszamy śmierć legendy, Colina Bella” – napisali na Twitterze przedstawiciele Manchester City. 74-letni Bell zmarł nagle, z powodu krótkiej choroby. Colin Bell zaliczył 492 występy dla City w ciągu 13 lat gry w klubie, zdobywając tytuł First Division, Puchar Anglii, Puchar Ligi i Puchar Zdobywców Pucharów. Strzelił 152 gole podczas pobytu w Manchesterze. Strzelił także dziewięć goli w 48 meczach dla Anglii.

 

Puchar Króla:

W Pucharze Króla rozegrano pierwsze mecze w 1/32 finału. We wtorek z rozgrywkami pożegnały się zespoły Celty Vigo i Getafe. W kolejnej rundzie znalazły się m.in. drużyny Sevilli i Villarrealu.

Cordoba CF – Getafe CF 1:0 (1:0)
1:0 – Ledesma 6′

UD Ibiza – Celta Vigo 5:2 (3:0)
1:0 – Castel 12′
2:0 – Castel 27′
3:0 – Perez 28′
4:0 – Molina (k.) 64′
4:1 – Mina 78′
4:2 – Holsgrove 87′
5:2 – Rodado 90+3′

Linares – Sevilla FC 0:2 (0:1)
0:1 – Oscar 45+1′
0:2 – Lara (sam.) 47′

Zamora – Villarreal CF 1:4 (1:2)
0:1 – Bacca 31′
0:2 – Pino 43′
1:2 – Ramos 45+2′
1:3 – Nino 73′
1:4 – Raba 88′

 

Serie A:

Benevento Calcio straciło pierwszego gola, ale już przed przerwą odwróciło na 2:1 wynik meczu z Cagliari Calcio. Przy trafieniach beniaminka mylił się Sebastian Walukiewicz. Pewniejszy w działaniu był Kamil Glik.

Cagliari Calcio – Benevento Calcio 1:2 (1:2)
1:0 – Joao Pedro 20′
1:1 – Marco Sau 41′
1:2 – Alessandro Tuia 44′

 

MLS:

David Beckham prawdopodobnie będzie zmuszony do zmiany nazwy swojego zespołu z Miami. Zdaniem amerykańskiego Urzędu Patentowego “Inter” został bezprawnie użyty przez Anglika.  Inter Mediolan w poniedziałek (4 stycznia) wygrał przed amerykańskim Urzędem Patentowym sprawę o naruszenie znaku towarowego przez  Major League Soccer, w rozgrywkach której występuje zespół pod nazwą Inter Miami – poinformował hiszpański dziennik “AS”. Działacze Nerazzurrich dopiero w 2014 r. zastrzegli swoją nazwę. Oznacza to, że wszystkie kluby, które mają w nazwie “Inter” – np. Inter Turku, ale zostały założone przed 2014 r., nie mają żadnego problemu z powodu używania nazwy, która kibicom futbolu na całym świecie najczęściej kojarzy się z włoską Serie A.  Co ciekawe, stroną postępowania nie jest zespół 45-letniego “Becksa”, a liga amerykańska. Wynika to z konstrukcji prawnej MLS.

 

 

Koszykówka:

NBA:

Chicago Bulls pokonali we wtorek faworyzowanych Portland Trail Blazers, a wielkim trafieniem popisał się lider “Byków, Zach LaVine.  25-latek trafił za trzy na 10,8 sekundy przed końcem meczu i dał Chicago Bulls prowadzenie 109:105. Zach LaVine odpowiedział w ten sposób na pięć punktów z rzędu Damiana Lillarda, który wykorzystał pięć rzutów wolnych z rzędu i zniwelował straty Portland Trail Blazers do zaledwie punktu. Gospodarze znaleźli się w bardzo trudnym położeniu, ale Lillard się nie poddał, błyskawicznie przymierzył z dystansu (5,7 s do końca) i znów oba zespoły dzielił tylko punkt. Blazers mimo wszystko byli zmuszeni faulować, Coby White pewnie wykorzystał dwa wolne i doprowadził do wyniku 111:108.  Tak zakończył się wtorkowy mecz w hali Moda Center, bo skrzydłowy Blazers, Carmelo Anthony po przerwie na żądanie spudłował rzut z dystansu w ich ostatnim posiadaniu.  Trener Terry Stotts nie może być zadowolony z postawach swoich podopiecznych, koszykarze zespołu z Portland roztrwonili aż 20 punktów przewagi, które mieli na początku drugiej kwarty (47:27).

Trener “Byków”, Billy Donovan desygnował o gry we wtorek dziewięciu zawodników, a siedmiu z nich dobiło do bariery dziesięciu punktów. White zapisał na swoim koncie 21 “oczek”, 10 zebranych piłek i pięć kluczowych podań, a LaVine, autor najważniejszego trafienia, miał 18 punktów i dziewięć asyst. Otto Porter również zapracował na słowa uznania, bo w 28 minut wywalczył 19 punktów i 13 zbiórek.  Bilans Bulls po ośmiu meczach to 4-4, a Blazers po siedmiu 3-4. O ile postawa tych pierwszych na początku sezonu 2020/2021 to pozytywna niespodzianka, Blazers rozczarowują – mają jedną z najsłabszych obron w lidze.

Portland Trail Blazers – Chicago Bulls 108:111 (39:21, 15:24, 31:36, 23:30)
(McCollum 26, Lillard 24, Covington 14 – White 21, Porter Jr. 19, LaVine 18)

Memphis Grizzlies postraszyli Los Angeles Lakers, ale mistrzowie NBA mieli niezawodnego LeBrona Jamesa, który poprowadził ich do zwycięstwa.  Grizzlies, osłabieni brakiem Ja Moranta i skazywani na porażkę, niespodziewanie prowadzili z Lakers 79:77 na niewiele ponad pięć minut przed zakończeniem spotkania. Podopieczni Taylora Jenkinsa robili wszystko, co w ich mocy, aby po trzech porażkach u siebie, wreszcie odnieść zwycięstwo na własnym parkiecie. Wszystko zmierzało we właściwym kierunku, ale wtedy przypomnieli o sobie LeBron James i Anthony Davis. Gwiazdorski duet aktualnych mistrzów NBA przeprowadził szturm. Goście zanotowali serię 9-2. Zaczęło się od celnego rzutu za trzy w wykonaniu Davisa (80:79), następnie cztery punkty z rzędu rzucił James, a później popisał się on też świetnym podaniem do 27-letniego skrzydłowego, który wykończył akcję pod koszem i doprowadził do wyniku 86:81.  LeBron trafił kluczowy rzut z odchylenia na minutę i trzy sekundy przed końcem, dając “Jeziorowcom” prowadzenie 88:83. Obrońcy tytułu triumfowali ostatecznie 94:92 i odnieśli czwarty z rzędu, a w sumie szósty sukces w całym sezonie.

Memphis Grizzlies – Los Angeles Lakers 92:94 (24:19, 25:26, 19:22, 24:27)
(Dieng 13, Valanciunas 13, Brooks 13, Clarke 12 – James 26, Davis 26, Schroder 12)

Brooklyn Nets we wtorek rozbili Utah Jazz aż 130:96. Końcowy wynik może zaskakiwać, bo nowojorczycy musieli radzić sobie bez Kevina Duranta, który jest odizolowany od zespołu w związku z COVID-19. Kyrie Irving wspiął się na wyżyny, w 30 minut zdobył 29 punktów, sześć zbiórek i pięć asyst, a przy tym trafił 12 na 19 oddanych rzutów z pola, 5 na 7 za trzy. Środkowy Jarrett Allen zapisał przy swoim nazwisku okazałe double-double: 19 “oczek”, 18 zbiórek, a wchodzący z ławki rezerwowych Caris LeVert uzbierał 24 punkty. Dla Jazzmanów 31 “oczek” wywalczył Donovan Mitchell, ale słabo wypadli Rudy Gobert czy Mike Conley – wykorzystali oni tylko po 3 na 10 oddanych prób z gry.

Brooklyn Nets – Utah Jazz 130:96 (35:14, 38:30, 35:29, 32:23)
(Irving 29, LeVert 24, Allen 19 – Mitchell 31, Clarkson 12, Gobert 10, O’Neale 10)

Wpadka Los Angeles Clippers na własnym parkiecie. Patty Mills trafiał, niczym w transie (8 na 12 za trzy), a San Antonio Spurs zwyciężyli w Staples Center 116:113. Drużyna z Teksasu przerwała tym samym pasmo czterech porażek. Duża w tym zasługa australijskiego rozgrywającego, który zaaplikował rywalom 27 punktów. Kawhi Leonard miał rzut za trzy na dogrywkę w ostatniej akcji meczu, ale się pomylił. Wcześniej spisywał się dobrze, bo w 37 minut zapisał przy swoim nazwisku 30 punktów i 10 asyst. Clippers odczuli brak Paula George’a, który w poprzednim meczu podkręcił kostkę.  Spurs trafili we wtorek aż 20 rzutów zza łuku, wyrównując tym samym rekord klubu. Ważny okazał się ich zryw 12-2 z początku czwartej kwarty. Gospodarze zamknęli spotkanie serią 17-5, ale to nie wystarczyło.

Los Angeles Clippers – San Antonio Spurs 113:116 (27:36, 17:27, 40:22, 29:31)
(Leonard 30, Batum 21, Beverley 21 – Mills 27, Murray 21, Gay 16)

Denver Nuggets – Minnesota Timberwolves 123:116 (34:22, 28:41, 31:31, 30:20)
(Jokić 35, Barton 20, Green 17 – Russell 33, Hernangomez 25, Edwards 15, Beasley 15)

EBL:

Kolejny polski trener zadebiutuje w Energa Basket Lidze. Szkoleniowcem Asseco Arki został Piotr Blechacz, który do tej pory pełnił rolę asystenta w gdyńskim klubie. W jego sztabie znalazł się… Krzysztof Szubarga. Rewolucja w Asseco Arce Gdynia. W poniedziałek, po 1652 dniach dobiegła końca przygoda Przemysława Frasunkiewicza w gdyńskim klubie. Strony doszły do wniosku, że formuła współpracy się wyczerpała i rozwiązano kontrakt za porozumieniem stron. Frasunkiewicz we wtorek pojawił się na porannym treningu. Podziękował zawodnikom za współpracę, życzył powodzenia w kolejnych meczach. A sam rozpoczyna nową, trudną misję w Anwilu Włocławek. Asseco Arka z bilansem 7:13 jest w dolnej części tabeli.

 

Hokej:

Finał rozgrywanych w Edmonton Mistrzostw Świata do lat 20 był wewnętrzną sprawą Ameryki Północnej. Po raz piąty w historii o złotym medalu zdecydował mecz Kanady z USA.  Kanadyjczycy awansowali do finału rozbijając w półfinałowym starciu Rosję 5:0. Spotkanie odbywało się dokładnie w 34. rocznicę legendarnego, przerwanego z powodu zespołowej bijatyki meczu Kanady ze Związkiem Radzieckim na MŚ U20 w Pieszczanach.  W finale Kanadyjczycy zagrali z reprezentacją USA, która w swoim półfinałowym spotkaniu pokonała Finlandię 4:3. Amerykanie przeżyli trudne chwile w trzeciej tercji, gdy stracili dwubramkowe prowadzenie, ale na 1:16 przed końcem spotkania o ich zwycięstwie przesądził celnym strzałem urodzony w Uzbekistanie Arthur Kaliyev, którego Los Angeles Kings wybrali z numerem 33 draftu NHL w 2019 roku. Finał był jubileuszowym, bo 50. meczem w historii konfrontacji obu drużyn na juniorskich Mistrzostwach Świata. Kanada do tej pory ma zdecydowanie lepszy bilans. Wygrała aż 35 spotkań, przegrała 11, a 3 razy był remis, ale z ostatnich 5 meczów to Amerykanie wygrali 4.

Spotkanie było niezwykle zacięte, wygrali Amerykanie 2:0. Nawet bez kibiców na trybunach w Rogers Place, pokonanie Kanady w Alberta to niemały wyczyn, zwłaszcza że drużyna Klonowego Liścia pozwoliła przeciwnikom strzelić tylko cztery gole w całym turnieju. To piąte mistrzostwo świata dla amerykańskich juniorów w historii.

 

PHL:

Z niemałymi problemami w 3. tercji, ale wreszcie zwycięscy. Tak można opisać toruńską ekipę, która wygrała z GKS-em Tychy. Na pokonanie mistrzów Polski hokeiści z Grodu Kopernika czekali niemal rok, bowiem od 10 stycznia 2020. Od tego czasu siedmiokrotnie lepsi w bezpośrednich starciach byli zawodnicy GKS-u.  Końcowe zwycięstwo nie przyszło jednak torunianom łatwo, a na pewno nie zapowiadał tego początek spotkania. Dla KH Energi to zwycięstwo było bardzo cenne z dwóch powodów. Umocnili swoją pozycję w tabeli, będąc cały czas na 3. miejscu, a także przerwali passę porażek z mistrzami Polski, która trwała od 10 stycznia 2020 roku.  Następne spotkanie torunianie rozegrają w Oświęcimiu, gdzie zmierzą się z finalistami Pucharu Polski. Z kolei tyszanie podejmą u siebie outsidera ligowej tabeli – Zagłębie Sosnowiec. Oba wspomniane mecze odbędą się w piątek 8 stycznia

KH Energa Toruń – GKS Tychy 6:3 (3:1, 2:0, 1:2)

0:1 – Mateusz Gościński – Patryk Wronka (3:52),

1:1 – Gleb Bondaruk – Kamil Kalinowski (7:56),

2:1 – Denis Sierguszkin – Artiom Osipow (11:29),

3:1 – Jegor Rożkow – Konsta Jaakola, Jarosław Dołęga (14:31),

4:1 – Kostas Gusevas – Jegor Rożkow, Jarosław Dołęga (25:11),

5:1 – Kamil Kalinowski – Andriej Czwanczikow (38:17, 5/4),

5:2 – Bartłomiej Pociecha – Michael Cichy (45:30),

5:3 – Radosław Galant – Ladislav Havlik, Olaf Bizacki (46:03),

6:3 – Denis Sierguszkin – Artiom Osipow (58:42, do pustej bramki).

Hokeiści GKS Katowice pewnie pokonali Ciarko STS Sanok 6:1 w 25. kolejce Polskiej Hokej Ligi. Dwie bramki i asystę zanotował dla gospodarzy Jesse Rohtla, a dla gości pierwszą bramkę przeciwko “GieKSie” w tym sezonie po 165 minutach zdobył Marek Strzyżowski.

GKS Katowice – Ciarko STS Sanok 6:1 (1:0, 3:0, 2:1)
1:0 Jesse Rohtla – Patryk Krężołek, Mikael Kuronen (00:13)
2:0 Jesse Rohtla – Jyri Marttinen, Patryk Krężołek (31:04)
3:0 Dominik Nahunko – Filip Starzyński (35:51)
4:0 Mateusz Michalski – Jesse Rohtla, Jyri Marttinen (38:05)
5:0 Kamil Paszek – Mateusz Michalski (42:32)
5:1 Marek Strzyżowski – Jakub Bukowski, Kamil Olearczyk (45:16, 5/4)
6:1 Grzegorz Pasiut – Miika Franssila, Bartosz Fraszko (52:53)

Re-Plast Unia Oświęcim nie potrafi w tym sezonie znaleźć patentu na Comarch Cracovię. Po dwóch porażkach 4:5 biało-niebiescy zdobyli o jedną bramkę mniej.  Można śmiało stwierdzić, że był to mecz debiutów, bo oba zespoły przystąpiły do spotkania zasilone nowymi zawodnikami. W ekipie Unii pierwszy mecz na polskich taflach rozegrał doświadczony obrońca Victor Bartley, a w składzie „Pasów” znaleźli się Jeremy Welsh, Darcy Murphy i David Goodwin. Murphy zostawił po sobie bardzo dobre wrażenie, bo zdobył gola i zaliczył dwie asysty. W przekroju całego meczu Cracovia była zespołem po prostu lepszym. Grała agresywniej, szybciej dokładniej i wykreowała sobie więcej groźnych okazji.

Re-Plast Unia Oświęcim – Comarch Cracovia 3:5 (0:1, 0:2, 0:2, 3:2)

0:1 – Štěpán Csamangó – Joseph Widmar, Jakub Šaur (10:51),

0:2 – Tomáš Franek – Darcy Murphy, David Goodwin (30:09),

0:3 – Aleš Ježek – Darcy Murphy, Taylor Doherty (34:28),

1:3 – Teddy Da Costa – Miłosz Noworyta, Ryan Glenn (47:13),

2:3 – Patryk Noworyta – Aleksiej Trandin (50:39),

2:4 – Richard Nejezchleb – Jiří Gula, Jeremy Welsh (50:59),

2:5 – Darcy Murphy – Jiří Gula (57:16, 4/5, do pustej bramki),

3:5 – Daniił Oriechin – Victor Bartley, Teddy Da Costa (59:12).

Na pierwsze trafienia w meczu pomiędzy Podhalem Nowy Targ, a JKH GKS Jastrzębie przyszło nam poczekać do finałowej odsłony spotkania. Tam nowotarżanie dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale decydujący cios zadała ekipa znad czeskiej granicy, która może cieszyć się z pełnej puli punktów.

Tauron KH Podhale Nowy Targ – JKH GKS Jastrzębie 2:3 (0:0, 0:0, 2:3)

1:0 – Kacper Guzik – Timo Hiltunen, Emil Švec (40:56, 5/4),

1:1 – Jan Sołtys – Zackary Phillips, Marcin Horzelski (46:20),

2:1 – Alexander Pettersson – Robert Mrugała, Timo Hiltunen (49:26),

2:2 – Radosław Nalewajka – Mateusz Bryk, Marek Hovorka (54:11),

2:3 – Roman Rác – Radosław Sawicki, Mateusz Bryk (57:50, 5/4).

 

Tenis:

Hubert Hurkacz wystąpi w jednym z dwóch turniejów rangi ATP 250, które w dniach 31 stycznia – 6 lutego odbędą się w Melbourne. Dla Polaka będzie to sprawdzian przed wielkoszlemowym Australian Open.  W związku z sytuacją wywołaną przez pandemię koronawirusa, władze światowego tenisa zmodyfikowały kalendarz turniejów rozgrywanych w Australii. Wszystkie imprezy na Antypodach odbędą się w jednym mieście – Melbourne. Punktem kulminacyjnym “australijskiej” części sezonu będzie Australian Open (8-21 lutego). W tygodniu poprzedzającym turniej wielkoszlemowy tenisiści będą mogli sprawdzić swoją formę w dwóch imprezach w Melbourne – jednej przeniesionej z Adelajdy i drugiej, roboczo nazwanej “Melbourne 2”. Obie zostaną rozegrane w dniach 31 stycznia – 6 lutego i będą mieć rangę ATP 250.  Na liście uczestników pierwszego z turniejów w Melbourne znalazł się Hubert Hurkacz. Polak zgłosił się do zawodów obok m.in. Davida GoffinaKarena ChaczanowaCristiana GarinaJohna Isnera i Jannika Sinnera.  Z kolei występ w drugim turnieju w Melbourne zaplanowali Stan WawrinkaGrigor DimitrowFelix Auger-AliassimeBorna CorićMarin Cilić czy Nick Kyrgios.  Przypomnijmy, że rywalizację w sezonie 2021 Hurkacz rozpocznie w Delray Beach. Turniej odbędzie się w dniach 7-13 stycznia, a wrocławianin został w nim rozstawiony z numerem czwartym.

 

Ostatnie szlify przed występem w Australian Open chciałby zebrać również Kamil Majchrzak. Piotrkowianin zgłosił się do obu turniejów w Melbourne, ale w obydwu znajduje się na tzw. “liście oczekujących” na wejście do głównej drabinki.

 

Kacper Żuk wystąpi w rozpoczynającym się w czwartek turnieju ATP 250 w Antalyi, który będzie rozgrywany na kortach twardych. Najwyżej rozstawiony w drabince został Matteo Berrettini. W imprezie zagrają też David Goffin i Fabio Fognini. W momencie zamykania listy zgłoszeń do turnieju ATP w Antalyi Kacper Żuk był dopiero 17. na tzw. “liście oczekujących”. Jednak z występu zrezygnowało tak wielu tenisistów, że Polak, aktualnie 256. zawodnik światowego rankingu, wszedł do głównej drabinki. Szczęście uśmiechnęło się do 21-latka z Nowego Dworu Mazowieckiego również podczas losowania. Jego rywalem w I rundzie będzie bowiem jeszcze niżej notowany tenisista – Altug Celikbelik. 24-letni Turek w klasyfikacji singlistów zajmuje 309. lokatę, a w turnieju zagra dzięki dzikiej karcie od organizatorów.  Jeśli Żuk pokona pierwszego rywala, w II rundzie zmierzy się z rozstawionym z numerem szóstym Nikołozem Basilaszwilim (ATP 40) bądź z Andreą Arnaboldim (ATP 268). Potencjalnym ćwierćfinałowym przeciwnikiem Polaka jest Alex de Minaur (ATP 23). Oznaczony “czwórką” Australijczyk na otwarcie zmierzy się z Malekiem Jazirim.

 

Piłka ręczna:

Coś złego dzieje się z francuską reprezentacją szczypiornistów. W el. ME 2022 przegrała z Serbami. Dla Serbów to historyczny dzień, pokonali Francuzów po raz pierwszy od 20 lat, i to w debiucie nowego selekcjonera Hiszpana Toniego Gerony. Jakby tego mało, to jeszcze kadra zagrała bez wielu podstawowych zawodników, w tym Petara Nenadicia.  Rewelacyjne zawody w bramce rozgrywał Dejan Milosavljev, na środku świetnie wyglądał Lazar Kukić, współpracujący z kołowym Mijajlo Marseniciem.  Na drugim biegunie Francuzi, którzy po roku przerwy wrócili do gry.

Niespodziewaną porażkę ponieśli też Norwegowie. O ile Francuzi zagrali w składzie zbliżonym do optymalnego, to Norwegowie przyjechali do Mińska z drugim garniturem. Brakowało m.in. Sandera Sagosena i Haralda Reinkinda, świeżo upieczonych triumfatorów Ligi Mistrzów. Białorusini mieli kim straszyć z przodu, Władisław Kulesz rzucił sześć bramek, Artsiom Karalek trafił trzy razy. W rewanżu z kolei Norwegowie powinni zdobyć komplet oczek, bo trener Jurij Szewcow na tydzień przed MŚ 2021 wyśle do Skandynawii rezerwowych.

Serbia – Francja 27:24 (14:11)

Białoruś – Norwegia 33:25 (17:10)

 

Dakar 2021:

Czwarty etap Rajdu Dakar przyniósł równe i niezłe tempo Kamila Wiśniewskiego. Polak finiszował na ósmym miejscu ze stratą wynoszącą nieco ponad pół godziny do najszybszego Manuela Andujara.

Jakub Przygoński ukończył czwarty etap Rajdu Dakar z szóstym wynikiem. Polak stracił tylko 5 minut do najszybszego Nassera Al-Attiyaha. Katarczyk wygrał kolejny etap w tegorocznej edycji rajdu, ale liderem imprezy pozostaje Stephane Peterhansel.

Maciej Giemza zanotował gorszy występ w 4. etapie Rajdu Dakar. Motocyklista Orlen Teamu dojechał do mety jako 26. w stawce. W środę najlepszy okazał się doświadczony Joan Barreda. Liderem klasyfikacji generalnej jest Xavier de Soultrait.

 

Turniej Czterech Skoczni w Oberstdorfie:

Wszyscy polscy skoczkowie narciarscy mieli negatywne wyniki wtorkowych testów na koronawirusa i w komplecie przystąpią w środę do ostatniego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen.  – Testy COVID-19 które odbyły się dzisiaj w Bischofshofen były ostatnimi podczas tegorocznego Turnieju Czterech Skoczni. Wszyscy polscy skoczkowie oraz sztab trenerski otrzymali dzisiaj wyniki NEGATYWNE – napisano na Twitterze.  We wtorek przeprowadzono kwalifikacje do środowego konkursu. Przebrnęli je wszyscy Polacy, a zwyciężył Kamil Stoch. Szósty był Dawid Kubacki, 18. Aleksander Zniszczoł, 26. Andrzej Stękała, 28. Piotr Żyła, 42. Klemens Murańka, a 45. Maciej Kot. Przed ostatnim konkursem Stoch jest blisko trzeciego w karierze zwycięstwa w TCS. Nad ubiegłorocznym triumfatorem Kubackim ma 15,2 pkt przewagi, a trzeciego Norwega Halvora Egnera Graneruda wyprzedza o 20,6 pkt.

Niemiecki portal skispringen.com przygotował ankietę z zapytaniem “czy Polak odniesie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni?” Wyniki są bezwzględne. Niemieccy fani nie mieli żadnych wątpliwości. 83 procent respondentów wskazało odpowiedź “tak, nie można już mu odebrać zwycięstwa”. Warto przypomnieć, że Stoch już dwukrotnie cieszył się z triumfu w Turnieju Czterech Skoczni. Polak zwyciężał w sezonach 2016/2017 oraz 2017/2018. Przed rokiem z wygranej cieszył się z kolei Dawid Kubacki, czyli aktualny wicelider.

 

Tour de Ski:

Julia Stupak dokładnie rok po urodzeniu syna wygrała bieg pościgowy na 10 kilometrów stylem klasycznym – piąty etap Tour de Ski 2021. Na finiszu najlepsza okazała się Rosjanka. To dla niej druga wygrana w indywidualnych zawodach Pucharu Świata. Pierwszy triumf odniosła 24 listopada 2018 roku jeszcze pod panieńskim nazwiskiem Biełorukowa. Tylko 0.7 sekundy do zwyciężczyni straciła Szwedka Andersson, a 0.8 –  Amerykanka Diggins.  Kolejne punkty do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zdobyła Izabela Marcisz. Trzykrotna medalistka mistrzostw świata juniorek 2020 wystąpiła z 23. numerem, a metę minęła jako 27. z 20-sekundową przewagą nad trzydziestą zawodniczką. 48. lokatę zajęła Weronika Kaleta.

Opracował: Sławek Sobczak