
Rosną ceny metali szlachetnych i „czarnego zlota”
Ropa drożała w poniedziałek w związku z oznakami ożywienia popytu w USA i Europie. Pomagał również słabnący dolar. Analitycy uważają, że rynek zaczyna uwzględniać w cenach wzrost popytu na ropę w drugim półroczu. Oparciem dla takich oczekiwań były niedawne prognozy OPEC i Międzynarodowej Agencji Energii, a także sygnały malejących zapasów ropy w miarę zbliżania się sezonu letniego.
Cena złota wzrosła w poniedziałek najmocniej od ponad tygodnia. Złoto drożało w poniedziałek dzięki słabnięciu dolara i niewielkiej zmianie rentowności obligacji USA, a także spadkom na rynkach akcji. Dodatkowo pomagała mu przecena kryptowalut. Zmienia się także nastawienie inwestorów wobec kruszcu. Menedżerowie funduszy hedgingowych zwiększyli tzw. długie pozycje na amerykańskim rynku kontraktów i opcji na złoto o 12 proc. w ciągu tygodnia, najmocniej od czerwca. Dane pokazały także, że inwestujący w „złote” ETF kupowali kruszec przez poprzednie sześć sesji po miesiącach pozbywania się go.
Ostatnie tygodnie na rynku złota zdecydowanie należą do strony popytowej. Cena złota w poprzednim tygodniu zwyżkowała, z nowy tydzień rozpoczęła od kolejnego sporego wzrostu. Kontrakty na złoto obecnie oscylują w okolicach 1860-1870 dolarów za uncję, czyli na najwyższych poziomach od przełomu stycznia i lutego bieżącego roku. Pierwsze oznaki tworzącej się okazji do zwyżek na rynku złota były widoczne w marcu bieżącego roku, kiedy to notowania tego kruszcu wypracowały formację podwójnego dna, usytuowanego tuż poniżej poziomu 1700 USD za uncję. Wielu inwestorów te poziomy uznało już za cenową okazję, co przełożyło się na dynamiczne odbicie w górę. Później pewne zawahanie nadeszło w okolicach psychologicznej bariery 1800 USD za uncję, jednak i ona na początku maja została pokonana. Obecnie ceny złota znajdują się coraz wyżej i coraz bliżej poziomu 1900 USD za uncję, który najprawdopodobniej będzie kolejnym testem dla strony popytowej.
Jeszcze mocniej – bo o blisko 3 proc. – wzrosły notowania srebra, wspinając się do 28,32 USD za uncję. Czyli do najwyższego poziomu od 23 lutego, zbliżając się w ten sposób do tegorocznego maksimum (30,28 USD/oz.) z przełomu stycznia i lutego. Przez ostatnie kilka miesięcy rosnące oczekiwania inflacyjne były kontrowane przez wzrost rynkowych stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Ale ostatniemu uderzeniu inflacji już nie towarzyszył wzrost rentowności obligacji skarbowych, co obniżyło realną długoterminową stopę procentową w USA w pobliże poziomów z drugiej połowy 2020 roku.
Mamy więc do czynienia z otoczeniem inflacji wyraźnie przekraczającej 2-procentowy cel Rezerwy Federalnej, którą bank centralny USA zamierza tolerować uznając ją za „przejściową”. Jeśli jednak podwyższona inflacja CPI nie okaże się przejściowa i podniesie oczekiwania inflacyjne w gospodarce, to metale szlachetne pozostaną jedyną alternatywą dla wysoko wycenianych papierów skarbowych oraz równie wysoko wycenianych akcji. A na to wszystko nakłada się zdecydowana poprawa sytuacji technicznej zarówno w złocie jak i srebrze, co może odwrócić przepływy spekulacyjnego kapitału, który przez ostatnie miesiące odpływał z rynku metali szlachetnych.
Miedź drożeje we wtorek dzięki słabszemu dolarowi. W Szanghaju cynk osiągnął najwyższą cenę od listopada 2007 roku, donosi Reuters. Miedź z trzymiesięcznych kontraktów notowanych na giełdzie metali w Londynie drożała o 1,1 proc. we wtorek rano do 10489 dolarów za tonę. W Szanghaju kurs miedzi z najaktywniej handlowanych kontraktów czerwcowych rósł o 1,7 proc. do 75940 juanów (11815,78 USD). Maklerzy z Singapuru powiedzieli Reutersowi, że wzrost notowań miedzi ma główne źródło w słabnącym dolarze.
Cena drewna spadła w USA już ponad 20 proc. poniżej szczytu notowanego 10 maja. Drewno tanieje szóstą sesję z rzędu. Wzmacnia to część firm budowlanych, które wstrzymują się z zakupami czekając na jeszcze niższe ceny.
