Co nowego po kolejnym wystąpieniu Powella

Wczoraj przed Kongresem wystąpił szef Rezerwy Federalnej Jerome Powell. Z jego słów wynika, że zacieśnienie polityki monetarnej czy podwyżka stóp procentowych nie nadejdzie prędko i jak zaznaczył sam strach przed inflacją nie jest wystarczającym powodem do reakcji ze strony banku centralnego. Dolar nieznacznie umocnił się, ale wpływ tego ruchu na notowania ropy jest niewielki. Prezes Fed Powell nie powiedział wczoraj nic nowego, ale to wystarczyło, by załagodzić zeszłotygodniowe strachy związane z jastrzębim zwrotem FOMC. Odbicie apetytu na ryzyko utrzymuje się, a dziś uwagę od Fed mogą odciągnąć wstępne odczyty PMI z Europy o USA. Złoty jest silniejszy, a w tle podwyżki stóp procentowych w regionie.

Im więcej komentarzy przedstawicieli Fed, tym większa waga ich słów kosztem przejmowania się „kropkami” z projekcji stóp procentowych. Jak w ubiegłym tygodniu silna reakcja rynków na przekaz FOMC skupiona była na prognozie dwóch podwyżek stóp procentowych po 25 pb do końca 2023 r., tak w tym tygodniu większa uwaga sjest na komentarzu członków Fed do nastawienia banku. Nawet jeśli przekaz jest taki sam, jak był w komunikacie po czerwcowym posiedzeniu. Wczoraj prezes Powell przemawiając w Kongresie USA powtórzył, że przestrzelenie celu inflacyjnego będzie przejściowe, Fed nie zamierza przedwcześnie reagować wyłącznie w obawie przed wysoką inflacją, a ma także na uwadze dobro rynku pracy. Doda jednak, że nie które efekty cenowe są silniejsze niż wcześniej sądzono, co tłumaczy jastrzębi zwrot. Ale powtórzmy, dużo dla decyzji Fed będą znaczyć napływające dane, a termin pierwszej podwyżki jest odległy i może zostać ponownie odroczony. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że ostatnie komentarze Powella i jego kolegów nie stoją w sprzeczności z wydźwiękiem ubiegłotygodniowego posiedzenia FOMC. To raczej uczestnicy rynku przesadzili z nerwową reakcją na projekcję „kropek”, nie zważając na łagodzący prognozy forward guidance.

W I kw. 2021 r. saldo na rachunku obrotów bieżących w Stanach Zjednoczonych wykazało deficyt rzędu 195,7 mld dolarów rosnąc o 11,7 proc., wynika z danych Bureau of Economic Analysis. To jednak wynik niższy od mediany prognoz ekonomistów, którzy zakładali wzrost deficytu do $200 mld z $188,5 mld kwartał wcześniej.

Raphael Bostic ostrzegł, aby Fed nie uznał przedwcześnie, że odniósł zwycięstwo na rynku pracy, donosi Reuters. Amerykański bank centralny ma podwójny mandat: ma zapewnić stabilizację cen oraz maksymalne zatrudnienie. W ostatnim czasie uwaga skupiona była głównie na wzroście inflacji. Szef Fed w Atlancie, Raphael Bostic, przypomniał jednak, że w USA wciąż nie odtworzono 7,5 mln miejsc pracy straconych od początku pandemii. Jego zdaniem, to benchmark, którym bank centralny powinien uwzględniać w swojej polityce. Ostrzegł, że Fed powinien uniknąć zbyt wczesnego zacieśnienia polityki monetarnej w okresie kiedy wciąż trwa walka o odzyskanie straconych miejsc pracy.

Środa przynosi mieszany bilans dla dolara, niezależnie od faktu, że podczas wczorajszych zeznań w Kongresie prezes Fed wybrzmiał raczej “gołębio”. Powell dał do zrozumienia, że przy podejmowaniu decyzji będzie brał też pod uwagę sytuację na rynku pracy, a tutaj nadal wymagane są “szerokie i włączające” działania aktywizujące. To nieco ograniczyło obawy przed wcześniejszym zwrotem w polityce przez Fed, chociaż tak naprawdę wiele będzie zależeć od publikacji makro, jakie zobaczymy w lipcu. Rentowności 10-letnich obligacji pozostają nisko (poniżej 1,50 proc.), co daje wsparcie giełdowym indeksom na Wall Street (zwłaszcza technologicznemu Nasdaq).