
Fed odkrył karty
Dow Jones wzrósł o ponad 900 pkt., czyli 2,8 proc. To jego największa zwyżka od listopada 2020 roku. S&P500 zyskał 3 proc. Nasdaq poszedł w górę o 3,2 proc. W środę na amerykańskich rynkach akcji ważny był tylko Fed. Kiedy na dwie godziny przed końcem sesji ogłoszono decyzję o zgodnej z oczekiwaniami podwyżce stóp o 50 pkt. bazowych nastroje poprawiły się. Prawdziwa euforia nastąpiła jednak dopiero w trakcie konferencji szefa banku centralnego. Jerome Powell zasygnalizował, że podwyżka o 75 pkt. bazowych nie jest rozważana, co wywołało największy od lutego spadek rentowności obligacji 2-letnich USA. Wyraził także przekonanie, a sądząc z reakcji inwestorzy mu uwierzyli, że możliwe jest tzw. miękkie lądowanie, czyli zacieśnianie polityki monetarnej bez wywoływania recesji i wyraźnego pogorszenia sytuacji na rynku pracy. Możliwe jednak, że powód wzrostów w środę na amerykańskich rynkach akcji jest dużo prostszy. Niektórzy stratedzy jeszcze przed sesją mówili, że należy oczekiwać tzw. rajdu ulgi. Wskazywali, że po pierwszej podwyżce stóp w tym roku w marcu rynek akcji wzrósł o 6 proc. w kolejnych tygodniach.
Kontrakty na stopę funduszy federalnych pokazują ok. 70 proc. szansy, że w czerwcu Fed także podwyższy stopy o 50 pkt. bazowych, informuje Reuters. W środę Fed zdecydował o podwyższeniu stóp o 50 pkt. bazowych. Szef banku centralnego Jerome Powell powiedział na konferencji po ogłoszeniu decyzji, że podwyżki o 50 pkt. bazowych są „na stole” jeśli chodzi o kolejnych kilka posiedzeń. Zasygnalizował jednocześnie, że podwyżka o 75 pkt. bazowych nie jest rozważana. To zwiększyło przekonanie inwestorów, że w czerwcu stopy wzrosną znów o 50 pkt. bazowych, co oznacza, że główna wynosić będzie 1,25-1,50 proc. Kontrakty na stopy pokazują również, że rynek spodziewa się zacieśnienia o ponad 200 pkt. bazowych w tym roku, co oznacza iż na jego koniec główna będzie wynosić 2,9 proc.
Bank centralny zapowiedział również zmniejszanie zasobów aktywów w bilansie wynoszącym 9 bln dolarów. Fed skupował obligacje, w celu utrzymania niskich stóp procentowych. Jednakże wzrost inflacji wymusił bardziej radykalne działania. Redukcja ma jednak postępować kolejnymi etapami. Od 1 czerwca wycofane zostanie 30 mld dolarów z obligacji skarbowych i 17,5 mld USD papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką. Po trzech miesiącach limit dla Skarbu Państwa wzrośnie do 60 mld USD i 35 mld USD na kredyty hipoteczne.
Wcześniej opublikowano również dane dotyczące amerykańskiego eksportu i importu, które okazały się słabsze od oczekiwań. Decyzja Fed wpływa na rynek w ujęciu globalnym. O ile wcześniej świat koncentrował się przede wszystkim na wpływie ataku Rosji na Ukrainę, obecnie to postawa Fed stanowi istotny wskaźnik gospodarczy. Na konferencji stwierdzono, że chociaż niektóre odczyty makroekonomiczne dla amerykańskiej gospodarki były rozczarowujące, wydatki gospodarstw domowych i inwestycje biznesowe pozostały stabilne. Warto przypomnieć, że w 2020 roku po rozpoczęciu pandemii obniżono również stopę funduszy referencyjnych do przedziału 0 – 0,25 proc. Co więcej, zaczęto skupować obligacje z rynku. Wówczas rozpoczęły się liczne problemy z łańcuchami dostaw, a popyt pozostał silny.

Złoto drożeje po wystąpieniu Powella, spokój na rynku ropy
Cena złota wzrasta w porannej części czwartkowej sesji, gdy presja ryzyka związanego z decyzją monetarną Rezerwy Federalnej została zdjęta z notowań kruszcu. Cena złota spot wzrasta w czwartek rano o blisko 1 proc. do 1900 dol. za uncję, po tym gdy rynek przetrawił informację o podwyżce stopy procentowej przez Rezerwę Federalną o 50 p.b. To największa jednokrotna podwyżka amerykańskiego banku centralnego od 22 lat. Podwyżki stóp procentowych zazwyczaj podnoszą rentowność obligacji skarbowych i zmniejszają atrakcyjność kruszcu. Tak jednak nie stało się tym razem, ponieważ w gruncie rzeczy rynek spodziewał się takiego zagrania ze strony Fed i zaskoczeniem miało być raczej podniesienie stopy procentowej w większym stopniu, np. o 75 pb. W związku z tym, niepokoje inwestorów zostały zniwelowane, a rynek metali szlachetnych odreagowuje wzrostami.
Złoto, które jest również postrzegane jako zabezpieczenie przed inflacją, rośnie już trzecią sesję z rzędu, co może być jego najlepszą passą od połowy kwietnia. – Uczestnicy rynku cofają zakłady co do jastrzębiego Fedu i to właśnie stało się katalizatorem wzrostu złota, wraz z możliwością kontynuacji wzrostu inflacji, ponieważ Fed nie walczy z nią tak mocno, jak oczekiwano. – powiedział Matt Simpson, analityk w City Index. Na konferencji prasowej po opublikowaniu oświadczenia Rezerwy Federalnej, jej szef Jerome Powell dobitnie wykluczył możliwość podniesienia stóp o 75 p.b. na najbliższych posiedzeniach FOMC/Fed, co spowodowało gwałtowny spadek rentowności amerykańskich obligacji skarbowych i dolara. Indeks dolara (DXY) opadł w środę o blisko 1 proc. do 102,51 pkt., ale w czwartek rano odbija do 102,80 pkt.
Rynek ropy od kilku tygodni pozostaje w układzie bez wyraźnego kierunku i oscyluje tuz nad poziomem 100 dolarów za baryłkę. W najnowszej prognozie Bank of Montreal, stratedzy uważają, że obraz techniczny ropy naftowej nie zmieni się w najbliższym czasie i kolejne tygodnie upłyną na wahaniach kursu między 90 a 110 dolarów za baryłkę. „Spodziewamy się, że cena ropy naftowej będzie dość niestabilna, handlując w dość szerokim przedziale, powiedzmy 90-110 USD za baryłkę, chyba że pojawi się nowy argument natury fundamentalnej, który może doprowadzić do gwałtownego wybicia w górę lub w dół” – podali w nowej prognozie eksperci banku. Analitycy precyzują, że argumentem za silniejszym spadkiem mógłby być nagły koniec wojny w Ukrainie lub choćby jej zawieszenie. Z drugiej strony, globalny popyt na surowiec cały czas spada, głównie z powodu rosnących stóp procentowych. Sytuacja jest więc dość zrównoważona, stąd trudno oczekiwać dużych zmian na wykresie. Powodem, który wyrwałby notowania w górę jest z kolei ruch UE w zakresie sankcji na rosyjską ropę. Teoretycznie rosną na to szanse, jednak wciąż do tego daleka droga i trudno spodziewać się pełnej zgodności w krajach UE. Podobne prognozy kreślą też stratedzy Credit Suisse. Sugerują oni, że równoważące się czynniki oznaczają wahania w dość szerokim przedziale, jednak ze wskazaniem na dalsze wzrosty. Analitycy wskazują zakres od 200 okresowej średniej przy 85 USD do 139,13 USD za baryłkę. Wyjście na tak wysoki poziom będzie możliwe pod warunkiem sforsowania oporu w rejonie 123,74 USD, co dawałoby czytelny sygnał kupna.
