Do pierwszej bójki między pseudokibicami Wisły i Cracovii doszło w 1943 roku. Agresywni fani piłki nożnej nie potrafią się pogodzić, a ostatnio widać, że waśnie ostatecznie przeniosły się na krakowskie osiedla.
– Kolega dostał “kosę” w plecy wracając z dyskoteki z dziewczyną – mówi jeden z kibiców Wisły Kraków. Prawdziwi fani swoich drużyn nie noszą piłkarskich szalików, by nie prowokować ataków. – Pseudokibice nie widzą innej możliwości zbudowania własnej wartości, jak tylko “imponując” kolegom poprzez pobicie kogoś – mówi Adam Młot, specjalista ds. bezpieczeństwa przy prezydencie Krakowa. Od trzech lat w wojnach “kiboli” giną ludzie. – U nas można stracić życie za niewłaściwy szalik – mówi kibic.
Stadionowi zadymiarze mogą być żołnierzami mafii – prowokując zadymy, nakręcają biznes. – Osoby, które “walczą” za swój klub, na polu handlu narkotykami robią wspólne interesy i nie są przeciwnikami – mówi Bartosz Karcz, dziennikarz “Gazety Krakowskiej”. Kluby odcinają się od chuliganów.
TVN24
