W poruszającej rozmowie z „Newsweekiem” prymas Józef Glemp rozlicza się ze swej ponad ćwierćwiecznej posługi na czele polskiego Kościoła.
Sporo miejsca ksiądz prymas poświęca ks. Jerzemu Popiełuszce, który za tydzień zostanie beatyfikowany.
— Wydawało mi się, że ksiądz Jerzy jest znienawidzony przez funkcjonariuszy, że on sam się pcha do męczeństwa — wspomina prymas ostatnie miesiące przed zamordowaniem kapłana w pażdzierniku 1984 r. I dodaje: — Radykalnym środowiskom podobało się, że stawał się coraz bardziej ostry. Czuło się w kościach, że potrzebny jest ktoś, kto stanie się ofiarą. Potem przecież Lech Wałęsa powiedział: „Solidarność” żyje, bo ksiądz Popiełuszko zginął za „Solidarność”. Takie było wtedy myślenie.
O samym Wałęsie prymas mówi w ten sposób: — To był człowiek o charakterze pasującym do przywódcy, mniej prezydenta. Były przed wyborami w 1990 r. poufne rozmow z politykami solidarnościowymi i ja widziałem innych kandydatów na prezydenta.
— W rywalizacji Wałęsy z Tadeuszem Mazowieckim ksiądz prymas stawiał na Mazowieckiego? — dopytują dziennikarze „Newsweeka”.
— Tak.
Zaskakujące jest to, że prymas choć z zastrzeżeniami, to jednak dość ciepło wypowiada się o dwóch prezydentach postkomunistycznych — Wojciechu Jaruzelskim (po swojemu kocha Ojczyznę ) i Aleksandrze Kwaśniewskim (jest bardzo zdolnym, czytelnym politykiem).
W rozmowie z „Newsweekiem” kardynał Glemp mówi także o problemach Kościoła za czasów jego posługi.
— Radio Maryja to jest duży problem. Choć nie tak groźny, jak się to przedstawia — zapewnia.
— Czy ksiądz prymas poznał kiedykolwiek sytuację finansową biznesów Rydzyka? — pyta „Newsweek”.
— Nie, nie próbowałem. Ojciec Rydzyk jest w tej dziedzinie sprytny. Większość założonych przez niego instytucji kryje się za osobowością prawną zgromadzenia zakonnego. Kiedyś zapytałem go o status telewizji „Trwam”. Dał mi delikatnie do zrozumienia, że to nie jest dziedzina, którą miałbym prawo się interesować.
— A wyobraża sobie ksiądz prymas Radio Maryja bez ojca Rydzyka?
— Wyobrażam sobie. Taki właśnie był mój postulat.
(…)
rozmawiali Andrzej Stankiewicz i Piotr Śmiłowicz
newsweek.pl
