Od swego dawnego idola Che Guevary Antoni Macierewicz nauczył się jednego: rewolucyjnej walki nigdy nie można zaniechać – czytamy na łamach najnowszego wydania polskiej edycji “Newsweeka”.
Lato 2005 roku, w Sejmie gorący polityczny sezon. Macierewicz zasiada w sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen, która wkrótce wyeliminuje prezydenckiego kandydata SLD. Spotkanie z dziennikarzem, któremu Macierewicz obiecał frapujące dokumenty. Pusta palarnia przy wejściu dla prasy. Macierewicz staje przy oknie. – Proszę się obejrzeć – mówi ze swym charakterystycznym uśmiechem. – Jesteśmy chyba sami – mówi niepewnie dziennikarz. – Żyrandol – pobłażliwie podpowiada Macierewicz. – Jak to? – dziennikarz wciąż nie wie, o co chodzi. Macierewicz dodaje zirytowany: – W środku instalują kamery!
Specjalista od mokrej roboty
W minionym tygodniu chorobliwie podejrzliwy Antoni Macierewicz stał się jedną z najważniejszych postaci w PiS. Stanął na czele parlamentarnego zespołu, który zajmuje się katastrofą smoleńską. Zapisało się do niego ponad 130 posłów i senatorów, czyli ogromna większość parlamentarzystów tej partii. Cel pracy zespołu i jego skład dają Macierewiczowi gwarancję, że po miesiącach posuchy znów będzie mógł powywijać szabelką. I odbudować swoją pozycję polityczną.
Na szczyty polskiej polityki Macierewicz wraca w regularnych cyklach, zawsze wówczas, gdy pojawia się zapotrzebowanie na jatkę. Jest dobrym, bo żarliwym ideologicznie narzędziem, kiedy trzeba wywołać emocje, podzielić społeczeństwo i wzniecić awanturę.
(…)
Andrzej Stankiewicz
Współpraca Urszula Bieniecka
newsweek.pl
aby przeczytać więcej kliknij tutaj
Papierowe wydania polskiej edycji NEWSWEEKA dostępne w polonijnych punktach sprzedaży prasy oraz polskich księgarniach na terenie całych Stanów Zjednoczonych, w Chicago najnowsze numery od środy wieczorem każdego tygodnia

