Blackhawks Avalanche Hockey

Aktualni mistrzowie National Hockey League, nasze “Jastrzębie” rozpoczęły wczoraj sezon 2010/2011 od porażki w Pepsi Center w Denver. Tak więc pierwsze  koty za płoty. No i pamiętajmy, że Cygan, gdy swoją inauguracyjną grę kończył zwycięsko to płakał. W Kolorado łez też nasi gracze z tego powodu nie uronili. Nie wylądowali też całkowicie na tarczy, bo przegrywając z Avalanche po dogrywce 3-4 zdobyli jeden punkt.

Bohaterem meczu był Paul Stastny, zdobywca dwóch goli dla gospodarzy, w tym przesądzającego o triumfie “Lawiny” na minutę i 20 sekund do końca dodatkowego czasu gry.

Spotkanie obfitowało w strzały (w sumie 79) i niejednokrotnie kapitalne interwencje obu bramkarzy. Oficjalnie debiutujący w trykocie “Jastrzębi”  uznany golkiper Marty Turco jednak niezbyt pewnie poczynał sobie w 2. tercji, kiedy to miejscowi odskoczyli na 3-1, a jego vis ‘a vis ekschicagowianin Craig Anderson swoją wyśmienitą dyspozycją walnie przyczynił się do ostatecznego triumfu Avalanche.

Pierwszy szkoleniowiec Blackhawks Joel Quenneville miał wczoraj mały jubileusz: po raz 1.000 prowadził zespół NHL.

W grze naszego zespołu widać brak pełnego zrozumienia zawodników, ale mocno przemeblowana drużyna po prostu potrzebuje czasu, aby wszystkie trybiki w maszynie się zazębiły.

* COLORADO AVALANCHE – CHICAGO BLACKHAWKS 4-3 (O.T.) 1-1, 2-1, 0-1, 1-0)

0-1 Bryan Bickell – asysty:  M. Hossa i Brouwer  04.37 min.
1-1 Chris Stewart
– bez asysty 16.30 min.
2-1 Matt Duchene
– asysty: Foote i Cumiskey 26.13 min.
3-1 Paul Stastny – asysty: Liles i Stewart 33.51 min.
3-2 Marian Hossa – asysty: Sharp i  Kopecky 38.24 min.
3-3  Patrick Sharp – asysty: Kopecky i Toews 50.25 min.
4-3 Paul Stastny – asysty: Duchene i Liles  63.40 min.

Strzały na bramkę: 41-38 na korzyść Avalanche

Widzów: 18.007.

Najbliższy mecz Hawks w sobotę, 9 października, z Detroit Red Wings w United Center, o godzinie 7.30 PM.

W innych czawartkowych spotkaniach:

* MINNESOTA – CAROLINA 3-4
* TORONTO – MONTREAL 3-2
* PITTSBURGH – PHILADELPHIA 2-3
* EDMONTON – CALGARY 4-0

Leszek Pieśniakiewicz

meritum.us