Makbryczny wypadek miał miejsce dzisiaj w stolicy Kambodży. Podczas tradycyjnych obchodów święta wody doszło do zwarcia prądu na moście w Phnom Penh, w wyniku czego wybuchła panika. Zostało stratowanych bądź utonęło w nurtach rzeki co najmniej 349 osób. Bilans ofiar może wzrosnąć, ponieważ wielu rannych jest w stanie krytycznym.
Panika wybuchła na gęsto iluminowanym moście, gdy kilka osób zostało porażonych prądem przez źle zabezpieczoną instalację. W panice tysiące ludzi próbowały za wszelką cenę uciec z mostu i dostać się na brzeg. Setki ludzi wyskakiwały do wody, gdzie wielu z nich utonęło.
Premier Hun Sen nazwał wydarzenia w stolicy “największą tragedią”, jaka dotknęła kraj od rządów Czerwonych Khmerów w latach 70. XX wieku, które kosztowały życie ok. 2 milionów ludzi. Zapowiedział wszczęcie śledztwa, mającego ustalić przyczyny katastrofy. Hun Sen wezwał także obywateli do zachowania spokoju i wykluczył, by powodem tragedii był zamach terrorystyczny. Premier ogłosił, że środa będzie dniem żałoby narodowej.
Obchodzone co roku święto wody wiąże się ze zjawiskiem odwrócenia biegu rzeki Tonle Sap, która łączy jezioro o tej samej nazwie z Mekongiem. W czasie pory deszczowej jezioro kilkakrotnie się powiększa. Zazwyczaj święto przypada na listopad. Ich główną atrakcją jest tradycyjny wyścig łodzi na Mekongu.
Władze oceniają, że w tym roku święto wody, trwające trzy dni, przyciągnęło 2 miliony osób.
LP meritum.us, PAP
