Sądowe precedensy mają to do siebie, że w praktyce zmieniają kodeks karny, a przestępcy mogą czuć się bezkarni. Proces pedofila z Chicago w ubiegłym roku, zakończony uniewinnieniem oskarżonego bo niby dopuszczał się haniebnego molestowania we… śnie dał asumpt wszystkich adwokatom broniącym zboczeńców do przyjmowania takiej właśnie linii obrony. No i mamy kolejny sądowniczy pasztet. Tym razem w Belgii tamtejszy wymiar sprawiedliwości pozwolił wyjść na wolność ewidentnemu pedofilowi, wszak jakoby niecnych praktyk dopuszczał się jako… lunatyk. Różne dziwaczne wyroki zapisane są w historii światowego sądownictwa, teraz jednak doszło do ewidentnej kpiny z Temidy, która – zdaje się – już dokumentnie oślepła. Tylko czekać, jak przyjmując identyczną linię obrony, można będzie bezkarnie napaść na bank, podpalić dom sąsiadowi czy też zastrzelić współmałżonka. Tłumacząc występki czy nawet zbrodnie nieświadomym działaniem we śnie. Zapaliło się zielone światło dla pedofilów oraz wszystkich innych zboczeńców, zwyrodnialców czy nawet zwykłych kryminalistów. Przerażająca wizja, jednakowoż zupełnie realna.
Molestował seksualnie dziewięcioletnią dziewczynkę, ale jest bezkarny. Belgijski sąd uznał mężczyznę za niewinnego, przyjmując linię obrony, według której był on nieświadomy swoich czynów, ponieważ lunatykuje.
Adwokat mężczyzny, znanego jedynie pod imieniem Tommy, oświadczył w piątek, że sąd uznał, iż jego klient “działał bez własnej woli i świadomości własnych czynów”.
Do zdarzenia doszło w 2004 roku. Gdy ofiara poinformowała o ataku, oskarżony zapewniał, że nic nie pamięta. Pod koniec czerwca tego roku wersję tę potwierdził sąd apelacyjny w Mons.
Adwokat wyjaśnił, że po raz pierwszy belgijski sąd przyjął taką linię obrony. Zdarzały się jednak precedensy w innych krajach, m.in. w ubiegłym roku amerykański sąd uniewinnił mieszkańca Illinois, który dopuścił się molestowania seksualnego w czasie snu.
eLPe meritum.us, PAP
