Podzielony naród niemiecki w 1989 roku, po wieloletniej separacji wynikającej z rozdziału terytorialnego, na powrót się zjednoczył. Runął mający najgorszą sławę słynny berliński mur, ale pozostał stworzony przez dwa odmienne we wszystkich kwestiach życiowych państwa niemieckie mur mentalny. Minęły 22 lata wspólnego wszystkich Niemców życia, a zjednoczeniowe szaleństwo i radosne burzenie 9 listopada ’89 liczącego 156 km długości “antyfaszystowskiego wału ochronnego” mało kto z “Osti” (Niemców z terenów dawnej NRD) wspomina z sentymentem. Nie ma muru, a jednak jest mur! Tak przynajmniej myślą niemieccy obywatele ze wschodnich landów. Zdaje się, iż mentalnie ten naród nadal jest mocno podzielony.

Aż 83 proc. mieszkańców byłej NRD jest zdania, że między wschodnimi a zachodnimi Niemcami nadal istnieje “niewidzialny mur” – wynika z sondażu opublikowanego w związku ze zbliżającą się 50. rocznicą budowy muru berlińskiego.

Przeciwnego zdania jest jedynie 15 proc. ankietowanych. Badanie przeprowadzono na zlecenie tygodnika “Super Illu”.

Jeden na pięciu mieszkańców wschodnich Niemiec przyznaje, że rozumie powody wzniesienia muru. 20 proc. ankietowanych uznało, że “NRD miała, jako suwerenne państwo, prawo do ochrony swoich granic”.

72 proc. nie rozumie, dlaczego wybudowano mur, który był powodem “wielkiego cierpienia”. Zdaniem tych uczestników badania, “żadne państwo nie ma prawa więzić swoich obywateli”.

Sondaż przeprowadził telefonicznie Instytut Badań Rynku w Lipsku na grupie 1017 mężczyzn i kobiet mieszkających w byłych landach wschodnich i we wschodniej części Berlina.

13 sierpnia przypada 50. rocznica rozpoczęcia budowy muru berlińskiego.

LP meritum.us, PAP