Chwila zatracania będzie kosztować młodego amerykańskiego narciarza najprawdopodobniej zakończenie kariery. 18-letni szalenie utalentowany sportowiec przed samą samolotową podróżą liniami jetBlue z Portland do Nowego Jorku nieco pofolgował sobie, trunkując raczej ponad swoje siły. No i chłopcu urwał się film, a za to, co wyprawiał przyjdzie mu teraz słono zapłacić. Trochę szkoda młodzieńca, bo i jeszcze nie rozpoczął na dobre kariery, a przez kretyński incydent, wynikający z młodzieńczego braku wyobraźni, przyjdzie mu w wieku 18 lat przechodzić na sportową emeryturę. Chyba, że decydenci wykażą zrozumienie i przymkną nieco oko na Vietzego popisy “pod wpływem”.

Usunięcie z narciarskiej reprezentacji USA i sprawa przed sądem cywilnym to efekt skandalicznego zachowania amerykańskiego narciarza Roberta “Sandy” Vietze w czasie podróży samolotem z Portland do Nowego Jorku.

18-letniemu narciarzowi, który został aresztowany na lotnisku w Nowym Jorku, grozi także grzywna w wysokości co najmniej tysiąca dolarów.

Vietze przed podróżą do Nowego Jorku wypił sześć piw i dwa drinki z rumem. To wystarczyło, by całkowicie stracić kontrolę nad swym zachowaniem. Sportowiec wyprowadzony z samolotu nie pamiętał, co zdarzyło się na pokładzie maszyny, m.in. o publicznym oddawaniu moczu.

Kariera Vietze, który był jednym z kandydatów do reprezentacji USA na igrzyska olimpijskie w Soczi w 2014 roku, stanęła po tym incydencie pod znakiem zapytania.

eLPe meritum.us, PAP