Policja stanowa zakończyła poszukiwania młodej Polki, która zaginęła pięć dni temu wraz z dwiema córeczkami.

33-letnia Aneta M. Marsek (z domu Czaja) oraz jej 2-letnia córka Chevelle i 4-miesięczna Macenzie – jak się okazało – przebywała na krótkich wakacjach w jednym z ośrodków wypoczynkowych w Wisconsin Dells.

Marsek oraz jej dwie córeczki po raz ostatni widziane były w sobotę 6 października. Tego dnia kobieta opuściła dom swoich rodziców w miejscowości Wauconda. Od tamtego czasu z nikim się nie kontaktowała. O zaginięciu służby porządkowe poinformował jej mąż, Daniel Marsek. Para pozostaje w separacji, kobieta złożyła wcześniej pozew o rozwód.

Ostatnie zniknięcie nie było pierwszym do jakiego doszło w tej rodzinie – donosi biuro szeryfa powiatu Lake.

Anety Marsek szukała policja w całej aglomeracji chicagowskiej, społeczność polonijna a także amerykańska opinia publiczna żyły zniknięciem kobiety z dziećmi, obawiając się najgorszego, czyli nawet tragicznej śmierci matki z córkami. Tymczasem się okazało, że mało odpowiedzialna nasza rodaczka zrobiła sobie nieplanowany wypad do polonijnej krynicy, czyli ulubionej przez polonusów z “Wietrznego Miasta” wypoczynkowej miejscowości w Wisconsin. Ciekawe, czy wiedziała, iż szuka jej cały Chicagoland i świadomie się tą sytuacją bawiła? Na pewno młoda matka stała się osobą powszechnie znaną, tylko czy jest to pozytywna popularność?

Zabawa w chowanego może i niektórym dodaje adrenaliny, jednakowoż gdy w wyskoki z typu “znikający punkt” bezwolnie angażowane są nieświadome niczego dzieci to już przestaje cała sytuacja być śmieszna, wszak mamy do czynienia ze skrajną nieodpowiedzialnością. I pewnie koleżanka Aneta nawet nie bierze pod uwagę faktu, że jej szalone postępowanie może być przyczynkiem do pozbawienia ją praw rodzicielskich nad córkami. A wtedy  granie całemu światu na nosie zakończy się łzami rozpaczy.

bk, lp

meritum.us