Świat wstrzymał oddech czekając na decyzję amerykańskiego parlamentu,  który nie może dopiąć budżetu na przyszły rok. Szanse na przerwanie impasu wydają się być już tylko teoretyczne, właśnie w Senacie większością głosów 54 do 46 odrzucono projekt Izby Reprezentantów, w którym przewidziano znaczącą redukcję wydatków na reformę opieki zdrowotnej (Obamacare).

Demokratyczna większość w Senacie zapowiedziała odrzucenie budżetu co już się stało i co oznacza konieczność zamknięcia dużej części instytucji rządowych. Pozostaje też pytanie czy w najbliższym czasie Kongresowi uda się porozumieć ws. podwyższenia limitu długu. Obecnie kształtuje się on na poziomie $16,7 biliona i zostanie osiągnięty w połowie października. Rząd i jego agencje będą mogły w najlepszym razie normalnie funkcjonować jeszcze do początku listopada.

Partia Republikańskiej grozi, że jeżeli w budżecie nie zostaną obcięte wydatki na opiekę zdrowotną to nie będzie również zgody na zwiększenie limitu długu. Na razie mamy jednak prawie pewny, pierwszy od 17 lat, tzw. shutdown amerykańskiego rządu czyli potężne kłopoty pracowników rządu. Wstrzymanie działalności administracji USA na trzy tygodnie może oznaczać redukcję PKB o 1,4 punktu procentowego. Z pewnością nerwowo zareaguje nowojorska giełda.

Na cięcie miesięcznych zakupów obligacji przez Rezerwę Federalną trzeba będzie pewnie zaczekać do grudnia. Dla miliona pracowników, którzy będą musieli się udać na bezpłatne urlopy dzisiejsza decyzja zdominowanego przez Demokratów Senatu to początek tragedii zważywszy na spiralę rachunków, w którą wkręcona jest zdecydowana większość amerykańskich rodzin.

S. Sobczak

meritum.us