Najważniejszym wydarzeniem w życiu amerykańskiej Polonii była w miniony weekend Parada Pułaskiego. Prestiżową Piątą Aleją w Nowym Jorku przeszły tłumy naszych rodaków pod hasłem “Marsz, marsz Polonia, marsz dzielny narodzie”, które nawiązywało do 150. rocznicy Powstania Styczniowego.

Jak widać moda na celebrowanie przegranych powstań w narodzie nie ginie, choć przywiązanie do polskości zademonstrowane na Manhattanie było zaiste imponujące. Wielkim Marszałkiem tegorocznej parady był Michał Kulawik, inżynier elektronik, który karierę w biznesie łączy z działalnością społeczną i nauczycielską. Marszałkami honorowymi byli m.in. poseł na Sejm VII kadencji Adam Kwiatkowski (PiS) oraz senator Grzegorz Bierecki (bezpartyjny, mandat uzyskał z listy PiS). Przemarsz grup poprzedziła msza święta w  katedrze Św. Patryka, którą odprawił (częściowo po polsku) arcybiskup Thomas Wenski z Miami.

Prawie 40-tysięczny tłum Polaków mógł także podziwiać kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, która wędruje po świecie i dotarła do USA. Na marginesie trzeba dodać, że na trasie planowanej pielgrzymki z kopią świętego obrazu o dziwo nie ma Chicago, ale do tematu wkrótce wrócę.

76. Parada Pułaskiego to była świetna promocja polskiej grupy etnicznej w jednym z najważniejszych miast świata. Kilkadziesiąt orkiestr, prawie 200 jednostek marszowych z młodzieżą szkolną, parafiami i organizacjami polonijnymi na czele wzbudziło wielkie zainteresowanie mieszkańców “Wielkiego Jabłka”. Maszerujących oklaskiwali miejscowi notable z kongresmenką Carolyn B. Maloney na czele. Tak jak w Chicago nie zabrakło polskich z pochodzenia policjantów, byli też nasi harleyowcy. Bo biało-czerwono jest w Ameryce dwa razy w roku, w maju w “Wietrznym Mieście” i w październiku w Nowym Jorku, gdzie świętuje Polonia z aż trzech stanów.

Sławomir Sobczak

meritum.us