W Las Vegas doszło do śmiertelnego wypadku w jednym z najbardziej znanych budynków w mieście. Z trzeciego piętra MGM Grand wypadł jeden z pracowników ponosząc śmierć na miejscu. “Miastem Grzechu” wstrząsnął kilka dni temu atak małżeństwa z Indiany, które zastrzeliło dwóch policjantów w pizzerii i próbującego ich powstrzymać klienta Wal-Mart.
Szaleńcy zabili funkcjonariuszy z krzykiem na ustach „To jest rewolucja” i pozostawili na ciałach Alyna Becka i Igora Saldo swastykę oraz flagę Gadsdena, czyli symbole nazizmu i deklarowanego patriotyzmu, oporu przed rządem i walki o wolności obywatelskie. Po zastrzeleniu niewinnych trzech osób 22-letnia Amanda Miller zabiła kilkoma strzałem męża 31-letniego Jerada Millera, by następnie skierować broń przeciwko sobie. Amanda pochodziła z sąsiedniej Indiany, jej ojciec Todd Woodruff za tragedię w pełni obarcza Jerad, który przesiąknięty antyrządową fobią zdominował córkę czyniąc z niej na swój wzór wroga Waszyngtonu. Brunatnych w USA nie brakuje, flaga Gadsdena to historyczna flaga amerykańska, która przedstawia gotowego do ataku, zwiniętego w kłębek grzechotnika. Poniżej węża umieszczony jest napis: „nie depcz mnie”. Powstała w czasie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych od 2009 roku używana jest przez zwolenników ruchu TEA Party i w tym kontekście tragedia w Las Vegas powinna być przestrogą dla władz by bardziej kontrolować działania ultrakonserwatystów, a przynajmniej aktywistów marzących o rewolucji przez przemoc.
A jeśli chodzi o Partię Herbacianą to właśnie odniosła spory sukces. Profesor ekonomii David Brat zostawił w pokonanym polu wyścigu o partyjną nominację samego Erica Cantora – człowieka nr 2 Partii Republikańskiej. Cantor miał być tym, który stawi czoła kandydatowi Partii Demokratycznej w prezydenckich wyborach, lider większości konserwatystów w Izbie Reprezentantów poniósł jednak spektakularną klęskę. Profesor Brat wypunktował swojego przeciwnika (dostał 56 proc. głosów przy 44 proc. rywala) dyskredytując go w oczach kolegów partyjnych za zdradę ideałów przy pracach nad budżetem i reformą imigracyjną. Brat wydał na kampanię wyborczą zaledwie 122 tys. dolarów, nie było go niemal wcale w mediach w ostatnim czasie, a mimo to wyeliminował z gry typowanego na następcę marszałka Johna Boehnera Castro. 5 mln zielonych wydane przez Cantora na wyborczą walkę przejdzie więc do historii amerykańskiej polityki jako najgłupiej wydane pieniądze, nauczyciel akademicki z maleńkiego Randolph-Macon College w Virginii jawi się teraz jak polityczny Dawid, który pokonał Goliata. Wczorajsza decyzja to definitywny kres projektu nowej ustawy imigracyjnej i zapowiedź zmiany wśród Republikanów w kwestiach finansowych. Będzie bardziej na prawo, a jak bardzo zaostrzy się kurs przekonamy się 4 listopada gdy przyjdzie czas na kolejne wybory.
Sławomir Sobczak
meritum.us
foto: en.wikipedia.org
