Piłka nożna:
Liga Europy:
Sevilla FC i Inter Mediolan zagrają w finale Ligi Europy. Hiszpanie w półfinale wyeliminowali Manchester United po zwycięstwie 2:1. Z kolei przedstawiciel włoskiej Serie A rozgromił Szachtar Donieck 5:0. Trener Sevilli zdaje sobie sprawę, że w finale Ligi Europy jego zawodników czeka duże wyzwanie. Julen Lopetegui mówi wprost, że to Inter Mediolan jest faworytem do zdobycia pucharu. Na stadionie w Kolonii zapowiada się emocjonujące widowisko. Finał Ligi Europy Sevilla FC – Inter Mediolan odbędzie się w piątek 21 sierpnia o godzinie 21 czasu polskiego.
Michał Przybylski zdobył bramkę dla B36 Torshavn w preeliminacjach do Ligi Europy. Farerzy prowadzą na wyjeździe z gibraltarskim St Josephs 2:1. Polak otworzył wynik spotkania w 28. minucie meczu. Przy jego golu asystował Arni Frederiksberg. Dla jednokrotnego reprezentanta Polski U-20 to pierwsza bramka w sezonie.
Ciekawostki piłkarskie:
Spezia Calcio zadebiutuje w Serie A. W finale barażów o awans okazała się lepsza od Frosinone Calcio. Przemysław Szymiński nie wystąpił w wyeliminowanym zespole. Spezia Calcio uzupełniła skład Serie A. Wcześniej do elity włoskiego futbolu awansowali piłkarze Benevento Calcio oraz FC Crotone. Beniaminkowie zastąpili SPAL, Brescię Calcio i US Lecce.
Zdaniem katalońskich dziennikarzy Lionel Messi przekazał nowemu trenerowi FC Barcelona, że widzi siebie bardziej poza klubem niż w nim. Lionel Messi prowadził FC Barcelona do sukcesów, a zespół z Katalonii pomagał mu eksponować wielkie możliwości na dużych scenach i zdobywać Złote Piłki. Tak wyglądał przez lata związek Argentyńczyka z klubem z Camp Nou, do którego trafił w 2001 roku. Ostatnie sezony przyniosły jednak tąpnięcie – FC Barcelona odpadła z trzech edycji Ligi Mistrzów w katastrofalnych okolicznościach, a niedawno straciła na rzecz Realu Madryt mistrzostwo Hiszpanii. Argentyńczyk jest człowiekiem instytucją w FC Barcelona, na boisku i poza nim, więc nic dziwnego, że jednym z pierwszych kroków w kadencji Koemana było spotkanie z Lionelem Messim. Król strzelców La Ligi przerwał wakacje i wrócił do stolicy Katalonii, żeby w czwartek porozmawiać z Holendrem. Zabiegał o takie spotkanie również prezydent klubu Josep Bartomeu. Według informacji katalońskiej rozgłośni “RAC1” Lionel Messi przekazał Koemanowi, że “widzi siebie bardziej poza klubem niż w nim”. Media nie tylko lokalne żyją tematem ewentualnego odejścia Argentyńczyka z FC Barcelona od kilku dni, a doniesienia “RAC1” to kolejny sygnał, że najlepszy piłkarz Primera Division myśli poważnie o kontynuowaniu kariery w innym miejscu.
Jonathan Klinsmann, syn byłego trenera reprezentacji Niemiec i USA, znanego w przeszłości niemieckiego piłkarza Juergena Klinsmanna, podpisał kontrakt z zespołem ligi MLS Los Angeles Galaxy. 23-latek, mający za sobą występy w młodzieżowych kadrach USA, jest bramkarzem. Młody Klinsmann urodził się w Monachium, ale jego matka jest Amerykanką. W USA spędził blisko połowę swojego życia, studiował i grał na Uniwersytecie Berkeley w Kalifornii. Przez dwa lata był w drugiej drużynie Herthy Berlin, a następnie przeniósł się do szwajcarskiego St. Gallen. Pierwszym bramkarzem Galaxy jest David Bingham. Trener zespołu Guillermo Barros Schelotto wierzy, że młody Klinsmann będzie rozwijał swoje umiejętności przy boku Binghama i innych zawodników LA na tej pozycji.
Prefektura w Marsylii zakaże ze względów bezpieczeństwa noszenia koszulek PSG w niedzielę w miejscach publicznych w centrum i wokół Starego Portu tego prowansalskiego miasta. Zakaz ma związek z finałowym meczem piłkarskiej Ligi Mistrzów. W wielkim finale w Lizbonie PSG zmierzy się z Bayernem Monachium z Robertem Lewandowskim w składzie. Zakaz obowiązywać będzie w pubach, restauracjach, ulicach od godziny 15 do trzeciej nad ranem. To wszystko efekt zajść w Marsylii, do których doszło podczas wtorkowego półfinału z udziałem PSG i RB Lipsk, gdy liczne grupy miejscowych zaatakowały dwie osoby mające koszulki PSG. Doszło też do publicznego zastraszania, gróźb oraz żądań zakończenia transmisji tego meczu.
Widzew Łódź, który w nadchodzącym sezonie będzie występował w piłkarskiej 1. lidze, został ukarany przez PZPN zamknięciem dwóch trybun na dwa pierwsze mecze rozgrywek. To konsekwencje zachowania kibiców łódzkiego klubu podczas meczu w ostatniej kolejce 2. ligi. Jedna z nich to tzw. trybuna pod zegarem, którą zajmują najgłośniejsi sympatycy czterokrotnych mistrzów kraju.
Koszykówka:
NBA:
W nocy odbyła się loteria draftowa. Kluby, które zajęły najgorsze miejsca w sezonie zasadniczym 2019/2020 miały największe szanse, aby wylosować wysokie numery w naborze, który odbędzie się jeszcze tego roku. Loteria draftowa, z powodu pandemii choroby COVID-19 odbyła się w inny sposób, niż zazwyczaj. Podczas losowania liga łączyła się wirtualnie z przedstawicielami klubów. O wielkim szczęściu może mówić Minnesota Timberwolves, która będzie wybierała w drafcie 2020 z pierwszym numerem. Miała na to 14 proc. szans. Ostatni raz, kiedy w 2015 roku Timberwolves wybierali jako pierwsi, postawili na Karla-Anthony’ego Townsa. Kto teraz dołączy do “Leśnych Wilków”? Największą gwiazdą draftu 2020 może być rzucający obrońca, Anthony Edwards. Z wysokimi numerami mają zostać wybrani też brat Lonzo Balla, LaMelo, skrzydłowy Obi Toppin czy mający 216 centymetrów wzrostu James Wiseman. Drugi numer przypadł Golden State Warriors, a trzeci Charlotte Hornets. O dużym pechu może mówić klub New York Knicks, który miał 9 proc. szans na wylosowanie “jedynki”, a będzie wybierać dopiero, jako ósmy. Chicago Bulls wybierać będą jako numer 4.
Damian Lillard doznał w czwartek kontuzji palca. Gdyby okazała się ona poważna, byłby to olbrzymi cios dla Portland Trail Blazers. Szczęśliwie, uraz gwiazdy jest niegroźny. 30-latek po kontakcie z Anthonym Davisem opuścił parkiet w trzeciej kwarcie i już nie wrócił do gry, w 30 minut zdobył 18 punktów i trafił 6 na 14 oddanych rzutów. Los Angeles Lakers wyciągnęli wnioski z pierwszego, przegranego meczu serii przeciwko Portland Trail Blazers. Drużyna z Hollywood tym razem pozwoliła rywalom na zdobycie tylko 58 punktów w trzy pierwsze kwarty spotkania, a czwarta odsłona okazała się już formalnością. “Jeziorowcy” zwyciężyli 111:88.
Los Angeles Lakers – Portland Trail Blazers 111:88 (27:19, 29:20, 32:19, 23:30)
(Davis 31, Caldwell-Pope 16, Smith 11 – Lillard 18, McCollum 13, Simons 11)
Stan serii: 1-1
Milwaukee Bucks nie znaleźli sposobu, aby zatrzymać Nikolę Vucevicia, który zdobył 32 punkty, ale zastopowali jego drużynowych kolegów. Liderzy Konferencji Wschodniej po sezonie zasadniczym, przegrywając 0-1 w serii z Orlando Magic, nie mogli pozwolić sobie już na słabszy występ. W drugim meczu stanęli na wysokości zadania, pokonali drużynę z Florydy 111:96 i wyrównali rywalizację.
Milwaukee Bucks – Orlando Magic 111:96 (25:13, 39:30, 29:30, 18:23)
(Antetokounmpo 28, Lopez 20, Connaughton 15 – Vucevic 32, Ross 12, Fournier 12, Fultz 11)
Stan serii: 1-1
James Harden wypadł przeciętnie, bo wykorzystał w czwartek tylko 2 na 11 oddanych rzutów za trzy, ale jego trafienie dystansowe w czwartej kwarcie dobiło Oklahomę City Thunder. Trener Mike D’Antoni desygnował do gry ośmiu koszykarzy, a siedmiu z nich zdobyło 10 lub więcej punktów – najwięcej, bo 21 “oczek”, miał mimo wszystko Harden. Houston Rockets znów pokonali Thunder, tym razem 111:98 i w serii do czterech zwycięstw jest już 2-0 dla Teksańczyków.
Houston Rockets – Oklahoma City Thunder 111:98 (35:30, 18:29, 24:19, 34:20)
(Harden 21, House Jr. 19, Gordon 15, Green 15 – Gilgeous-Alexander 31, Gallinari 17, Paul 14)
Stan serii: 2-0 dla Rockets
Miami Heat również objęli prowadzenie 2-0. Duncan Robinson dziurawił kosz Indiany Pacers, skrzydłowy trafił aż 7 na 8 oddanych rzutów zza łuku i zdobył 24 punkty. Goran Dragić dodał 20 “oczek”, a zespół z Florydy zwyciężył z Pacers 109:100. Victor Oladipo, który w poprzednim spotkaniu spędził na parkiecie tylko dziewięć minut przed uraz oka, wrócił do składu, ale nawet jego 22 punkty na niewiele się zdały.
Indiana Pacers – Miami Heat 100:109 (24:22, 22:29, 31:37, 23:21)
(Oladipo 22, Turner 17, Brogdon 17, Warren 14 – Robinson 24, Dragic 20, Butler 18)
Stan serii: 2-0 dla Heat
Hokej:
NHL:
Nawet koszmarny start meczu numer 6 z Calgary Flames nie przeszkodził Dallas Stars w wywalczeniu awansu do 2. rundy play-offów NHL. “Gwiazdy” w imponującym stylu odwróciły losy spotkania, którego bohaterem został tegoroczny debiutant z Rosji. W 7. minucie 6. spotkania z Flames ekipa Stars przegrywała już 0:3. Ale później do bramki trafiała tylko ona. Podopieczni Ricka Bownessa strzelili 7 kolejnych goli, wygrali 7:3, a w całej serii 4:2 i w półfinale konferencji zachodniej zmierzą się z Colorado Avalanche. Wczorajszego wieczoru w Edmonton nigdy nie zapomni Dienis Gurjanow. Rosyjski debiutant strzelił aż 4 gole i dołożył asystę. Jest drugim w historii graczem rozgrywającym swój pierwszy sezon w NHL, który zdobył 4 bramki w meczu fazy play-off.
Calgary Flames – Dallas Stars 3:7 (3:1, 0:5, 0:1)
Mangiapane (4.), Gaudreau (6.), Andersson (7.) – Heiskanen (10.), Gurjanow (21.), (24.), (36.), (50.), Faksa (26.), Pavelski (28.)
Stan serii: 2:4. Awans Stars.
W konferencji wschodniej awans do 2. rundy play-offów wywalczył zespół New York Islanders, który w 5. spotkaniu pokonał Washington Capitals 4:0, a w całej serii 4:1. Jeśli w ostatniej parze pierwszej rundy konferencji wschodniej Philadelphia Flyers uporają się z Montréal Canadiens (obecnie jest 3:2 dla Flyers), to oni będą rywalami Islanders w półfinale Wschodu. Jeśli wygrają Canadiens, to drużyna Trotza zmierzy się z Boston Bruins.
New York Islanders – Washington Capitals 4:0 (1:0, 1:0, 2:0)
Beauvillier (11.), (30.), Leddy (58.), Bailey (59.)
Stan serii: 4:1. Awans Islanders.
Tenis:
ATP Nowy Jork:
W I rundzie rozgrywanego na kortach twardych w Nowym Jorku turnieju Western & Southern Open Hubert Hurkacz trafił na Johna Isnera. Najwyżej rozstawiony Novak Djoković i broniący tytułu Danił Miedwiediew znaleźli się w tej samej części drabinki. Ze względu na pandemię koronawirusa tegoroczną edycję Western & Southern Open przeniesiono z Cincinnati do Nowego Jorku. Zostanie rozegrana w dniach 22-28 sierpnia na kortach Billie Jean King National Tennis Center, gdzie odbędzie się także wielkoszlemowy US Open (31 sierpnia – 13 września). Turniej będzie także pierwszym rangi ATP Tour od trwającego od początku marca zawieszenia cyklu. Pewny występu w głównej drabince turnieju jest jeden Polak, Hubert Hurkacz. Wrocławianin w I rundzie trafił na rozstawionego z numerem 16. Johna Isnera. Amerykanin to obecnie najlepszy singlista swojego kraju. W rankingu ATP zajmuje 21. miejsce. W Western & Southern Open zagra po raz 13. Najlepszy wynik osiągnął w 2013 roku, gdy dotarł do finału. Zwycięzca meczu Hurkacza z Isnerem w II rundzie zmierzy się z lepszym z pary Adrian Mannarino – John Millman. W 1/8 finału może czekać Stefanos Tsitsipas. Turniej Western & Southern Open ma rangę ATP Masters 1000.
Walcząca o londyńskie ATP Finals para Łukasz Kubot i Marcelo Melo będzie na obiektach Billie Jean King National Tennis Center grała z drugim numerem. Już w pierwszym meczu ich przeciwnikami będą Mate Pavić i Bruno Soares. Chorwat i Brazylijczyk nawiązali współpracę pod koniec sezonu 2019 i pokonali duet “Kubotelo” w finale prestiżowych zawodów w Szanghaju. Jeśli Kubot i Melo zrewanżują się za porażkę doznaną w Chinach, to ich przeciwnikami będą Amerykanie Steve Johnson i Austin Krajicek lub Belgowie Sander Gille i Joran Vliegen. W ćwiartce polsko-brazylijskiej pary nie brakuje interesujących duetów. Są Francuzi Jeremy Chardy i Fabrice Martin, Holender Jean-Julien Rojer i Rumun Horia Tecau, Raven Klaasen z RPA i Austriak Oliver Marach oraz niemiecki debel Tim Puetz i Alexander Zverev. W trzeciej ćwiartce znaleźli się Hubert Hurkacz i John Isner, którzy spotkają się ze sobą w I rundzie singla. Polsko-amerykańska para nie będzie miała łatwego zadania. Już w I rundzie na ich drodze staną “ślimaki” (The Slugs), czyli Max Purcell i Luke Saville. Australijczycy przebojem dostali się do finału Australian Open 2020, w którym przegrali jednak z parą Rajeev Ram i Joe Salisbury.
Kamil Majchrzak awansował do finałowej rundy kwalifikacji rozgrywanego na kortach twardych w Nowym Jorku turnieju Western & Southern Open. W czwartek Polak w dwóch setach pokonał Joao Sousę. W I rundzie dwustopniowych eliminacji Polak, aktualnie 108. singlista świata, trafił na notowanego na 66. lokacie Joao Sousę. Reprezentant naszego kraju wygrał ten pojedynek 6:3, 6:3. W finałowej rundzie kwalifikacji Majchrzak zmierzy się z rozstawionym z numerem 16. Cameronem Norrie’em (ATP 77), który wygrał 7:6(3), 6:2 z Michaiłem Kukuszkinem. Mecz odbędzie się w piątek i został zaplanowany na korcie nr 11.
WTA Nowy Jork:
Tenisistki z eliminacji będą pierwszymi przeciwniczkami Magdy Linette i Igi Świątek w głównej drabince zawodów Western & Southern Open 2020. Z powodu pandemii COVID-19 turniej przeniesiono z Cincinnati do Nowego Jorku. Obie nasze tenisistki trafiły do dolnej połówki. Magda Linette znalazła się w trzeciej ćwiartce i powalczy z kwalifikantką. Dwustopniowe eliminacje rozpoczęły się w czwartek i zakończą w piątek. Jeśli Polka wygra pierwszy mecz, to może zmierzyć się z finalistką Rolanda Garrosa 2019, Czeszką Marketą Vondrousovą. Natomiast w III rundzie może już czekać oznaczona “ósemką” Brytyjka Johanna Konta. Druga z Polek, Iga Świątek, została ulokowana w czwartej ćwiartce. Tenisistka z Raszyna także zmierzy się w I rundzie z zawodniczką z kwalifikacji. Jeśli zwycięży, to zagra z Rosjanką Jekateriną Aleksandrową lub Kazaszką Jeleną Rybakiną. Obie panie sięgnęły na początku roku po tytuły w głównym cyklu (Aleksandrowa w Shenzhen, a Rybakina w Hobart). Z kolei w III rundzie na Świątek może już czekać broniąca mistrzostwa w Western & Southern Open Amerykanka Madison Keys.
Challenger WTA w Pradze :
Od 29 sierpnia do 6 września w Pradze odbędzie się duży challenger WTA jako zamiennik kwalifikacji do US Open. W turnieju weźmie udział 128 singlistek. Prawo gry mają trzy Polki: Magdalena Fręch, Maja Chwalińska i Urszula Radwańska. Tegoroczny US Open odbędzie się w dniach 31 sierpnia – 13 września. W Nowym Jorku rozegrany zostanie tylko turniej główny w ścisłym reżimie sanitarnym. Kwalifikacje zostały odwołane. Organizacja kobiecego tenisa (WTA) potwierdziła, że jako zamiennik eliminacji zaplanowano challenger WTA w Pradze z pulą nagród 3,075 mln dolarów (29 sierpnia – 6 września). Praga ma już za sobą organizacyjny test w dobie pandemii koronawirusa. Od 10 do 16 sierpnia bez żadnych problemów odbył się tam turniej WTA International. Jego zwyciężczynią została Simona Halep, która w finale pokonała 6:2, 7:5 Elise Mertens.
MMA:
Rafał Haratyk sprawił sensację w walce wieczoru gali ACA 109 w Łodzi. “Polish Tank” pokonał Piotra Strusa przez nokaut w pierwszej rundzie! Zestawienie dotychczas wysoko notowanego w rankingu ACA Piotra Strusa z Rafałem Haratykiem, który stoczył tylko jedną walkę dla rosyjskiej organizacji, wywoływało liczne dyskusje wśród fanów MMA. Zawodnik z Warszawy stawiany był w roli zdecydowanego faworyta. Kibice spodziewali się, że utrzyma miejsce na podium w krajowym rankingu wagi średniej. Walka Polaków miała odbyć się już w kwietniu. Ostatecznie nie doszła wtedy do skutku z powodu wybuchu pandemii koronawirusa. Na krajowy hit kategorii do 84 kilogramów warto było czekać do sierpnia. Była to główna walka gali ACA 109. Wcześniej w Hotelu Hilton w Łodzi zwyciężali między innymi Daniel Omielańczuk, Goran Reljić i Karol Celiński.
F1:
Williams oficjalnie zmienił właściciela. W piątkowy poranek zespół z Grove poinformował, że jego akcje nabył amerykański fundusz inwestycyjny Dorilton Capital. Williams zachowa jednak obecną nazwę. Williams zaliczył dwa fatalny sezony w Formule 1, które doprowadziły zespół na skraj bankructwa. Już wiosną Brytyjczycy musieli się ratować wielomilionową pożyczką u Michaela Latifiego, ojca Nicholasa – jednego z kierowców Williamsa. To właśnie kanadyjski miliarder typowany był na głównego kandydata do przejęcia firmy z Grove. Tymczasem w piątek Williams oświadczył, że nowym właścicielem zespołu F1 został Dorilton Capital. Jest to amerykański fundusz inwestycyjny, który ma zachować nazwę i dziedzictwo Williamsa w królowej motorsportu. Dorilton Capital ma swoją siedzibę w Nowym Jorku. Do tej pory fundusz angażował się m.in. w opiekę zdrowotną, sektor inżynieryjny czy produkcyjny. Dlatego też zainwestowanie w świat Formuły 1 może być zaskoczeniem.
Około 50 tysięcy widzów ma zasiąść na trybunach podczas wyścigu o Grand Prix Portugalii, 23 października na torze Algarve w Portimao – zadeklarowali organizatorzy rundy mistrzostw świata, która ma pojawić się w kalendarzu po wieloletniej przerwie. Runda w Portugalii znalazła się w kalendarzu F1 po 24-letniej przerwie. Poprzednio wyścig odbył się 22 września 1996 roku w Estoril koło Lizbony. Obecny tor w Portimao w południowej prowincji Algarve został otwarty w 2008 roku, a homologację F1 otrzymał w 2019 roku. Tor w Portugalii jest przeznaczony dla maksymalnie 100 tysięcy widzów. Przyjęcie połowy z nich – jak uważają organizatorzy – jest możliwe nawet przy zachowaniu wszystkich restrykcyjnych zarządzeń wymaganych przez FIA z powodu pandemii koronawirusa. Na razie żadna ostateczna decyzja nie zapadła, choć władze portugalskiej federacji samochodowej już wystąpiły o zgodę na władz administracyjnych regionu Algarve. Pierwszym wyścigiem w tegorocznym kalendarzu F1 z udziałem kibiców ma być Grand Prix Rosji w Soczi zaplanowane na 27 września.
DTM:
Robert Kubica zakończył pierwszy trening DTM na torze Lausitzring na 15. pozycji. Najszybszy okazał się lider mistrzostw – Nico Mueller. Kubica stracił do niego 2,064 s. Stawka DTM pozostała na torze Lausitzring, gdzie rywalizowała również przed tygodniem, ale tym razem kierowcy dostali do dyspozycji dłuższą nitkę wyścigowa. – To bardzo ważny tydzień dla nas – mówił jeszcze przed rozpoczęciem sesji Robert Kubica. Mechanicy Orlen Team ART przez cały ubiegły tydzień pozostali na Lausitzringu i razem z pracownikami BMW mieli popracować nad poprawą ustawień pojazdu Kubicy. W BMW M4 DTM polskiego kierowcy miały się te pojawić drobne poprawki. Na bazie wyników pierwszego treningu należy stwierdzić, że Kubica nadal uczy się DTM. Kierowca Orlen Team ART po raz kolejny został sklasyfikowany na tyłach stawki – zajął 15. miejsce. Kubica do najszybszego Nico Muellera stracił aż 2,064 s. Gorszy od krakowianina był tylko debiutujący w stawce Fabio Scherer. Młody Szwajcar był wolniejszy od Kubicy o 0,2 s. Chociaż BMW zapowiadało zrobienie kroku naprzód przy okazji kolejnego weekendu DTM na Lausitzringu, to piątkowa sesja pokazała, że ekipa z Monachium nadal jest dwa kroki za Audi. To właśnie kierowcy z Ingolstadt zdominowali czołówkę klasyfikacji.
Opracował: Sławek Sobczak
