Amerykański rynek realnościowy pnie się w górę

Ceny domów w USA będą rosły w dwucyfrowym tempie, nawet po tym gdy Rezerwa Federalna rozpocznie oczekiwaną serię podwyżek stóp procentowych. Tak wnioski płyną z ankiety przeprowadzonej przez agencję Reuters wśród analityków rynku nieruchomości. Rekordowo niskie stopy procentowe i niska podaż domów do kupienia, w połączeniu z niespodziewanie wysokim popytem w czasie pandemii, spowodowały, że średnia cena domu wzrosła w zeszłym roku o 17 proc., co stanowi największy roczny wzrost od co najmniej dwóch dekad. To jeszcze bardziej zwiększyło przystępność cen, zwłaszcza dla aspirujących nowych nabywców domów, co jest częstym zjawiskiem w większości rozwiniętych gospodarek. Sondaż przeprowadzony w dniach 8-28 lutego wśród 33 analityków rynku nieruchomości sugerował, że ceny domów w USA wzrosną w tym roku o 10,3 proc. To wyraźny wzrost w stosunku do grudniowej ankiety. Wówczas analitycy prognozowali, że ceny domów w USA w 2022 roku wzrosną o 8 proc. Przewiduje się, że w przyszłym roku ceny wzrosną o 5 proc, a w 2024 r. o 4,1 proc., co stanowi wzrost w porównaniu z 4 i 3,7 proc. w ostatnim sondażu.

Reuters zapytał także analityków o to, jaka stopa funduszy federalnych spowodowałaby znaczące spowolnienie na rynku mieszkaniowym w tym roku, odpowiedzieli, że mediana wynosi 1,75 proc. Jest to o 50 punktów bazowych więcej, niż przewidywano w oddzielnym sondażu Reutersa na koniec 2022 roku. Wówczas było to 1,25 proc. Analiza porównawcza wykazała, że 12 z 18 analityków podwyższyło swoje prognozy w stosunku do grudniowej ankiety. Czterech utrzymało je na niezmienionym poziomie, a dwóch analityków obniżyło je. Około 57 proc. analityków, czyli 17 z 30, przewiduje dwucyfrowe wzrosty cen domów w tym roku, czyli jest to niemal dwukrotnie większa grupa niż w ostatnim sondażu. Wszyscy z wyjątkiem jednego z 27 analityków stwierdzili, że w tym roku rynek pozostanie rynkiem sprzedających i zmieni się dopiero w 2024 roku. Zasoby wolnych mieszkań, które już teraz są na historycznie niskim poziomie, prawdopodobnie ulegną pogorszeniu, ponieważ rosnące koszty produkcji zachęcają budowniczych do budowania droższych domów, gdzie marża jest wyższa niż w przypadku tańszych nieruchomości, na które jest tak duży popyt. Oczekuje się, że sprzedaż domów na rynku wtórnym, która stanowi około 90 proc. całkowitej sprzedaży, wyniesie w tym roku średnio nieco ponad 6 mln sztuk w ujęciu rocznym, czyli mniej więcej tyle, ile wynosiła przez ostatnie 19 miesięcy. Analitycy poproszeni o ocenę cen domów w Stanach Zjednoczonych w skali od 1 do 10, gdzie 1 oznacza bardzo tanio, a 10 bardzo drogo, w większości ankiet Reutersa od 2017 r. oceniali je na 7 lub poniżej, w najnowszym badaniu podnieśli medianę oceny do 8.

 

Ceny surowców szaleją

Surowce bardzo mocno drożeją od napaści Rosji na Ukrainę. Ten tydzień może być rekordowy pod tym względem od kiedy Nikita Chruszczow rządził na Kremlu, informuje Bloomberg. Agencja wskazuje, że wieloletnie maksima lub rekordy cen m.in. ropy, pszenicy, aluminium i cynku powodują, że indeks cen surowców jest coraz bliżej zakończenia tygodnia największym wzrostem od co najmniej 1960 roku.

Na giełdzie metali w Londynie i Nowym Jorku ceny miedzi i innych metali bazowych rosną w trakcie czwartkowej sesji, napędzane globalnymi zawirowaniami na rynkach towarowych i rosnącymi kosztami energii. Miedź na LME w dostawach 3-miesięcznych jest wyceniana wyżej wobec 10.166,00 USD za tonę, notowanych na zakończenie poprzedniej sesji – informują maklerzy. Cena tony cynku przekroczyła 4000 dolarów i jest najwyższa od 2007 r.

Wczoraj na giełdzie w Rotterdamie cena kontraktów na węgiel kamienny, która we wtorek pokonując szczyt z października ub.r. osiągnęła najwyższy poziom w historii, wzrosła o kolejne +48,75 proc. Polska jest największym w Unii Europejskiej producentem węgla kamiennego. Największym producentem węgla brunatnego w UE są Niemcy. Akcje Jastrzębskiej spółki węglowej podrożały już w tym roku o 121 proc., zaś akcje spółki Lubelski Węgiel Bogdanka o 78,1 proc. (dziś jedne i drugie otwarły się na mniej więcej +10 proc.).

Cena baryłki ropy Brent dobija do 120 dolarów, rosnąc o ponad 4 proc. W ciągu tygodnia “czarne złoto” podrożało o 25 proc. i kosztuje najwięcej od 9 lat.  Traderzy unikają kupowania rosyjskiej ropy w reakcji na sankcje nakładane przez Zachód na Rosję. Różnica między ceną baryłki rosyjskiej ropy Urals a benchmarkiem Brent sięgała w ostatnich dniach nawet kilkunastu dolarów. Zgodnie z rosyjskimi przepisami, wpływy ze sprzedaży “czarnego złota” powyżej ceny 43 dolarów za baryłkę są przekazywane do krajowego funduszu majątkowego.

Jeszcze bardziej drastycznie drożeje gaz na giełdzie w Amsterdamie. Kwietniowe kontrakty zyskują dziś na razie “tylko” niecałe 9 proc., ale od piątku ich cena niemal się podwoiła. Obecne megawatogodzina kosztuje 180 euro.  Mimo inwazji, Gazprom zwiększał tranzyt gazu do UE, co może wskazywać na chęć utrzymania dotychczasowych relacji biznesowych z państwami członkowskimi. Podczas pierwszych 5 dni inwazji tranzyt rosyjskiego gazu przez terytorium Ukrainy wzrósł ponad dwukrotnie (z ok. 55 mln m3/d do 117 mln m3/d). W tym samym czasie wzrosło także wykorzystanie gazociągu jamalskiego.

Najwyższa w historii jest cena aluminium. Tona kosztuje 3640 dolarów. Rosja jest drugim bądź trzecim (wraz z Indiami) producentem tego metalu na świecie. Jej udział w globalnej produkcji jest szacowany na niecałe 6 proc., ale poza Chinami – na ok. 13 proc. O 30 proc. wzrosły w ciągu tygodnia notowania pszenicy, tylko dziś zyskując 7 proc. Za korzec tego zboża płaci się już na giełdzie w Chicago ponad 11 dolarów – najwięcej od 14 lat.